Dzień 12. Autostopem do Nowosybirska

     Poranek jak każdego dnia – leniwa pobudka, dobudzanie Saszy, który jeszcze nigdy nie wstał pierwszy, składanie namiotu. Potem śniadanie- dziś serwujemy przedwczorajszy chleb z serkiem topionym i zieloną herbatę (uwielbiam swój nowy palnik!). Na deser „arachidki”, czyli rosyjskie orzeszki ziemne. Plecaki na plecy i w drogę! Dzisiejszy cel – autostopem do Nowosybirska!
 

Ten post został napisany podczas podróży:
autostopem do pekinu 
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej

  Dzień 12.

autostopem do nowosybirska

 
     Dziesięć minut łapania i zatrzymuje się duża Toyota. Jak się okazuje, jedzie do Nowosybirska! Ponad sześćset kilometrów! Biorąc pod uwagę stan tutejszych dróg, oznacza to, że spędzimy w niej cały dzisiejszy dzień.
  
     Kierowcą jest sympatyczny Michaił. Sasza rozmawia z nim większość czasu, a ja tylko czasem wtrącam coś swoim ubogim rosyjskim. W międzyczasie zatrzymujemy się w zajeździe na obiad. Jem zupę – nie wiem jak się nazywa, nie wiem z czego jest, ale wiem, że jest bardzo smaczna i w miarę tania.
  
autostopem do nowosybirska
 
     Na jednym z postojów Sasza pyta: 
– „Panimajesz słowo <<pisac>>?”
– „<<Pisać?>> paniemaje! Tak jak w Polszy”
– „To ja ide pisac” – odpowiada Sasza po czym idzie sikać…
  
     Po drodze wyciągam swojego ukochanego tableta i na Couchsurfingu wyszukuję użytkowników z Nowosybirska, niespecjalnie wierząc, że uda mi się coś znaleźć. O dziwo, dość szybko odpisuje mi Anna i serdecznie zaprasza do siebie.
  
     Okazuje się, że jesteśmy jej pierwszymi gośćmi z Couchsurfingu bo dopiero wczoraj założyła konto. Wieczór spędzamy na rozmowach, choć te nie za bardzo się kleją. Ani Anna, ani jej chłopak nie są zbyt wygadani. Aby nie zapadła niezręczna cisza cały czas gadam ja, a że do gadatliwych nie należę to nieco mnie to męczy. Wreszcie idziemy spać, a ja łączę się z internetem i piszę tego posta. U nas jest już prawie pierwsza w nocy, więc dobranoc!
  
 

6 komentarzy do wpisu „Dzień 12. Autostopem do Nowosybirska”

  1. A propos palnika. Nie pamiętam czy już tobie o tym pisałam czy ale fajnie byłoby abyś zrobił artykuł odnośnie swojego sprzętu do podróżowania jaki masz plecak, namiot, śpiwór, palnik, itp. Na pewno będzie to przydatne osobą zaczynającym z podróżowaniem a nawet dla tych bardziej doświadczonych może być pomocne. Pamiętam jak wyjechałam na swoją pierwszą dalszą wyprawę z dość dużą latarką ręczną dopiero podczas niej dowiedziałam się, że istnieją latarki czołowe. Ostatnio szukam właśnie palnika i z chęcią bym się dowiedziała jaki to palnik tak zachwalasz. Tymczasem powodzenia w obecnej podróży, dotrzyj do celu i wróć bezpiecznie i w terminie jaki sobie wyznaczyłeś.

    Odpowiedz
    • A tak podczas moich poszukiwań trafiłam na ten model. I faktycznie dużo osób sobie ten palnik zachwala. Ostatnio skłaniałam się w stronę palnika marki kovea z wbudowaną zapalarką piezo.

      Odpowiedz
    • Nie kieruj sie wbudowana zapalarka. Wiesz co ja zrobilem? Na poboczu znalazlem stara zapalniczke elektryczna i wyciagnalem z niej taki psztyczek, ktory robi iskre elektryczna. Woze go w opakowaniu z palnikiem – zapala gaz rewelacyjnie 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.