Turcja uchodzi za raj dla autostopowiczów. Już cztery lata temu miałem okazję to sprawdzić. Teraz przekonuję się o tym ponownie. Nawet dwóch facetów nie stoi na poboczu zbyt długo. Ale stopy w Turcji są nie tylko szybkie. Stopy w Turcji bywają absolutnie niepowtarzalne…
moje podróże
Dzień 9. Tureckie stacje benzynowe
Autostopowicz jest w pewnym sensie skazany na stacje benzynowe. To tu często wysiada, łapie stopa, myje się. Często pracownicy stacji patrzą krzywo na takich włóczęgów. Ale nie w Turcji. W Turcji jest zupełnie inaczej.
Dzień 6,7,8. Stambuł – granica Europy
Największe i najludniejsze miasto Europy. Metropolia rozdzielająca dwa kontynenty, dwie kultury i dwie religie. Miasto równe stare i zbytkowe, co nowoczesne i postępowe. A w nim my – dwóch małych Polaków, którzy muszą sobie tu jakoś poradzić.
Dzień 1,2,3. Autostopem do Bułgarii
Zaczęło się! Ruszamy do Dubaju! Autostopem! Szalony pomysł, ale rok temu udało się do Pekinu, więc dlaczego miałoby się nie udać do Dubaju? Otóż może się nie udać, z dwóch powodów – po pierwsze, jeszcze nie mamy irańskiej wizy. Po drugie, złapanie statkostopa przez Zatokę Perską może nas przerosnąć. Ale nie myślimy o tych przeszkodach. Teraz stoimy na Borku Fałęckim i łapiemy pierwszego stopa tej podróży!
Jordania niskobudżetowo – ciąg dalszy
Późnym wieczorem dojeżdżamy do małej miejscowości Al-Karak. Mimo zbliżającej się północy, próbujemy stopować dalej. Zatrzymuje się niemal każde auto, ale większość kierowców odjeżdża na nasz tekst: „No dinars!”. W dodatku, z czasem zaczynają się zatrzymywać coraz to dziwniejsi kierowcy. To samochód pełen pijanych chłopaczków, to wyładowana po brzegi furgonetka, to chory psychicznie Jordańczyk. Czas spać.
Islandia niskobudżetowo – za pięćset złotych
Niezwykle ciężko przyszło mi napisanie tej relacji. Siadałem do niej kilkanaście razy, próbując opisać jak najwierniej piękno Islandii. Starałem się oddać jej wyjątkowość, jej niezwykły klimat, zachwycające krajobrazy. Za każdym razem, po nieudolnych próbach przelania wspomnień na papier (a właściwie na monitor), rezygnowałem. Powtarzało się to wiele razy, aż wreszcie uznałem, że mi się nie uda. Islandia jest zbyt niezwykła, żeby ją opisać. Islandię trzeba zobaczyć!