Dzień 30. Marihuana w ogrodzie

     W podróży przez Iran chcemy się skupić głównie na poznawaniu ludzi. Nie zależy nam na oglądaniu atrakcji turystycznych, czy zabytków. Chcemy poznawać miejscowych, spędzać z nimi czas i rozmawiać. Jedyną atrakcją, jaką mamy w planie zobaczyć jest starożytne miasto Persepolis. I nawet tego nie udaje nam się zrealizować…

Czytaj dalej…

Dzień 29. Ćwierć tysiąca pocztówek

     Pierwszą rzeczą, którą chcemy zrobić w Shiraz to wysłać ćwierć tysiąca pocztówek, zamówionych przez was, w ramach akcji Pocztówka z Podróży. Łapiemy więc stopa i pytamy kierowcę gdzie jest najbliższa poczta. Ten zamiast zabrać nas do najbliższego oddziału, upiera się, że zawiezie nas na pocztę główną, która znajduje się na obrzeżach miasta. Mamy nadzieję, że wysyłka kartek pójdzie tu bez problemu. Niestety, jak zwykle wyjdzie trudniej niż sądzimy…

Czytaj dalej…

Dzień 27, 28. Esfahan, czy tam Isfahan

     Naszym głównym celem w miejscowości Esfahan (albo Isfahan – nie jesteśmy pewni) jest kupić, wypisać i wysłać pocztówki, zamówione przez uczestników akcji Pocztówka z Podróży. Potrzebujemy ich prawie dwieście pięćdziesiąt sztuk! Aż tyle zostało zamówionych! Problem w tym, że w Iranie niezwykle trudno kupić kartki. Na sprawy „pocztówkowe” będziemy potrzebowali aż trzech dni. 

Czytaj dalej…

Dzień 26. Irańska gościnność

     Rozbiliśmy namiot zaraz obok dworca autobusowego w Teheranie. Nic dziwnego, że z samego rana budzi nas ochrona i każe się zbierać. – Ok. One moment. – mówimy strażnikom i chwilę jeszcze leżymy. Jesteśmy zaspani, bo poszliśmy spać po trzeciej. Na tyle zaspani, że chwilę po odejściu ochroniarzy, znów zasypiamy, na całe trzy godziny. Na szczęście nikt nam więcej nie przeszkadza.

Czytaj dalej…

Dzień 25. Autostop w Iranie

     Pierwszą czynnością dzisiejszego dnia jest uroczystość zdjęcia gipsu! Jak przykazał doktor Hüseyin, po dwóch tygodniach pozbywam się tego ciężaru. Nie jest to łatwe, mając do dyspozycji jedynie tępy nóż, który do tej pory służył głównie do smarowania kanapek pasztetem. Męczę się dwadzieścia minut, przecinając centymetr po centymetrze. Wreszcie! Po dwóch tygodniach moja noga znów jest wolna!

Czytaj dalej…

Dzień 24. Autostopem do Iranu

     Budzi nas mały chłopiec, który zagląda do namiotu. Jest bardzo zaciekawiony dwoma blondynami śpiącymi w centrum jego małego miasteczka. W pewnym momencie daje nam nawet jakąś monetę. Nie wiemy czy wyglądamy aż tak biednie, czy po prostu chłopiec chce nam coś dać na pamiątkę. W każdym razie, odwdzięczamy mu się tym samym, dając kilka polskich monet.

Czytaj dalej…

Dzień 22, 23. Znów ruszamy autostopem przez Turcję!

     Wreszcie nadszedł upragniony czwartek! To dziś mamy się zgłosić w irańskim konsulacie po paszporty. Pytanie, czy będą w nich wizy. Oczywiście większość ludzi je dostaje, ale my byliśmy w Izaelu – kraju, z którym Iran bardzo się nie lubi. Co prawda z bloga i z Facebooka, na czas tej podróży usunąłem wszelkie ślady mojej obecności w Ziemi Świętej, ale kto wie jak bardzo Irańczycy przegrzebują internet. We wniosku skłamałem, że w Izraelu nie byłem. Gdyby kłamstwo wyszło na jaw, wiz byśmy nie dostali, przez co podróż do Dubaju byłaby niemożliwa. Dziś jest nasza chwila prawdy…

Czytaj dalej…