Ile kosztowała mnie podróż przez Azję?

     Dwumiesięczna podróż przez Azję? To musi być rozrywka dla bogatych! – jeżeli tak właśnie myślisz, koniecznie przeczytaj ten post. Ja, biedny student mogłem sobie pozwolić na takie wojaże, po kilku miesiącach oszczędzania. I mówiąc „oszczędzania” w cale nie mam na myśli wyjątkowego zaciskania pasa. Przedstawiam podsumowanie kosztów autostopowej podróży do Pekinu.

Czytaj dalej…Ile kosztowała mnie podróż przez Azję?

Dzień 56,57,58. Ostatnia prosta

     Niesamowite, jak odległość może być względna. Anglia zawsze wydawała mi się tak daleko. Kiedy kilka lat temu, przyjechałem na wyspy, była to dla mnie naprawdę duża podróż. Inny czas, inny język – wszystko tak bardzo różniło się od naszej polskiej rzeczywistości. Właśnie przyleciałem z Pekinu do Londynu (bilety do Warszawy były znacznie droższe). I wiecie co? Teraz, odległość z Anglii do domu wydaje się absurdalnie mała! Przecież to tylko trzy dni autostopowej drogi! W dodatku przez autostrady pełne polskich kierowców. Mimo, że to ponad dwa tysiące kilometrów, dla mnie jest to już ostatnia prosta tej podróży.
 

Czytaj dalej…Dzień 56,57,58. Ostatnia prosta

Dzień 53,54,55. Londyn!

     Dwa lata temu zaczynałem przygodę z tanim lataniem. Londyn był moim pierwszym celem. To tutaj odbyłem swoją pierwszą podniebną podróż (relacja). Właśnie tutaj, lądował mój pierwszy w życiu samolot. Wtedy spędziłem w stolicy Wielkiej Brytanii nieco ponad dobę. Teraz mam do dyspozycji aż trzy dni. I zamierzam je jak najlepiej wykorzystać!

Czytaj dalej…Dzień 53,54,55. Londyn!

Dzień 48,49,50. Gdzie te miliony rowerów?

     Pekin – połączenie tradycji i nowoczesności. Jedna z największych metropolii świata i obowiązkowy punkt turysty podróżującego po Chinach. Nie jest tajemnicą, że nie przepadam za miastami. Pekin nie jest wyjątkiem – Pekin mnie zawiódł! Spodziewałem się wąskich uliczek, w których można by się zgubić, pełnych rowerów i riksz. Zastałem natomiast nowoczesne, głośne i brudne ulice, przepełnione chińskimi turystami.
 

Czytaj dalej…Dzień 48,49,50. Gdzie te miliony rowerów?

Dzień 47. Autostop w Chinach

     Szósta rano. Budzi mnie szarpanie namiotem i jakieś chińskie krzyki. Rozsuwam zamek, wystawiam głowę, a tam dziadek z psem. Minę ma taką jakby miał dostać zawału. Nawet na ulicy wszyscy patrzą na mnie jak na największego dziwoląga. Kiedy więc moja egzotyczna głowa, wystaje z jakiejś bliżej nieokreślonej bryły rozłożonej w krzakach, to ten ma prawo być w szoku. Gdy dochodzi do siebie, wycofuje się przepraszająco i spaceruje dalej. Ja jednak jestem już na tyle rozbudzony, że ruszam w drogę. Dziś, po raz ostatni łapę autostop w Chinach.
 

Czytaj dalej…Dzień 47. Autostop w Chinach