Jak dogadywać się w podróży?

     W mailach, któ­re dosta­ję od czy­tel­ni­ków, regu­lar­nie poja­wia się pyta­nie, jak ja się doga­du­ję pod­czas podró­ży. Czę­sto przy­bie­ra ono nawet for­mę stwier­dze­nia, że sko­ro tyle jeż­dżę po świe­cie, to z pew­no­ścią znam mnó­stwo języ­ków. Tym­cza­sem, na pozio­mie komu­ni­ka­tyw­nym, mówię tyl­ko po angiel­sku. I to nie per­fek­cyj­nie. Znam nato­miast wie­le spo­so­bów na to, żeby doga­dać się w podró­ży mimo barie­ry języ­ko­wej. Jakie to spo­so­by? Prze­czy­ta­cie poni­żej.

Czy­taj dalej

Autostopem do Dubaju — Plecak Wspomnień

     W waka­cje 2015 roku wraz z kole­gą Piotr­kiem, wybra­łem się auto­sto­pem do Duba­ju. Zaczę­li­śmy w Kra­ko­wie i już po czte­rech dniach byli­śmy w Stam­bu­le. Kil­ka dni póź­niej, pod Anka­rą, skrę­ci­łem kost­kę. W szpi­ta­lu zało­żo­no mi gips, ale nie znie­chę­ci­ło nas to do dal­szej podró­ży. Z małym opóź­nie­niem wje­cha­li­śmy do Ira­nu, w któ­rym od razu się zako­cha­li­śmy. Miesz­kań­cy tego kra­ju urze­kli nas ogrom­ną gościn­no­ścią. Prze­je­cha­li­śmy cały Iran, aby dotrzeć nad Zato­kę Per­ską. Tam zła­pa­li­śmy stat­ko­stop do Zjed­no­czo­nych Emi­ra­tów Arab­skich, osią­ga­jąc cel naszej wypra­wy — Dubaj!

Czy­taj dalej

Dzień 19,20,21. Oczekiwanie na wizę

     Kolej­na wizy­ta w amba­sa­dzie. Skła­da­my wnio­ski, wpła­ca­my pie­nią­dze i sły­szy­my: - pro­szę przyjść w czwar­tek. — Czwar­tek!? Nie da się szyb­ciej? — Nie. Czwar­tek. W ten spo­sób zosta­je­my uzie­mie­ni w Trab­zo­nie na czte­ry dni.

Czy­taj dalej

Dzień 17,18. Kolejny dobry Turek

     Tur­cja urze­kła nas głów­nie jej miesz­kań­ca­mi. Są otwar­ci, roz­mow­ni i bar­dzo chęt­ni do pomo­cy. Zaga­du­ją do nas, zapra­sza­ją na czaj i kupu­ją jedze­nie. Ale nie­któ­rzy z nich robią dla nas znacz­nie wię­cej. Kil­ka rela­cji wcze­śniej pozna­li­ście Bura­ka, któ­ry bar­dzo nam pomógł. Teraz poznaj­cie Yusu­fa!

Czy­taj dalej

Dzień 15,16. Irańska wiza w Trabzonie

     Kon­su­lat Ira­nu w turec­kim Trab­zo­nie, zna­ny jest w śro­do­wi­sku podróż­ni­czym jako magicz­ny. Pod­czas gdy w War­sza­wie irań­ską wizę wyra­bia się dłu­go, dro­go i według skom­pli­ko­wa­nych pro­ce­dur,  w Trab­zo­nie dosta­wa­ło się ją łatwo, tanio i nie­mal od ręki. Nie­ste­ty — dobre cza­sy się skoń­czy­ły. Nie­ste­ty, dowie­dzie­li­śmy się o tym nie­co za póź­no…

Czy­taj dalej

Dzień 13,14. Rekonwalescencja

     Przy­pad­ko­we spo­tka­nie Bura­ka na szpi­tal­nym kory­ta­rzu było dla nas abso­lut­nym wyba­wie­niem. W momen­cie, kie­dy naj­bar­dziej tego potrze­bo­wa­li­śmy, ten po pro­stu pod­szedł do nas i zapro­po­no­wał miesz­ka­nie. W dodat­ku pozwo­lił zostać jak dłu­go będzie­my chcie­li. Od dwóch dni leżę więc z nogą w górze, jak zale­cił mi dok­tor Hüsey­in. I jest to potwor­nie nud­ne!

Czy­taj dalej

Dzień 12. Podróżowanie z nogą w gipsie

     Kapa­do­cja jest miej­scem nie­zwy­kłym. Tutej­sze kra­jo­bra­zy są abso­lut­nie nie­po­wta­rzal­ne. Wyglą­da­ją zupeł­nie kosmicz­nie. Nawet nie­któ­re sce­ny Star Wars były krę­co­ne wła­śnie tutaj. Ale Kapa­do­cja naj­bar­dziej nie­sa­mo­wi­cie wyglą­da o wscho­dzie słoń­ca. Zobacz­cie dla­cze­go.

Czy­taj dalej