Dzień 56,57,58. Ostatnia prosta

     Nie­sa­mo­wi­te, jak odle­głość może być względ­na. Anglia zawsze wyda­wa­ła mi się tak dale­ko. Kie­dy kil­ka lat temu, przy­je­cha­łem na wyspy, była to dla mnie napraw­dę duża podróż. Inny czas, inny język — wszyst­ko tak bar­dzo róż­ni­ło się od naszej pol­skiej rze­czy­wi­sto­ści. Wła­śnie przy­le­cia­łem z Peki­nu do Lon­dy­nu (bile­ty do War­sza­wy były znacz­nie droż­sze). I wie­cie co? Teraz, odle­głość z Anglii do domu wyda­je się absur­dal­nie mała! Prze­cież to tyl­ko trzy dni auto­sto­po­wej dro­gi! W dodat­ku przez auto­stra­dy peł­ne pol­skich kie­row­ców. Mimo, że to ponad dwa tysią­ce kilo­me­trów, dla mnie jest to już ostat­nia pro­sta tej podró­ży.
 

Czy­taj dalej…Dzień 56,57,58. Ostat­nia pro­sta

Dzień 53,54,55. Londyn!

     Dwa lata temu zaczy­na­łem przy­go­dę z tanim lata­niem. Lon­dyn był moim pierw­szym celem. To tutaj odby­łem swo­ją pierw­szą pod­nieb­ną podróż (rela­cja). Wła­śnie tutaj, lądo­wał mój pierw­szy w życiu samo­lot. Wte­dy spę­dzi­łem w sto­li­cy Wiel­kiej Bry­ta­nii nie­co ponad dobę. Teraz mam do dys­po­zy­cji aż trzy dni. I zamie­rzam je jak naj­le­piej wyko­rzy­stać!

Czy­taj dalej…Dzień 53,54,55. Lon­dyn!

Londyn — wyjazd wyrwany z kontekstu

     Czy w jeden zwy­kły week­end moż­na za nie­wiel­kie pie­nią­dze odbyć cie­ka­wą, wręcz egzo­tycz­ną podróż? Moż­na, a mój wylot do Lon­dy­nu w ostat­ni week­end jest na to dosko­na­łym dowo­dem. 72 godzi­ny rewe­la­cyj­nej przy­go­dy, któ­rej cał­ko­wi­ty koszt zmie­ścił się w dwu­cy­fro­wej sumie. Dwa dni w zupeł­nie innej rze­czy­wi­sto­ści. Wyjazd był tym bar­dziej nie­zwy­kły, bo odbył się w naj­zwy­klej­szy week­end. Był jak migaw­ka lata w środ­ku zimy. Jak wkle­jo­ne w taśmę codzien­ne­go życia kil­ka kla­tek eks­cy­tu­ją­ce­go fil­mu z waka­cji. Był po pro­stu wyrwa­ny z kon­tek­stu.
 

Czy­taj dalej…Lon­dyn — wyjazd wyrwa­ny z kon­tek­stu