Aurora borealis — Norwegia po raz pierwszy

     “Cie­ka­we czy kie­dyś uda mi się ją zoba­czyć” — powie­dzia­ła moja mama kie­dy w tele­wi­zji oglą­da­li­śmy pro­gram o zorzy polar­nej. To zda­nie zapo­cząt­ko­wa­ło ciąg zda­rzeń, dzię­ki któ­re­mu pół­to­ra mie­sią­ca póź­niej obser­wo­wa­li­śmy to nie­zwy­kłe zja­wi­sko w środ­ko­wej Nor­we­gii. Chwi­la prze­szu­ki­wa­nia odpo­wied­nich stron i padła moja odpo­wiedź — “Leci­my na zorzę!”. Musia­ła jed­nak zaak­cep­to­wać jeż­dże­nie auto­sto­pem, spa­nie u ludzi z Couchsurfing’u i jedze­nie pol­skich pasz­te­tów przez cały wyjazd, czy­li kla­sycz­ne warun­ki low-cost’owych podró­ży. Tym razem jed­nak w trzy­oso­bo­wej eki­pie — ja, Iwon­ka i moja mama.
 

Czy­taj dalej