Dzień 1,2,3. Autostopem do Bułgarii

     Zaczęło się! Ruszamy do Dubaju! Autostopem! Szalony pomysł, ale rok temu udało się do Pekinu, więc dlaczego miałoby się nie udać do Dubaju? Otóż może się nie udać, z dwóch powodów – po pierwsze, jeszcze nie mamy irańskiej wizy. Po drugie, złapanie statkostopa przez Zatokę Perską może nas przerosnąć. Ale nie myślimy o tych przeszkodach. Teraz stoimy na Borku Fałęckim i łapiemy pierwszego stopa tej podróży!

Czytaj dalej…

Autostopem do Pekinu – Plecak Wspomnień

     Prawie dwumiesięczna podróż dobiegła końca. Wyruszyłem w drugiej połowie lipca 2014. Po trzech dniach osiągnąłem Moskwę, po kolejnych dziesięciu trafiłem nad Bajkał. Stamtąd odbiłem na południe, do Mongolii, w której spędziłem ponad dwa tygodnie. Ostatnim etapem było przejechanie do Pekinu, skąd samolotem wróciłem do Europy. Trzynaście tysięcy kilometrów przebytych autostopem, stu dwudziestu dwóch kierowców. Piętnaście kilo na plecach i wyhodowane trzynaście milimetrów wąsów. A do tego niezliczona ilość przygód!!

Czytaj dalej…

Dzień 53,54,55. Londyn!

     Dwa lata temu zaczynałem przygodę z tanim lataniem. Londyn był moim pierwszym celem. To tutaj odbyłem swoją pierwszą podniebną podróż (relacja). Właśnie tutaj, lądował mój pierwszy w życiu samolot. Wtedy spędziłem w stolicy Wielkiej Brytanii nieco ponad dobę. Teraz mam do dyspozycji aż trzy dni. I zamierzam je jak najlepiej wykorzystać!

Czytaj dalej…

Dzień 48,49,50. Gdzie te miliony rowerów?

     Pekin – połączenie tradycji i nowoczesności. Jedna z największych metropolii świata i obowiązkowy punkt turysty podróżującego po Chinach. Nie jest tajemnicą, że nie przepadam za miastami. Pekin nie jest wyjątkiem – Pekin mnie zawiódł! Spodziewałem się wąskich uliczek, w których można by się zgubić, pełnych rowerów i riksz. Zastałem natomiast nowoczesne, głośne i brudne ulice, przepełnione chińskimi turystami.
 

Czytaj dalej…

Dzień 47. Autostop w Chinach

     Szósta rano. Budzi mnie szarpanie namiotem i jakieś chińskie krzyki. Rozsuwam zamek, wystawiam głowę, a tam dziadek z psem. Minę ma taką jakby miał dostać zawału. Nawet na ulicy wszyscy patrzą na mnie jak na największego dziwoląga. Kiedy więc moja egzotyczna głowa, wystaje z jakiejś bliżej nieokreślonej bryły rozłożonej w krzakach, to ten ma prawo być w szoku. Gdy dochodzi do siebie, wycofuje się przepraszająco i spaceruje dalej. Ja jednak jestem już na tyle rozbudzony, że ruszam w drogę. Dziś, po raz ostatni łapę autostop w Chinach.
 

Czytaj dalej…

Dzień 45,46. Okolice Pekinu

     Zanim dojadę do Pekinu, zamierzam zwiedzić jego okolice. Dziś za cel obieram sobie park narodowy Yanquing. I to wyłącznie dlatego, że w informacji turystycznej zobaczyłem ładne zdjęcie tamtejszego kanionu. Zapytałem gdzie to jest, pan pokazał punkt na mapie… no i jadę.
 

Czytaj dalej…