Dzień zaczynam w ciemnym (bez okna!) pokoju pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy. Ja, Sasza – autostopowicz, oraz nasz kierowca Vladimir z synem Benią. Ósma rano – kierowca śpi. Dziewiąta – śpi. Dziesiąta – śpi! Wstał po dziesiątej i nieco się tym poddenerwowałem. Nie spodziewałem się jednak, że najgorsze miało dopiero nadejść.
Dzień 6. Rosyjski autostopowicz
Wstaję po czterech godzinach snu. Wczoraj trochę zabalowaliśmy z Anna z Couchaurfingu i jej chłopakiem. Było sporo wina i rozmów na tematy polityczne. Dobrze jest poznać sytuację także od tej drugiej strony. A więc wstaję wcześnie, żegnam się z gospodarzami i idę do pobliskiego, polskiego kościoła. Po Mszy czeka mnie wyprawa na wylot z największego miasta europy.
Dzien 4, 5 – Moskwa da sie lubic
Dzień 4. Dzień zaczynam na przedmieściach Moskwy, gdzie spędziłem noc w mieszkaniu dziadka Saszy (szczegóły w poprzednim wpisie). Początkowo chce jechać do centrum pociągiem podmiejskim, ale w kasie nie można płacić karta, a ja wciąż nie mam rubli. „Jadę stopem!” – zapada decyzja. Ale nawet nie wiem, w którą strunę, bo drogowskazów brak. „Słońce jest na wschodzie, ja jestem po wschodniej stronie miasta” – myślę sobie i już wiem, w którą stronę jechać! Po 3 minutach zatrzymuje się auto.
Dzien 1,2,3 – autostopem do Moskwy
Dzień 1. Wreszcie wyjechałem! 22 lipca, Bełchatów. Zarzucam plecak na plecy. Ten dwudziestokilogramowy bagaż będzie wszystkim co mam przez najbliższe dwa miesiące. Idę na wylot, „włączam” standardowy uśmiech autostopowicza i wyciągam kciuk. Czekam cale 15 minut – już nawet zaczynam się nieco denerwować, kiedy wreszcie zatrzymuje się Waleria – urocza, wąsata staruszka.
Pocztówki z podróży – zamów kartkę i pomóż dzieciakom!
Jadę autostopem do Chin! Przez dziką Syberię nad Bajkał, potem przez pustynną Mongolię i przekraczając Mur Chiński, do Pekinu. Spełniam swoje marzenia! Ale nie tylko swoje – pomyślałem, że przy okazji tej podróży, zbiorę trochę pieniędzy dla tych, którym podróżnicze plany spełniać dużo trudniej. Tak powstała akcja „Pocztówki z podróży”. Wpłać 20 złotych na nasz cel, a ja wyślę ci kartkę z Azji!
Autostopem przez Azję!
Wizy prawie załatwione, szczepienia zrobione, wszystko w miarę zaplanowane, sprzęt skompletowany – jadę! Za kilka dni wyruszam w prawie dwumiesięczną podróż przez Syberię i Mongolię do chińskiej stolicy – Pekinu. Jestem tym nieco przerażony i momentami myślę sobie – „Kuba, aleś się wpakował!”. Ale ten niepokój jest nieproporcjonalnie mały do ogromnej ekscytacji, spowodowanej nadchodzącą przygodą! Czas wyruszyć w drogę!
42 kilometry 195 metrów – pokonałem maraton!
18 maja 2014 roku jest dniem, który przejdzie do historii! Ten dzień to symbol pokonania lenistwa i swoich własnych ograniczeń! Dzień, w którym sięgnąłem po jedno z marzeń ze swojej listy! Dzień, w którym w gronie czterdziestu dwóch bohaterów, dokonaliśmy czegoś niezwykłego! Dzień bólu i cierpienia, ale takiego, które przynosi wyłącznie radość i satysfakcję! Dzień, w którym kolejne „nie dam rady” przestało istnieć! 18 maja to dzień, w którym przebiegłem maraton!
Alpejski weekend – Szwajcaria
Tanie bilety do Bazylei pojawiły się dokładnie w środku okresu mojej najintensywniejszej nauki do egzaminu inżynierskiego. Tak bardzo tęskniłem wtedy za podróżami! Tak bardzo pragnąłem wydostać się spod sterty książek, notatek i kserówek! Mój struty fizycznymi wzorami umysł, tak bardzo pragnął nasycić swój humanistyczny pierwiastek malowniczym widokiem i pasjonującą rozmową z nieznajomym. Mój struty kawą i zmęczony organizm tak bardzo marzył o wiosennej przyrodzie i powiewie podróżniczej wolności. Decyzja zapadła momentalnie – kupiliśmy bilety dla czterech osób – a ja zamiast się uczyć, zacząłem planować kolejną podróż…




