Jak dogadywać się w podróży?

     W mailach, któ­re dosta­ję od czy­tel­ni­ków, regu­lar­nie poja­wia się pyta­nie, jak ja się doga­du­ję pod­czas podró­ży. Czę­sto przy­bie­ra ono nawet for­mę stwier­dze­nia, że sko­ro tyle jeż­dżę po świe­cie, to z pew­no­ścią znam mnó­stwo języ­ków. Tym­cza­sem, na pozio­mie komu­ni­ka­tyw­nym, mówię tyl­ko po angiel­sku. I to nie per­fek­cyj­nie. Znam nato­miast wie­le spo­so­bów na to, żeby doga­dać się w podró­ży mimo barie­ry języ­ko­wej. Jakie to spo­so­by? Prze­czy­ta­cie poni­żej.

Czy­taj dalej

Autostopem do Dubaju — Plecak Wspomnień

     W waka­cje 2015 roku wraz z kole­gą Piotr­kiem, wybra­łem się auto­sto­pem do Duba­ju. Zaczę­li­śmy w Kra­ko­wie i już po czte­rech dniach byli­śmy w Stam­bu­le. Kil­ka dni póź­niej, pod Anka­rą, skrę­ci­łem kost­kę. W szpi­ta­lu zało­żo­no mi gips, ale nie znie­chę­ci­ło nas to do dal­szej podró­ży. Z małym opóź­nie­niem wje­cha­li­śmy do Ira­nu, w któ­rym od razu się zako­cha­li­śmy. Miesz­kań­cy tego kra­ju urze­kli nas ogrom­ną gościn­no­ścią. Prze­je­cha­li­śmy cały Iran, aby dotrzeć nad Zato­kę Per­ską. Tam zła­pa­li­śmy stat­ko­stop do Zjed­no­czo­nych Emi­ra­tów Arab­skich, osią­ga­jąc cel naszej wypra­wy — Dubaj!

Czy­taj dalej

Dzień 40,41. Wracamy do domu

     Budzi­my się w hali przy­lo­tów. Noc­leg tutaj był wyjąt­ko­wo wygod­ny jak na warun­ki lot­ni­sko­we. Zbie­ra­my się i jedzie­my sto­pem do cen­trum. Plan jest taki, żeby nie­co zwie­dzić mia­sto, a w połu­dnie wyje­chać w głąb Rumu­nii. Zaczy­na­my ostat­ni etap podró­ży. Po czter­dzie­stu dniach, Wra­ca­my do domu!
 

Czy­taj dalej

Dzień 39. Ostatni dzień w Dubaju

     Wszyst­ko ma swój koniec. Rów­nież nasz pobyt w Emi­ra­tach. Mimo, że spę­dzi­li­śmy tu zale­d­wie kil­ka dni, kraj ten wywarł na nas duży wpływ. Widząc zupeł­nie inny świat, inne życie, zaczę­li­śmy zasta­na­wiać się, czy w nie­da­le­kiej przy­szło­ści, nie wró­cić tu na nie­co dłuż­szy czas.
 

Czy­taj dalej

Dzień 37, 38. Autostopem do Abu Dhabi

     Dzi­siej­szy pora­nek jest bar­dzo leni­wy. Paweł ma bowiem uro­dzi­ny, któ­re świę­to­wa­li­śmy wczo­raj wie­czo­rem. Impre­za i kolej­ne toa­sty tak się prze­dłu­ży­ły, że dziś wsta­je­my w nie naj­lep­szej for­mie. Docho­dzi­my więc do sie­bie jakiś czas, po czym jedzie­my auto­sto­pem do Abu Dha­bi.
 

Czy­taj dalej

Dzień 36. Autostop w Emiratach Arabskich

     Wła­ści­wie nikt nie jeź­dzi sto­pem w Zjed­no­czo­nych Emi­ra­tach Arab­skich. Widok auto­sto­po­wi­cza na pobo­czu jest bar­dzo nie­po­pu­lar­ny i kie­row­cy są zawsze zasko­cze­ni gdy nas widzą. Ponad­to, nie­mal każ­dy z nich twier­dzi, że auto­stop tu jest nie­moż­li­wy i gdy­by nie on, sta­li­by­śmy tu do śmier­ci. W rze­czy­wi­sto­ści, auto­stop w Emi­ra­tach funk­cjo­nu­je dużo lepiej niż w Euro­pie.
 

Czy­taj dalej

Dzień 35. Dubaj niskobudżetowo

     W Ira­nie, stop funk­cjo­no­wał tak dobrze, że uży­wa­li­śmy go nawet w mia­stach. Roz­piesz­cze­ni łatwo­ścią takie­go prze­miesz­cza­nia się, pró­bu­je­my jeź­dzić auto­sto­pem rów­nież w cen­trum Duba­ju. Nie do koń­ca wie­rzy­my, że plan się powie­dzie. A jed­nak! Z same­go rana, bez pro­ble­mu, uda­je nam się prze­je­chać Dubaj nisko­bu­dże­to­wo — na trzy sto­py.
 

Czy­taj dalej