Dwa lata temu zaczynałem przygodę z tanim lataniem. Londyn był moim pierwszym celem. To tutaj odbyłem swoją pierwszą podniebną podróż (relacja). Właśnie tutaj, lądował mój pierwszy w życiu samolot. Wtedy spędziłem w stolicy Wielkiej Brytanii nieco ponad dobę. Teraz mam do dyspozycji aż trzy dni. I zamierzam je jak najlepiej wykorzystać!
moje podróże
Dzień 52. Trzynaście godzin w Azerbejdżanie
Nad ranem lądujemy w Azerbejdżanie. Tu spędzę cały dzisiejszy dzień, czekając na samolot do Londynu. Trzynaście godzin! „Co ja będę robił tyle czasu” – martwię się. Na szczęście moja obawy okazują się bezpodstawne. Czas mija szybko i przyjemnie, a to niemal wyłącznie, dzięki darmowemu wi-fi.
Dzień 51. Ostatni dzień w Chinach
Po siedmiu tygodniach w drodze, wypełnionych godzinami stania na poboczu, dobami spędzonymi w samochodach i dziesiątkami nocy w namiocie; po przejechaniu prawie jedenastu tysięcy kilometrów autostopem, poznaniu niezwykłych ludzi, zobaczeniu pięknych miejsc i przeżyciu niesamowitych przygód, pełen satysfakcji ze zrealizowanego planu, wracam do domu!
Dzień 48,49,50. Gdzie te miliony rowerów?
Pekin – połączenie tradycji i nowoczesności. Jedna z największych metropolii świata i obowiązkowy punkt turysty podróżującego po Chinach. Nie jest tajemnicą, że nie przepadam za miastami. Pekin nie jest wyjątkiem – Pekin mnie zawiódł! Spodziewałem się wąskich uliczek, w których można by się zgubić, pełnych rowerów i riksz. Zastałem natomiast nowoczesne, głośne i brudne ulice, przepełnione chińskimi turystami.
Dzień 47. Autostop w Chinach
Szósta rano. Budzi mnie szarpanie namiotem i jakieś chińskie krzyki. Rozsuwam zamek, wystawiam głowę, a tam dziadek z psem. Minę ma taką jakby miał dostać zawału. Nawet na ulicy wszyscy patrzą na mnie jak na największego dziwoląga. Kiedy więc moja egzotyczna głowa, wystaje z jakiejś bliżej nieokreślonej bryły rozłożonej w krzakach, to ten ma prawo być w szoku. Gdy dochodzi do siebie, wycofuje się przepraszająco i spaceruje dalej. Ja jednak jestem już na tyle rozbudzony, że ruszam w drogę. Dziś, po raz ostatni łapę autostop w Chinach.
Dzień 45,46. Okolice Pekinu
Zanim dojadę do Pekinu, zamierzam zwiedzić jego okolice. Dziś za cel obieram sobie park narodowy Yanquing. I to wyłącznie dlatego, że w informacji turystycznej zobaczyłem ładne zdjęcie tamtejszego kanionu. Zapytałem gdzie to jest, pan pokazał punkt na mapie… no i jadę.
Dzień 44. Mur Chiński autostopem
O siódmej rano budzi mnie woda w namiocie. Rosa jest bardzo obfita, a namiot kiepsko rozłożony i nieco nakapało mi do środka. Zdejmuję więc tropik i wystawiam wszystko do słońca. Czytam sobie książkę, czekając aż namiot wyschnie. Nagle podchodzi do mnie dwójka zbieraczy śmieci i pokazują żeby się stąd zabierać. Stróże porządku się znaleźli.
Dzień 43. Już prawie w Pekinie
Budzę się, patrzę dookoła i od razu jestem zły – wszystko mam w błocie. Podczas wczorajszego nocnego marszu przez krzaki, nieźle się wysmarowałem. Do podeszw sandałów zaś przykleiła się dwucentymetrowa, błotna warstwa. Ale nie jest źle, bo dziś świeci słońce!