Dzień 13. Nowosybirsk

     Pobudka inna niż wszystkie – budzi mnie pies liżąc mnie po twarzy. Nasi couchsurfingowi gospodarze mają bowiem czworonoga – Mike’a. Szybka kawa z rana i idziemy zwiedzać Nowosybirsk, który okaże się nieciekawą, socrealistyczną wizytówką związku radzieckiego.
 

Ten post został napisany podczas podróży:

 
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej
 
     Idziemy na metro, ale zanim wejdziemy na stacje kupujemy… żetony. Nie bilety, ale żetony! Dojeżdżamy na plac Lenina i właściwie zwiedzanie miasta mamy zaliczone. Nic więcej się tu bowiem nie znajduje. No może oprócz ogromnego zoo, do którego wybiera się Sasza. Mnie takie atrakcje specjalnie nie kręcą, więc się rozdzielamy. Dobrze, bo Sasza nieco mnie drażni. Za dużo czasu spędzamy razem, a ja tęsknię za samotnym podróżowaniem. Na szczęście niedługo się rozdzielamy na dobre.
 
DSC_0055
 
DSC_0061
 
DSC_0066
 
DSC_0075
 
DSC_0084
 
     Udaje mi się jeszcze załapać na katolicką Mszę, po której, razem z Saszą jedziemy na wylot.
 
     Łapiemy, krótkie stopy, w tym kierowcę z butelką whisky na kolanach. Już w drodze okazuje się, że jest pijany. Jedzie jednak powoli, więc nic nie robimy. Po chwili łapiemy jednak gumę w aucie, więc wysiadamy i jedziemy dalej z innym kierowcą.
 
DSC_0089
 
DSC_0093
 
DSC_0095
 
     Zapada już powoli zmrok, już zaczynamy się rozglądać za miejscem na namiot, kiedy zatrzymuje się duża Toyota. „Krasnojarsk!” – krzyczy Sasza. Fantastycznie! Siedemset kilometrów.
 
     Owa Toyota okazuje się być chyba najbardziej komfortowym autem jakim w życiu jechałem. Z tyłu są tylko dwa siedzenia, ale za to takie, jak w samolocie. I nie mówię tu o samolotach linii Ryanair! Siadam z tyłu, wyciągam podnóżek, opuszczam oparcie, a z sufitu wysuwa się mały telewizorek. Oglądam przez chwilę rosyjski serial wojenny. Coś w stylu sowieckiego Czasu Honoru. Ciekawie jest obejrzeć film, w którym sowieci nie są czarnymi charakterami. Coś nowego!  Wkrótce jednak zasypiam…
 
DSC_0096
 
  

8 komentarzy do wpisu „Dzień 13. Nowosybirsk”

  1. Żetony… przypomina się metro w Erewaniu, dokładnie tak samo było to rozwiązane. Widać typowe dla byłego ZSSR 😉

    A z dotychczasowej relacji wynika, że autostop w Rosji wygląda jak wszędzie – długie godziny spędzone na czekaniu i od czasu do czasu „złote strzały”. Ale za to jakie 🙂

    Powodzenia w dalszej trasie!

    Odpowiedz
  2. Cudne to! Was, podróżujących uczy wiele o świecie – a widzę, że spostrzegawcze i wrażliwe z Was ludki, które i tak mają całkiem sporą wiedzę. Dzielicie się, tzn. Kuba dzieli się wszystkim (no, prawie:) z nami. SUPER. Oczywiście, że zazdroszczę, może mniej będę się bała o moją Córkę, bo widzę, że bardzo ją to urzeka… Oby tylko miała – jak Wy – dobre towarzystwo i mnóstwo szczęścia 🙂 Życzę Wam jak najserdeczniej – ZDROWIA, SPEŁNIENIA WSZELKICH ZAMIERZEŃ i JAK NAJKOLOROWSZYCH SZLAKÓW, o których nam tutaj Autor napisze 🙂 <3

    Odpowiedz
  3. Kuba wysłał mi dzisiaj smsa, że jest na wyspie Olchon (na Bajkale) i nie ma tam internetu. Zostaje do niedzieli, więc chyba póki co relacji nie będzie, ale za to jak się pojawi, to z tylu dni 🙂 Będzie co czytać 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.