Dzień 39. Ostatni dzień w Dubaju

     Wszyst­ko ma swój koniec. Rów­nież nasz pobyt w Emi­ra­tach. Mimo, że spę­dzi­li­śmy tu zale­d­wie kil­ka dni, kraj ten wywarł na nas duży wpływ. Widząc zupeł­nie inny świat, inne życie, zaczę­li­śmy zasta­na­wiać się, czy w nie­da­le­kiej przy­szło­ści, nie wró­cić tu na nie­co dłuż­szy czas.
 

Czy­taj dalej

Niskobudżetowa pielgrzymka do Ziemi Świętej — Izrael

     W śre­dnio­wie­czu ist­nia­ły trzy naj­waż­niej­sze miej­sca piel­grzym­ko­we — San­tia­go de Com­po­ste­la, Rzym i Jero­zo­li­ma. Pierw­sze odwie­dzi­łem w 2010 roku, pod­czas dzie­więć­set kilo­me­tro­wej wędrów­ki po hisz­pań­skim wybrze­żu. Do Rzy­mu poje­cha­łem w 2011 na beaty­fi­ka­cję Jana Paw­ła II. Zaczą­łem więc myśleć nad trze­cim miej­scem — Jero­zo­li­mą. Dro­ga lądo­wa do Izra­ela wła­ści­wie nie wcho­dzi w grę, z racji kon­flik­tów z sąsia­da­mi. Mia­łem więc poważ­ne pla­ny spró­bo­wa­nia jach­to­sto­pu z Tur­cji, ale osta­tecz­nie nie uda­ło się ich zre­ali­zo­wać. Z pomo­cą przy­szedł Wiz­za­ir. Ofe­ru­je on napraw­dę tanie loty do Tel Awi­wu. Polo­wa­łem na nie pra­wie dwa lata, aż wresz­cie uda­ło się! Leci­my do Izra­ela!
  

Jak spakować się w bagaż podręczny? — praktyczny poradnik

     Kie­dy pierw­szy raz lecia­łem samo­lo­tem, bar­dzo stre­so­wa­łem się, że nie zosta­nę wpusz­czo­ny na pokład z moim baga­żem pod­ręcz­nym. Bałem się, że będzie za duży, więc zre­du­ko­wa­łem ilość rze­czy do mini­mum, a sam ple­cak waży­łem i mie­rzy­łem ze dwa­dzie­ścia razy. Bałem się, że będę miał jakieś nie­do­zwo­lo­ne przed­mio­ty, więc kil­ka razy prze­glą­da­łem listę zaka­za­nych rze­czy, a z ple­ca­ka wycią­gną­łem nawet alu­mi­nio­wy ste­laż. W koń­cu to kawał meta­lu! Dzi­siaj śmie­ję się, z tam­te­go Kuby, któ­ry tak się stre­so­wał. Teraz latam z baga­żem, któ­ry pra­wie zawsze jest więk­szy niż ten dopusz­czal­ny. Dla­cze­go mogę sobie na to pozwo­lić? Wyja­śniam poni­żej.
  

Czy­taj dalej

Jak kupić bilet lotniczy? — poradnik

     Pamię­tam kup­no swo­je­go pierw­sze­go bile­tu. Stre­so­wa­łem się, jak na egza­mi­nie. Gdy­by wte­dy ktoś mi powie­dział, że rok póź­niej będę rezer­wo­wał loty przez apli­ka­cję w tele­fo­nie (do Lizbo­ny), albo przez cze­ski sys­tem rezer­wa­cyj­ny (Bazy­lea), to bym nie uwie­rzył. Tak to już jest, że z każ­dym lotem oba­wy i lęki są coraz mniej­sze. Zda­ję sobie spra­wę, jak stre­su­ją­ce są począt­ki przy­go­dy z lata­niem, dla­te­go przed­sta­wiam mały porad­nik, jak ujarz­mić sys­te­my rezer­wa­cyj­ne linii lot­ni­czych. 
  

Czy­taj dalej

Grudniowa Gruzja

     Gru­zja plą­cze się w mojej gło­wie od bar­dzo daw­na. Już trzy lata temu był plan, żeby ją odwie­dzić, ale się nie uda­ło. Potem każ­de­go roku chcia­łem tam poje­chać i wykre­ślić z listy marzeń pozy­cję — “wypić gru­ziń­skie wino w Kau­ka­zie”, ale się to nie uda­wa­ło. Za każ­dym razem z innych powo­dów. Kie­dy więc pew­ne­go razu zna­jo­my zadzwo­nił z pro­po­zy­cją lotu do Gru­zji za 74 zło­te, pod­ją­łem decy­zję zanim skoń­czył zda­nie. To nic, że w grud­niu; to nic, że tyl­ko na trzy dni. Posta­no­wi­łem pole­cieć, żeby spraw­dzić, czy do Gru­zji w ogó­le war­to jechać. 
 

Czy­taj dalej

Jak znaleźć tani bilet lotniczy? — poradnik

     Nor­we­gia za 4 zło­te? Irlan­dia za 9? Cypr za 80? Izra­el za 150? Cze­mu nie! Cza­sy, kie­dy na lot­ni­cze podró­że mogli pozwo­lić sobie wyłącz­nie naj­bo­gat­si, minę­ły! “Teraz wszy­scy mogą latać” gło­si­ło nie­gdyś hasło rekla­mo­we tanie­go prze­woź­ni­ka Wiz­za­ir. I było ono w stu pro­cen­tach tra­fio­ne, bo wła­śnie ta linia, wraz z rów­nie tanim Ryana­irem, sprze­da­ją bile­ty w napraw­dę niskich cenach. Dzię­ki nim, ja, bied­ny stu­dent, mogłem pozwo­lić sobie na lata­nie po całej Euro­pie i czę­ści Azji. Mimo, że tanich bile­tów jest spo­ro, wiem, jak cięż­ko jest kupić ten pierw­szy. Gdzie ich szu­kać? Jak kupo­wać? Jak zdo­być te naj­tań­sze? Opo­wiem więc, na swo­im przy­kła­dzie, jak zna­leźć tani bilet lot­ni­czy.
 

Cud natury prawie za darmo — Preikestolen

     Pre­ike­sto­len to jeden z naj­więk­szych cudów natu­ry na świe­cie. Przed­sta­wia­ny we wszyst­kich ran­kin­gach miejsc, któ­re trze­ba zoba­czyć przed śmier­cią. Zamiesz­cza­ny na okła­dach więk­szo­ści prze­wod­ni­ków po Nor­we­gii. Malow­ni­cza pół­ka zawie­szo­na sześć­set metrów nad błę­kit­nym fior­dem. Wyda­wać by się mogło — nie­osią­gal­na. A jed­nak! Przez dłuż­szy czas bile­ty lot­ni­cze do pobli­skie­go Sta­van­ger kosz­to­wa­ły nawet czte­ry zło­te. Potem Wiz­za­ir wpro­wa­dził trzy­dzie­sto­zło­to­wą opła­tę mani­pu­la­cyj­ną i obec­nie ceny zaczy­na­ją się od 34 zło­tych. To jed­nak wciąż absur­dal­nie mało, jak na moż­li­wość sta­nię­cia w tak magicz­nym miej­scu.