Dzień 33. Statkostopem przez Zatokę Perską

     Będę z wami szczery – nie wierzyłem, że to się uda. Niby był plan, żeby przepłynąć statkostopem przez Zatokę Perską, ale byłem niemal pewien, że ostatecznie zrealizujemy plan B – popłyniemy do Emiratów płatnym, pasażerskim promem. Kupno biletu zwiększyłoby koszty podróży niemal dwukrotnie, ale liczyliśmy się z tym planując budżet. Mimo wszystko spróbowaliśmy złapać statek na stopa. I co? Udało się! Przepłynęliśmy statkostopem przez Zatokę Perską!

Czytaj dalej…

Dzień 32. Bandar Abbas – trafiliśmy do piekła!

     Podczas podróżowania po Iranie, niejednokrotnie wspominaliśmy Irańczykom, że wybieramy się do Bandar Abbas – miejscowości położonej na południu, nad Zatoką Perską. Każdy z nich odradzał nam to stanowczo, twierdząc, że jest tam niesamowicie gorąco. Traktowaliśmy te ostrzeżenia nie do końca poważnie, uznając, że przesadzają. Jak się okazało, wcale nie przesadzali. Trafiliśmy do piekła!

Czytaj dalej…

Dzień 31. Szalony morfinista

     Od kiedy jeżdżę stopem, często zdarza mi się słyszeć pytanie, czy przydarzyła mi się jakaś niebezpieczna sytuacja. Do tej pory, mówiłem, że mimo przejechania siedemdziesięciu tysięcy kilometrów na stopa, nic złego mnie nie spotkało. Niestety, do dzisiejszego dnia. Dziś naszym kierowcą był szalony morfinista.

Czytaj dalej…

Dzień 30. Marihuana w ogrodzie

     W podróży przez Iran chcemy się skupić głównie na poznawaniu ludzi. Nie zależy nam na oglądaniu atrakcji turystycznych, czy zabytków. Chcemy poznawać miejscowych, spędzać z nimi czas i rozmawiać. Jedyną atrakcją, jaką mamy w planie zobaczyć jest starożytne miasto Persepolis. I nawet tego nie udaje nam się zrealizować…

Czytaj dalej…

Dzień 29. Ćwierć tysiąca pocztówek

     Pierwszą rzeczą, którą chcemy zrobić w Shiraz to wysłać ćwierć tysiąca pocztówek, zamówionych przez was, w ramach akcji Pocztówka z Podróży. Łapiemy więc stopa i pytamy kierowcę gdzie jest najbliższa poczta. Ten zamiast zabrać nas do najbliższego oddziału, upiera się, że zawiezie nas na pocztę główną, która znajduje się na obrzeżach miasta. Mamy nadzieję, że wysyłka kartek pójdzie tu bez problemu. Niestety, jak zwykle wyjdzie trudniej niż sądzimy…

Czytaj dalej…

Dzień 26. Irańska gościnność

     Rozbiliśmy namiot zaraz obok dworca autobusowego w Teheranie. Nic dziwnego, że z samego rana budzi nas ochrona i każe się zbierać. – Ok. One moment. – mówimy strażnikom i chwilę jeszcze leżymy. Jesteśmy zaspani, bo poszliśmy spać po trzeciej. Na tyle zaspani, że chwilę po odejściu ochroniarzy, znów zasypiamy, na całe trzy godziny. Na szczęście nikt nam więcej nie przeszkadza.

Czytaj dalej…

Dzień 25. Autostop w Iranie

     Pierwszą czynnością dzisiejszego dnia jest uroczystość zdjęcia gipsu! Jak przykazał doktor Hüseyin, po dwóch tygodniach pozbywam się tego ciężaru. Nie jest to łatwe, mając do dyspozycji jedynie tępy nóż, który do tej pory służył głównie do smarowania kanapek pasztetem. Męczę się dwadzieścia minut, przecinając centymetr po centymetrze. Wreszcie! Po dwóch tygodniach moja noga znów jest wolna!

Czytaj dalej…

Dzień 24. Autostopem do Iranu

     Budzi nas mały chłopiec, który zagląda do namiotu. Jest bardzo zaciekawiony dwoma blondynami śpiącymi w centrum jego małego miasteczka. W pewnym momencie daje nam nawet jakąś monetę. Nie wiemy czy wyglądamy aż tak biednie, czy po prostu chłopiec chce nam coś dać na pamiątkę. W każdym razie, odwdzięczamy mu się tym samym, dając kilka polskich monet.

Czytaj dalej…