Dzień 48,49,50. Gdzie te miliony rowerów?

     Pekin – połączenie tradycji i nowoczesności. Jedna z największych metropolii świata i obowiązkowy punkt turysty podróżującego po Chinach. Nie jest tajemnicą, że nie przepadam za miastami. Pekin nie jest wyjątkiem – Pekin mnie zawiódł! Spodziewałem się wąskich uliczek, w których można by się zgubić, pełnych rowerów i riksz. Zastałem natomiast nowoczesne, głośne i brudne ulice, przepełnione chińskimi turystami.
 

Czytaj dalej…

Dzień 47. Autostop w Chinach

     Szósta rano. Budzi mnie szarpanie namiotem i jakieś chińskie krzyki. Rozsuwam zamek, wystawiam głowę, a tam dziadek z psem. Minę ma taką jakby miał dostać zawału. Nawet na ulicy wszyscy patrzą na mnie jak na największego dziwoląga. Kiedy więc moja egzotyczna głowa, wystaje z jakiejś bliżej nieokreślonej bryły rozłożonej w krzakach, to ten ma prawo być w szoku. Gdy dochodzi do siebie, wycofuje się przepraszająco i spaceruje dalej. Ja jednak jestem już na tyle rozbudzony, że ruszam w drogę. Dziś, po raz ostatni łapę autostop w Chinach.
 

Czytaj dalej…

Dzień 45,46. Okolice Pekinu

     Zanim dojadę do Pekinu, zamierzam zwiedzić jego okolice. Dziś za cel obieram sobie park narodowy Yanquing. I to wyłącznie dlatego, że w informacji turystycznej zobaczyłem ładne zdjęcie tamtejszego kanionu. Zapytałem gdzie to jest, pan pokazał punkt na mapie… no i jadę.
 

Czytaj dalej…

Dzień 44. Mur Chiński autostopem

     O siódmej rano budzi mnie woda w namiocie. Rosa jest bardzo obfita, a namiot kiepsko rozłożony i nieco nakapało mi do środka. Zdejmuję więc tropik i wystawiam wszystko do słońca. Czytam sobie książkę, czekając aż namiot wyschnie. Nagle podchodzi do mnie dwójka zbieraczy śmieci i pokazują żeby się stąd zabierać. Stróże porządku się znaleźli.
 

Czytaj dalej…

Dzień 43. Już prawie w Pekinie

Budzę się, patrzę dookoła i od razu jestem zły – wszystko mam w błocie. Podczas wczorajszego nocnego marszu przez krzaki, nieźle się wysmarowałem. Do podeszw sandałów zaś przykleiła się dwucentymetrowa, błotna warstwa. Ale nie jest źle, bo dziś świeci słońce!
 

Czytaj dalej…

Dzień 42. Deszczowe Chiny

Po dniach niezwykłych i przyjemnych, przyszedł czas na zwykły i nieprzyjemny. Od rana do wieczora przejechałem jedynie dwieście kilometrów, często gubiąc drogę i zmieniając auta. A wszystko to w obrzydliwej mrzawie, która czasem zamieniała się w jeszcze bardziej obrzydliwy deszcz.
  

Czytaj dalej…

Dzień 41. Zostałem nauczycielem

     Takich atrakcji w Chinach to się nie spodziewałem. Dziś przeprowadzałem lekcję angielskiego z chińskim dzieckiem, w chińskiej szkole językowej. W dodatku otrzymałem propozycję pracy, za całkiem niezłe pieniądze. Kto wie, może po studiach zamieszkam w Chinach? Ale po kolei…
 

Czytaj dalej…

Dzień 40. Autostopem do Chin

     Całą noc śnią mi się kontrole straży granicznej, więzienie i strzelaniny – mocno denerwuję się, że mogę mieć problemy. Rozbiłem namiot kilkadziesiąt metrów od przejścia granicznego, mając wyraźny zakaz od straży granicznej. Wstaję więc o świcie i szybko zbieram mój domek. Pierwsi strażnicy pojawiają się dopiero o siódmej, kiedy ze spakowanym już plecakiem, jem spokojnie śniadanie. Dziś wjadę autostopem do Chin!
 

Czytaj dalej…