Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

     Jak wia­do­mo, Izra­el i Iran się nie lubią. Ten kon­flikt i oba­wy przed ter­ro­ry­zmem spra­wia­ją, że wjazd do Zie­mi Świę­tej, po wizy­cie w Per­sji jest nie­co utrud­nio­ny. Przed lotem do Eila­tu pyta­łem inter­ne­ty i oka­za­ło się, że więk­szość podróż­ni­ków było dłu­go prze­słu­chi­wa­nych, a potem wypusz­cza­nych. Sły­sza­łem jed­nak też o przy­pad­kach zamknię­cia w aresz­cie do cza­su lotu powrot­ne­go. Jak to wyglą­da­ło u mnie?

Czy­taj wię­cej

Autostopem do Dubaju — Plecak Wspomnień

     W waka­cje 2015 roku wraz z kole­gą Piotr­kiem, wybra­łem się auto­sto­pem do Duba­ju. Zaczę­li­śmy w Kra­ko­wie i już po czte­rech dniach byli­śmy w Stam­bu­le. Kil­ka dni póź­niej, pod Anka­rą, skrę­ci­łem kost­kę. W szpi­ta­lu zało­żo­no mi gips, ale nie znie­chę­ci­ło nas to do dal­szej podró­ży. Z małym opóź­nie­niem wje­cha­li­śmy do Ira­nu, w któ­rym od razu się zako­cha­li­śmy. Miesz­kań­cy tego kra­ju urze­kli nas ogrom­ną gościn­no­ścią. Prze­je­cha­li­śmy cały Iran, aby dotrzeć nad Zato­kę Per­ską. Tam zła­pa­li­śmy stat­ko­stop do Zjed­no­czo­nych Emi­ra­tów Arab­skich, osią­ga­jąc cel naszej wypra­wy — Dubaj!

Czy­taj wię­cej

Dzień 33. Statkostopem przez Zatokę Perską

     Będę z wami szcze­ry — nie wie­rzy­łem, że to się uda. Niby był plan, żeby prze­pły­nąć stat­ko­sto­pem przez Zato­kę Per­ską, ale byłem nie­mal pewien, że osta­tecz­nie zre­ali­zu­je­my plan B — popły­nie­my do Emi­ra­tów płat­nym, pasa­żer­skim pro­mem. Kup­no bile­tu zwięk­szy­ło­by kosz­ty podró­ży nie­mal dwu­krot­nie, ale liczy­li­śmy się z tym pla­nu­jąc budżet. Mimo wszyst­ko spró­bo­wa­li­śmy zła­pać sta­tek na sto­pa. I co? Uda­ło się! Prze­pły­nę­li­śmy stat­ko­sto­pem przez Zato­kę Per­ską! … Czy­taj wię­cej

Dzień 32. Bandar Abbas — trafiliśmy do piekła!

     Pod­czas podró­żo­wa­nia po Ira­nie, nie­jed­no­krot­nie wspo­mi­na­li­śmy Irań­czy­kom, że wybie­ra­my się do Ban­dar Abbas — miej­sco­wo­ści poło­żo­nej na połu­dniu, nad Zato­ką Per­ską. Każ­dy z nich odra­dzał nam to sta­now­czo, twier­dząc, że jest tam nie­sa­mo­wi­cie gorą­co. Trak­to­wa­li­śmy te ostrze­że­nia nie do koń­ca poważ­nie, uzna­jąc, że prze­sa­dza­ją. Jak się oka­za­ło, wca­le nie prze­sa­dza­li. Tra­fi­li­śmy do pie­kła!

Czy­taj wię­cej

Dzień 31. Szalony morfinista

     Od kie­dy jeż­dżę sto­pem, czę­sto zda­rza mi się sły­szeć pyta­nie, czy przy­da­rzy­ła mi się jakaś nie­bez­piecz­na sytu­acja. Do tej pory, mówi­łem, że mimo prze­je­cha­nia sie­dem­dzie­się­ciu tysię­cy kilo­me­trów na sto­pa, nic złe­go mnie nie spo­tka­ło. Nie­ste­ty, do dzi­siej­sze­go dnia. Dziś naszym kie­row­cą był sza­lo­ny mor­fi­ni­sta.

Czy­taj wię­cej

Dzień 30. Marihuana w ogrodzie

     W podró­ży przez Iran chce­my się sku­pić głów­nie na pozna­wa­niu ludzi. Nie zale­ży nam na oglą­da­niu atrak­cji tury­stycz­nych, czy zabyt­ków. Chce­my pozna­wać miej­sco­wych, spę­dzać z nimi czas i roz­ma­wiać. Jedy­ną atrak­cją, jaką mamy w pla­nie zoba­czyć jest sta­ro­żyt­ne mia­sto Per­se­po­lis. I nawet tego nie uda­je nam się zre­ali­zo­wać…

Czy­taj wię­cej

Dzień 29. Ćwierć tysiąca pocztówek

     Pierw­szą rze­czą, któ­rą chce­my zro­bić w Shi­raz to wysłać ćwierć tysią­ca pocz­tó­wek, zamó­wio­nych przez was, w ramach akcji Pocz­tów­ka z Podró­ży. Łapie­my więc sto­pa i pyta­my kie­row­cę gdzie jest naj­bliż­sza pocz­ta. Ten zamiast zabrać nas do naj­bliż­sze­go oddzia­łu, upie­ra się, że zawie­zie nas na pocz­tę głów­ną, któ­ra znaj­du­je się na obrze­żach mia­sta. Mamy nadzie­ję, że wysył­ka kar­tek pój­dzie tu bez pro­ble­mu. Nie­ste­ty, jak zwy­kle wyj­dzie trud­niej niż sądzi­my…

Czy­taj wię­cej