Dzień 28,29,30. Jadę przed siebie!

     Dzień dwudziesty ósmy mija mi głównie na załatwianiu spraw bieżących – mycie, pranie, zakupy, wysyłanie pocztówek (polizałem osiemdziesiąt znaczków!), ładowanie elektroniki, oraz na wydostawaniu się z Ułan Bator. A to nie jest zbyt łatwe, bo informacja turystyczna nie wie absolutnie nic, na drogach nie ma drogowskazów, a w komunikacji miejskiej zawodzą wszelkie zasady logiki.

Czytaj dalej…

Dzień 26,27. Najbrzydsza stolica świata

     Ułan Bator, stolica Mongolii, zwana jest najbrzydszą stolicą świata. Tak przynajmniej twierdzi mój przewodnik. Wielokrotnie na blogu powtarzałem, że nie specjalnie lubię miasta. Zamierzając zwiedzać UB („ju bi” – tak mówią o nim mieszkańcy) nastawiłem się na nie bardzo krytycznie. Nastawiłem się tak do tego stopnia, że miasto nawet mi się spodobało.
 

Czytaj dalej…

Dzień 25. Mongoł nie taki straszny

     Wczoraj Mongolia nie przywitała mnie zbyt miło. Z tego wszystkiego, aż nie mam ochoty wychodzić z namiotu. Śpię do 9:30, aż w końcu słońce zmusza mnie do pobudki. Zbieram się leniwie, by jak najbardziej opóźnić jakikolwiek kontakt z Mongołami. Odniosłem wrażenie, że wszyscy oni chcą ze mnie wydrzeć pieniądze. Na szczęście, moje pierwsze wrażenie dziś absolutnie się nie potwierdzi.
 

Czytaj dalej…

Dzień 24. Autostopem do Mongolii

     Pierwsza noc od dwóch tygodni na prawdziwym łóżku, a śpi mi się bardzo kiepsko – co chwilę się budzę. Chyba już się zdążyłem przyzwyczaić do namiotowych niewygód. Po leniwym poranku idę do centrum Ułan Ude. Nie ma tu właściwie nic interesującego, poza jednym pomnikiem – symbolem miasta. Pomnik ten, to największa na świecie głowa Lenina. Ale istotniejsze jest to, że dziś dojadę autostopem do Mongolii!

Czytaj dalej…

Dzień 23. Autostopem do Ułan Ude

     Po leniwym poranku, praniu, myciu, gotowaniu, zbieram namiot i idę w stronę wsi. Robię zakupy w tutejszym sklepie, w którym na ladzie, zamiast kasy fiskalnej leży… liczydło! Całe popołudnie spędzam na powolnej (stan dróg) jeździe do stolicy Buriacji – Ułan Ude. Jadę dziś na trzy stopy, ale tak fajne, że opiszę je wszystkie.
 

Czytaj dalej…

Dzień 20,21,22. Spacer wzdłuż Bajkału

     Mam lekki niedosyt Bajkału, a że moja rosyjska wiza kończy się dopiero za tydzień, postanawiam wrócić nad to piękne jezioro. Za cel obieram sobie przejście trasy kolei Krugobajkalskiej – prawie stuletniej linii, która w okresie powstawania była prawdziwym cudem ówczesnej inżynierii. Prowadzi bowiem wzdłuż skalistego, stromego wybrzeża i przechodzi przez dziesiątki tuneli i setki mostów. Pokonanie jej na piechotę okazało się jednak trudniejsze niż początkowo sądziłem.
 

Czytaj dalej…

Dzień 17,18,19. Biwak nad Bajkałem

     Ostatnie trzy dni spędziłem na bajkalskiej wyspie Olchon. Jest to raj dla tych, którzy lubią biwakować! Namiot można rozbić wszędzie, ognisko można palić wszędzie, dostęp do wody nieograniczony – ta w Bajkale jest tak czysta, że można ją pić bez przegotowania, sklep w zasięgu krótkiego spaceru. A do tego, dookoła takie widoki, że zapiera dech w piersiach! Raj!
 

Czytaj dalej…

Dzień 16. Bajkał autostopem!

     Udało się! Dojechałem nad Bajkał autostopem! Siedem tysięcy kilometrów po rosyjskich bezdrożach, do „studni Ziemi”. Piętnaście dni wypełnionych spaniem w namiocie, staniem na poboczu i siedzeniem w autach. I właściwie niczym innym. Pisząc tego posta leżę w namiocie i słyszę szum fal najgłębszego jeziora świata. Ale po kolei…
 

Czytaj dalej…