Dzień 26. Irańska gościnność

     Rozbiliśmy namiot zaraz obok dworca autobusowego w Teheranie. Nic dziwnego, że z samego rana budzi nas ochrona i każe się zbierać. – Ok. One moment. – mówimy strażnikom i chwilę jeszcze leżymy. Jesteśmy zaspani, bo poszliśmy spać po trzeciej. Na tyle zaspani, że chwilę po odejściu ochroniarzy, znów zasypiamy, na całe trzy godziny. Na szczęście nikt nam więcej nie przeszkadza.

Czytaj dalej…

Dzień 25. Autostop w Iranie

     Pierwszą czynnością dzisiejszego dnia jest uroczystość zdjęcia gipsu! Jak przykazał doktor Hüseyin, po dwóch tygodniach pozbywam się tego ciężaru. Nie jest to łatwe, mając do dyspozycji jedynie tępy nóż, który do tej pory służył głównie do smarowania kanapek pasztetem. Męczę się dwadzieścia minut, przecinając centymetr po centymetrze. Wreszcie! Po dwóch tygodniach moja noga znów jest wolna!

Czytaj dalej…

Dzień 24. Autostopem do Iranu

     Budzi nas mały chłopiec, który zagląda do namiotu. Jest bardzo zaciekawiony dwoma blondynami śpiącymi w centrum jego małego miasteczka. W pewnym momencie daje nam nawet jakąś monetę. Nie wiemy czy wyglądamy aż tak biednie, czy po prostu chłopiec chce nam coś dać na pamiątkę. W każdym razie, odwdzięczamy mu się tym samym, dając kilka polskich monet.

Czytaj dalej…

Dzień 22, 23. Znów ruszamy autostopem przez Turcję!

     Wreszcie nadszedł upragniony czwartek! To dziś mamy się zgłosić w irańskim konsulacie po paszporty. Pytanie, czy będą w nich wizy. Oczywiście większość ludzi je dostaje, ale my byliśmy w Izaelu – kraju, z którym Iran bardzo się nie lubi. Co prawda z bloga i z Facebooka, na czas tej podróży usunąłem wszelkie ślady mojej obecności w Ziemi Świętej, ale kto wie jak bardzo Irańczycy przegrzebują internet. We wniosku skłamałem, że w Izraelu nie byłem. Gdyby kłamstwo wyszło na jaw, wiz byśmy nie dostali, przez co podróż do Dubaju byłaby niemożliwa. Dziś jest nasza chwila prawdy…

Czytaj dalej…

Dzień 17,18. Kolejny dobry Turek

     Turcja urzekła nas głównie jej mieszkańcami. Są otwarci, rozmowni i bardzo chętni do pomocy. Zagadują do nas, zapraszają na czaj i kupują jedzenie. Ale niektórzy z nich robią dla nas znacznie więcej. Kilka relacji wcześniej poznaliście Buraka, który bardzo nam pomógł. Teraz poznajcie Yusufa!

Czytaj dalej…

Dzień 15,16. Irańska wiza w Trabzonie

     Konsulat Iranu w tureckim Trabzonie, znany jest w środowisku podróżniczym jako magiczny. Podczas gdy w Warszawie irańską wizę wyrabia się długo, drogo i według skomplikowanych procedur,  w Trabzonie dostawało się ją łatwo, tanio i niemal od ręki. Niestety – dobre czasy się skończyły. Niestety, dowiedzieliśmy się o tym nieco za późno…

Czytaj dalej…

Dzień 13,14. Rekonwalescencja

     Przypadkowe spotkanie Buraka na szpitalnym korytarzu było dla nas absolutnym wybawieniem. W momencie, kiedy najbardziej tego potrzebowaliśmy, ten po prostu podszedł do nas i zaproponował mieszkanie. W dodatku pozwolił zostać jak długo będziemy chcieli. Od dwóch dni leżę więc z nogą w górze, jak zalecił mi doktor Hüseyin. I jest to potwornie nudne!

Czytaj dalej…