Dzień 7. Irytujący kierowca

     Dzień zaczynam w ciemnym (bez okna!) pokoju pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy. Ja, Sasza – autostopowicz, oraz nasz kierowca Vladimir z synem Benią. Ósma rano – kierowca śpi. Dziewiąta – śpi. Dziesiąta – śpi! Wstał po dziesiątej i nieco się tym poddenerwowałem. Nie spodziewałem się jednak, że najgorsze miało dopiero nadejść.

Ten post został napisany podczas podróży:

Kliknij, aby dowiedzieć się więcej
  
DSC_0497
  
     Wreszcie wsiadamy do samochodu. Kiedy tylko startujemy, Vladimir wymusza pierwszeństwo i… dostaje mandat. Pół godziny w plecy, a ja coraz bardziej się denerwuję. Wszak do przejechania mam 10 tysięcy kilometrów, a moja wiza ma ograniczoną ważność!
  DSC_0499
  
     Jedziemy po autostradzie… 60 kilometrów na godzinę. Czasem przy wyprzedzaniu wskazówka prędkościomierza osiąga 80, na co patrzę z niedowierzaniem. Czasem jednak Vladimir wcale nie chce wyprzedzać i jedziemy 30 kilometrów na godzinę za ciągnikiem.
  
DSC_0501
  
     Mam ochotę udusić go gołymi rękami kiedy tylko wskazówka prędkościomierza spada poniżej sześćdziesięciu. Ale ok – z tego co mówi dziś będziemy w Kazaniu. To mi odpowiada. Choć patrząc na jego nieporadną jazdę ciężko mi w to uwierzyć.
  
     Jednym z ciekawszych momentów tego dnia jest przejazd kolejką linową nad rzeką Wołgą.
  DSC_0507
 
DSC_0509
  
DSC_0518
  
DSC_0519
  
     Vladimir do końca dnia podnosi mi ciśnienie we krwi, choć staram się tego po sobie nie pokazywać. Wszak kierowca, poza swoimi nieporadnymi ruchami, jest bardzo miły – sporo rozmawiamy i gotujemy posiłki w plenerze. Gdybym się nie spieszył, byłoby całkiem miło. Dlatego autostop nie jest najlepszym środkiem transportu kiedy się spieszymy. Ale cóż – dłuższej wizy nie chcieli mi wystawić.
  
 
DSC_0527
 
DSC_0528
  
     Do Kazania oczywiście nie dojeżdżamy. Łapiemy jeszcze jednego stopa, ale wciąż do miasta mamy 200 kilometrów. Rozkładamy więc namiot i idziemy spać.
 
 

4 komentarze do wpisu „Dzień 7. Irytujący kierowca”

  1. Ten przejazd nad Wołgą… Czy to było jeszcze z Vladimirem, czy już po rozstaniu z nim? W jakim mieście? W Kazaniu? Czy to było konieczne na Waszej trasie, czy było tylko dodatkową atrakcją?
    Fajnie to wygląda!

    Odpowiedz
    • Trzeba być kompletnym ignorantem geograficznym – a właściwie ignorantką – żeby zadać takie pytanie! Są przecież mapy w inecie i tam można zobaczyć, ze to albo w Niżnym Nowgorodzie, albo w Zelenodolsko – 50 km przed Kazaniem! A jak sie przełączy na satelitarna mapę, to się i kolejkę znajdzie! TRZEBA MYŚLEĆ!!! ślóński górol beskidzki (ale s kickom) Zeflik

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.