Dzień 39. Mongolskie drogi

     Całą noc jedziemy starą ciężarówką, przecinając pustynię Gobi. Mimo kiepskiego stanu pojazdu, warunki mam całkiem komfortowe – śpię na tylnym łóżku w kabinie. Nad ranem otwieram oczy, wyglądam przez okno, a nad pustynią właśnie wschodzi czerwone słońce. Dla takich chwil warto jeździć stopem!
 

Ten post został napisany podczas podróży:

 
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej
  
DSC_0202 
DSC_0217
 
     Robimy przerwę na spanie, bo kierowca jest zmęczony. Potem panowie zabierają się, za naprawianie kolejnych usterek. Pytam czy nie pomóc, ale właściwie i tak nie zrozumiałbym co mam robić. Siedzę więc w kabinie i wypełniam sobie czas czytaniem i pisaniem posta.
  
     Wreszcie panowie wchodzą do kabiny. Jedziemy! Ale po dwóch kilometrach znów postój. Do godziny piętnastej przejeżdżamy… dwadzieścia kilometrów. Zatrzymujemy się jeszcze w jurcie na pierożki z baraniną. Takie same, których ostatnio mój organizm nie przyjął. Ale jak częstują, to nie wypada odmówić. Zjadam trzy i to wystarcza, żeby znów zrobić mi w żołądku dyskotekę.
  
DSC_0220
 
DSC_0222
 
     Wreszcie auto zdaje się być naprawione i jedziemy. Po siedemnastej moim oczom ukazuje się napis Zamiin- Uud. Jestem na granicy z Chinami!
  
DSC_0246
 
DSC_0248
 
     Tego odcinka z Ułan Bator, który właśnie bez problemu pokonałem, nieco się bałem. A to za sprawą bardzo małego ruchu na tej trasie, oraz informacji, że przez całe sześćset kilometrów nie ma asfaltu. To znacznie utrudniłoby łapanie stopa. Jak się okazuje asfalt jest! A jego idealny stan wskazuje, że jeszcze nie przeszedł konfrontacji z tutejszą zimą. Prawdopodobnie został położony w tym roku. Specjalnie dla mnie! Niczym czerwony dywan.
   
     Drogi w Mongolii to bardzo szeroki temat. Na kilkuletniej nawierzchni potrafi być więcej dziur i łat, niż na najgorszej polskiej drodze. Czasem asfalt nagle się kończy, żeby za kilka kilometrów równie nagle się zacząć. Właściciele terenowych aut, zaś z takich dróg często nie korzystają i jadą przez step, „wyjeżdżając” równoległe drogi. Wertepy są wówczas niesamowite, ale kierowcy zdają się nie specjalnie nimi przejmować.
  
     Podróżując po Mongolii poznałem wiele rodzajów wertepów. Od tych drobnych, które powodują drżenie pojazdu i mrowienie w pośladkach. Przez uskoki i dziury, uderzające w zawieszenie z siłą, która niemal urywa koła. Po łagodne falowanie, nie raz wyrzucające kilka centrymetrów nad siedzenie.
  
     To wszystko sprawia, że podróżowanie po Mongolii jest niezwykłą przygodą. Asfaltowe drogi nie mącą dziewiczego, naturalnego krajobrazu, a te polne, fantastycznie wychodzą na zdjęciach.
  
DSC_0253
 
     Zbliża się noc, więc chodzę w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Nagle podchodzą do mnie dwie strażniczki graniczne. Jedna mówi po angielsku, co znacznie ułatwia sprawę. Okazuje się, że to strefa przygraniczna i nie mogę rozbić namiotu. Nie bardzo rozumiem dlaczego, bo w okół stoi mnóstwo jurt – mongolskich, jakby nie było, namiotów. Dlaczego więc ja nie mogę rozbić swojej małej jurty? Dlaczego nie wystarczy mnie spisać i życzyć dobrej nocy, tak jak robiła to polska straż graniczna, gdy spałem przy ukraińskiej granicy?
 
     Ostatecznie panie każą mi iść dalej drogą, gdzie spotkam innych strażników. „Oni ci pomogą” – twierdzą. Żadnych strażników jednak nie spotykam. Dalej iść nie chcę, bo powoli zbliżam się do zamkniętej już na noc granicy, a siedząca na stacji benzynowej dziewczyna krzyczy i pokazuje na migi, że mnie tam zastrzelą. Po krótkiej rozmowie, udostępnia mi kawałek płaskiego terenu za stacją. Tam rozbijam namiot pełen obaw, że w środku nocy zbudzi mnie mongolska straż graniczna.
  
 

6 komentarzy do wpisu „Dzień 39. Mongolskie drogi”

  1. Zrobiłeś zdjęcie tego wschodu? Zamieść 🙂
    I oczyść sobie obiektyw, bo jakieś paprochy wychodzą na zdjęciach. 😉

    Ale czad, ta Twoja podróż!

    Dbaj o zdrowie, proszę 🙂

    Odpowiedz
  2. Kurcze odważny jesteś, nie boisz się tak jeździć jakimiś zdezelowanymi ciężarówkami po tamtejszych beznadziejnych drogach? Tak z ciekawości – wykupujesz jakieś ubezpieczenie od NW czy KL przed podróżą? Życzę dalszej udanej podróży!

    Odpowiedz
  3. Czy masz wykupiony internet bezprzewodowy na świat czy to czytanie i pisanie to jak nie masz dostępu a jak znajdziesz internet to wtedy wrzucasz co wcześniej napisałeś i ściągasz z np. poczty rzeczy do czytania?

    Gratulacje z okazji dotarcia do Chin.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.