10 najciekawszych kierowców, z którymi jechałem na stopa

     Zawsze powtarzam, że najlepsze w podróżowaniu na stopa jest spotykanie ludzi. Rozmowy na nietuzinkowe tematy, poznawanie kierowców ze wszystkich klas społecznych, słuchanie o pasjach i rzadkich zawodach. To jest właśnie kwintesencja autostopu. Większość moich kierowców była całkiem zwyczajna, ale zdarzali się tacy, których nie zapomnę chyba nigdy. Przedstawiam swoich 10 najciekawszych kierowców. 

Czytaj dalej…

Welcome Jordan! – Jordania niskobudżetowo

     Już na granicy izraelsko-jordańskiej, widać różnicę w mentalności ludzi. Strażnicy po stronie izraelskiej – typowi służbiści. Siedzą wyprostowani i z grobową miną wbijają pieczątki do paszportu. Ci po stronie jordańskiej – bardziej wyluzowani. Siedzą wspólnie, rozmawiają otoczeni maszynowymi karabinami, piją herbatę. Leniwie sprawdzają strony w paszporcie i z uśmiechem wbijają okrągłą pieczątkę. „Welcome Jordan” – mówią. Ten zwrot usłyszymy przez następne cztery dni, co najmniej kilkadziesiąt razy.
  

Czytaj dalej…

Islandia niskobudżetowo

Islandia niskobudżetowo – za pięćset złotych

     Niezwykle ciężko przyszło mi napisanie tej relacji. Siadałem do niej kilkanaście razy, próbując opisać jak najwierniej piękno Islandii. Starałem się oddać jej wyjątkowość, jej niezwykły klimat, zachwycające krajobrazy. Za każdym razem, po nieudolnych próbach przelania wspomnień na papier (a właściwie na monitor), rezygnowałem. Powtarzało się to wiele razy, aż wreszcie uznałem, że mi się nie uda. Islandia jest zbyt niezwykła, żeby ją opisać. Islandię trzeba zobaczyć!

Czytaj dalej…

Autostopem do Pekinu – Plecak Wspomnień

     Prawie dwumiesięczna podróż dobiegła końca. Wyruszyłem w drugiej połowie lipca 2014. Po trzech dniach osiągnąłem Moskwę, po kolejnych dziesięciu trafiłem nad Bajkał. Stamtąd odbiłem na południe, do Mongolii, w której spędziłem ponad dwa tygodnie. Ostatnim etapem było przejechanie do Pekinu, skąd samolotem wróciłem do Europy. Trzynaście tysięcy kilometrów przebytych autostopem, stu dwudziestu dwóch kierowców. Piętnaście kilo na plecach i wyhodowane trzynaście milimetrów wąsów. A do tego niezliczona ilość przygód!!

Czytaj dalej…

Dzień 56,57,58. Ostatnia prosta

     Niesamowite, jak odległość może być względna. Anglia zawsze wydawała mi się tak daleko. Kiedy kilka lat temu, przyjechałem na wyspy, była to dla mnie naprawdę duża podróż. Inny czas, inny język – wszystko tak bardzo różniło się od naszej polskiej rzeczywistości. Właśnie przyleciałem z Pekinu do Londynu (bilety do Warszawy były znacznie droższe). I wiecie co? Teraz, odległość z Anglii do domu wydaje się absurdalnie mała! Przecież to tylko trzy dni autostopowej drogi! W dodatku przez autostrady pełne polskich kierowców. Mimo, że to ponad dwa tysiące kilometrów, dla mnie jest to już ostatnia prosta tej podróży.
 

Czytaj dalej…

Dzień 53,54,55. Londyn!

     Dwa lata temu zaczynałem przygodę z tanim lataniem. Londyn był moim pierwszym celem. To tutaj odbyłem swoją pierwszą podniebną podróż (relacja). Właśnie tutaj, lądował mój pierwszy w życiu samolot. Wtedy spędziłem w stolicy Wielkiej Brytanii nieco ponad dobę. Teraz mam do dyspozycji aż trzy dni. I zamierzam je jak najlepiej wykorzystać!

Czytaj dalej…

Dzień 52. Trzynaście godzin w Azerbejdżanie

     Nad ranem lądujemy w Azerbejdżanie. Tu spędzę cały dzisiejszy dzień, czekając na samolot do Londynu. Trzynaście godzin! „Co ja będę robił tyle czasu” – martwię się. Na szczęście moja obawy okazują się bezpodstawne. Czas mija szybko i przyjemnie, a to niemal wyłącznie, dzięki darmowemu wi-fi. 

Czytaj dalej…

Dzień 51. Ostatni dzień w Chinach

     Po siedmiu tygodniach w drodze, wypełnionych godzinami stania na poboczu, dobami spędzonymi w samochodach i dziesiątkami nocy w namiocie; po przejechaniu prawie jedenastu tysięcy kilometrów autostopem, poznaniu niezwykłych ludzi, zobaczeniu pięknych miejsc i przeżyciu niesamowitych przygód, pełen satysfakcji ze zrealizowanego planu, wracam do domu!

Czytaj dalej…