Dzień 44. Mur Chiński autostopem

     O siódmej rano budzi mnie woda w namiocie. Rosa jest bardzo obfita, a namiot kiepsko rozłożony i nieco nakapało mi do środka. Zdejmuję więc tropik i wystawiam wszystko do słońca. Czytam sobie książkę, czekając aż namiot wyschnie. Nagle podchodzi do mnie dwójka zbieraczy śmieci i pokazują żeby się stąd zabierać. Stróże porządku się znaleźli.
 

Ten post został napisany podczas podróży:

autostopem do pekinu 
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej
   

Dzień 44.

     Na szczęście przyszli na tyle późno, że już wszystko mam suche. Zarzucam plecak na plecy i macham im na pożegnanie. Jak na typowych Chińczyków przystało, na mój uśmiech odpowiadają absolutnie kamienną twarzą.
   
mur chiński autostopem
 
     Dziś wielki dzień! Jadę na Wielki Mur Chiński! Do tej pory tak odległy, znany jedynie ze zdjęć. Teraz oddalony o zaledwie pięć kilometrów.
  
     Spodziewałem się, że w tak turystycznym miejscu, będzie nieco ułatwień dla obcokrajowców. Niestety, myliłem się. Angielskie napisy można znaleźć na śmietnikach czy w toaletach, ale już autobus, jeżdżący pod Mur, oznaczony jest wyłącznie po chińsku. Wszystko biorę na intuicję, ale całkiem nieźle na tym wychodzę, bo na miejsce trafiam dość szybko.
 
mur chiński autostopem
 
mur chiński autostopem
 
mur chiński autostopem
 
mur chiński autostopem
 
     Niestety nie mogę nigdzie zostawić plecaka. Nie ma przechowalni i ani panie w kasie, ani strażnicy nie są w stanie mi pomóc. Pytam nawet pań w budkach z napojami, ale nic z tego. Pozostaje mi dźwigać mojego piętnastokilogramowego garba ze sobą. A musicie wiedzieć, że zwiedzanie muru to nie taki tam spacerek! To wymagający trekking! Mur wije się po wzgórzach, przez co idzie się albo stromo w górę, albo stromo w dół.
  
mur chiński autostopem
 
mur chiński autostopem
 
mur chiński autostopem 
     Miałem nadzieję, że w pobliżu stolicy, gdzie obcokrajowców nie brakuje, nie będę już taką atrakcją dla miejscowych. Myliłem się. Chińczycy cały czas się na mnie gapią i robią ze mną zdjęcia. Czasem mam wrażenie, że jestem dla nich większą atrakcją niż sam Mur.
  
     Po trzech godzinach marszu w upale, jestem wykończony. Co chwilę robię postoje i piję mnóstwo wody, która tu jest bardzo droga. W dodatku sprzedawana jest jedynie w półlitrowych buteleczkach.
  mur chiński autostopem 
     Wsiadam w autobus do pobliskiego miasta, żeby zrobić zakupy. Nagle jedna z Chinek zagaduje do mnie po angielsku. Okazuje się, że uczy tego języka w tutejszej szkole. Miło wreszcie z kimś normalnie porozmawiać. Elizabeth, prowadzi mnie do sklepu i zostawia swój numer telefonu – „w razie problemów, dzwoń” – mówi.
  
     Na koniec dnia, jak zwykle, długi marsz w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Ktoś mi mówił, że spanie w Chinach na dziko jest niemożliwe. Bzdura! Miejsc jest mnóstwo! Spanie na dziko wszędzie jest możliwe!
   
 

8 komentarzy do wpisu „Dzień 44. Mur Chiński autostopem”

  1. Kuba, no co Ty? Chińczycy się nie gapią tylko przyglądają z zaciekawieniem 😉
    I z sympatią, mam nadzieję 😉

    Gratuluję Muru! Mocna rzecz 🙂
    Przeszedłeś całe 5 km udostępnione do zwiedzania? Czy plecak Cię zniechęcił?

    Odpowiedz
    • Chińczycy zdecydowanie nie mają naszego wyczucia. To nic. Zupełnie inna kultura. Dla nich nachalne wpatrywanie się, jakby im się cały świat zatrzymał jest absolutną normą i żadnen z nich nie widzi w tym nic złego. To my mamy zawyżone standardy. Trzeba się na takie coś przygotować wjeżdżając do Chin 🙂

      Odpowiedz
      • Ja rozumiem obce kultury, ale jeżeli ta obca kultura ma w dupie to, że się do nich uśmiecham, czy mówię „hi” etc. to tego zaakceptować nie mogę.

        Odpowiedz
  2. PEPSI – 百事可乐
    hmmm… u nich chyba nie działa zapis literowy bo nie widzę tam czegoś co sie powtarza tak jak „P” w polskim słowie…

    Odpowiedz
    • To była miejscowość Badaling. Ceny to ~23 zł za osobę dorosłą i połowa z tego dla studenta (karta ISIC jest honorowana)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.