Autostopem do Dubaju — Plecak Wspomnień

     W waka­cje 2015 roku wraz z kole­gą Piotr­kiem, wybra­łem się auto­sto­pem do Duba­ju. Zaczę­li­śmy w Kra­ko­wie i już po czte­rech dniach byli­śmy w Stam­bu­le. Kil­ka dni póź­niej, pod Anka­rą, skrę­ci­łem kost­kę. W szpi­ta­lu zało­żo­no mi gips, ale nie znie­chę­ci­ło nas to do dal­szej podró­ży. Z małym opóź­nie­niem wje­cha­li­śmy do Ira­nu, w któ­rym od razu się zako­cha­li­śmy. Miesz­kań­cy tego kra­ju urze­kli nas ogrom­ną gościn­no­ścią. Prze­je­cha­li­śmy cały Iran, aby dotrzeć nad Zato­kę Per­ską. Tam zła­pa­li­śmy stat­ko­stop do Zjed­no­czo­nych Emi­ra­tów Arab­skich, osią­ga­jąc cel naszej wypra­wy — Dubaj!

Czy­taj wię­cej

Dzień 22, 23. Znów ruszamy autostopem przez Turcję!

     Wresz­cie nad­szedł upra­gnio­ny czwar­tek! To dziś mamy się zgło­sić w irań­skim kon­su­la­cie po pasz­por­ty. Pyta­nie, czy będą w nich wizy. Oczy­wi­ście więk­szość ludzi je dosta­je, ale my byli­śmy w Iza­elu — kra­ju, z któ­rym Iran bar­dzo się nie lubi. Co praw­da z blo­ga i z Face­bo­oka, na czas tej podró­ży usu­ną­łem wszel­kie śla­dy mojej obec­no­ści w Zie­mi Świę­tej, ale kto wie jak bar­dzo Irań­czy­cy prze­grze­bu­ją inter­net. We wnio­sku skła­ma­łem, że w Izra­elu nie byłem. Gdy­by kłam­stwo wyszło na jaw, wiz byśmy nie dosta­li, przez co podróż do Duba­ju była­by nie­moż­li­wa. Dziś jest nasza chwi­la praw­dy…

Czy­taj wię­cej

Dzień 17,18. Kolejny dobry Turek

     Tur­cja urze­kła nas głów­nie jej miesz­kań­ca­mi. Są otwar­ci, roz­mow­ni i bar­dzo chęt­ni do pomo­cy. Zaga­du­ją do nas, zapra­sza­ją na czaj i kupu­ją jedze­nie. Ale nie­któ­rzy z nich robią dla nas znacz­nie wię­cej. Kil­ka rela­cji wcze­śniej pozna­li­ście Bura­ka, któ­ry bar­dzo nam pomógł. Teraz poznaj­cie Yusu­fa! … Czy­taj wię­cej

Dzień 15,16. Irańska wiza w Trabzonie

     Kon­su­lat Ira­nu w turec­kim Trab­zo­nie, zna­ny jest w śro­do­wi­sku podróż­ni­czym jako magicz­ny. Pod­czas gdy w War­sza­wie irań­ską wizę wyra­bia się dłu­go, dro­go i według skom­pli­ko­wa­nych pro­ce­dur,  w Trab­zo­nie dosta­wa­ło się ją łatwo, tanio i nie­mal od ręki. Nie­ste­ty — dobre cza­sy się skoń­czy­ły. Nie­ste­ty, dowie­dzie­li­śmy się o tym nie­co za póź­no… … Czy­taj wię­cej

Dzień 13,14. Rekonwalescencja

     Przy­pad­ko­we spo­tka­nie Bura­ka na szpi­tal­nym kory­ta­rzu było dla nas abso­lut­nym wyba­wie­niem. W momen­cie, kie­dy naj­bar­dziej tego potrze­bo­wa­li­śmy, ten po pro­stu pod­szedł do nas i zapro­po­no­wał miesz­ka­nie. W dodat­ku pozwo­lił zostać jak dłu­go będzie­my chcie­li. Od dwóch dni leżę więc z nogą w górze, jak zale­cił mi dok­tor Hüsey­in. I jest to potwor­nie nud­ne!
Czy­taj wię­cej