Jak dogadywać się w podróży?

     W mailach, któ­re dosta­ję od czy­tel­ni­ków, regu­lar­nie poja­wia się pyta­nie, jak ja się doga­du­ję pod­czas podró­ży. Czę­sto przy­bie­ra ono nawet for­mę stwier­dze­nia, że sko­ro tyle jeż­dżę po świe­cie, to z pew­no­ścią znam mnó­stwo języ­ków. Tym­cza­sem, na pozio­mie komu­ni­ka­tyw­nym, mówię tyl­ko po angiel­sku. I to nie per­fek­cyj­nie. Znam nato­miast wie­le spo­so­bów na to, żeby doga­dać się w podró­ży mimo barie­ry języ­ko­wej. Jakie to spo­so­by? Prze­czy­ta­cie poni­żej.

Czy­taj dalej

10 najciekawszych kierowców, z którymi jechałem na stopa

     Zawsze powta­rzam, że naj­lep­sze w podró­żo­wa­niu na sto­pa jest spo­ty­ka­nie ludzi. Roz­mo­wy na nie­tu­zin­ko­we tema­ty, pozna­wa­nie kie­row­ców ze wszyst­kich klas spo­łecz­nych, słu­cha­nie o pasjach i rzad­kich zawo­dach. To jest wła­śnie kwin­te­sen­cja auto­sto­pu. Więk­szość moich kie­row­ców była cał­kiem zwy­czaj­na, ale zda­rza­li się tacy, któ­rych nie zapo­mnę chy­ba nigdy. Przed­sta­wiam swo­ich 10 naj­cie­kaw­szych kie­row­ców. 

Czy­taj dalej

Autostopem do Pekinu — Plecak Wspomnień

     Pra­wie dwu­mie­sięcz­na podróż dobie­gła koń­ca. Wyru­szy­łem w dru­giej poło­wie lip­ca 2014. Po trzech dniach osią­gną­łem Moskwę, po kolej­nych dzie­się­ciu tra­fi­łem nad Baj­kał. Stam­tąd odbi­łem na połu­dnie, do Mon­go­lii, w któ­rej spę­dzi­łem ponad dwa tygo­dnie. Ostat­nim eta­pem było prze­je­cha­nie do Peki­nu, skąd samo­lo­tem wró­ci­łem do Euro­py. Trzy­na­ście tysię­cy kilo­me­trów prze­by­tych auto­sto­pem, stu dwu­dzie­stu dwóch kie­row­ców. Pięt­na­ście kilo na ple­cach i wyho­do­wa­ne trzy­na­ście mili­me­trów wąsów. A do tego nie­zli­czo­na ilość przy­gód!! 

Czy­taj dalej

Dzień 40. Autostopem do Chin

     Całą noc śnią mi się kon­tro­le stra­ży gra­nicz­nej, wię­zie­nie i strze­la­ni­ny — moc­no dener­wu­ję się, że mogę mieć pro­ble­my. Roz­bi­łem namiot kil­ka­dzie­siąt metrów od przej­ścia gra­nicz­ne­go, mając wyraź­ny zakaz od stra­ży gra­nicz­nej. Wsta­ję więc o świ­cie i szyb­ko zbie­ram mój domek. Pierw­si straż­ni­cy poja­wia­ją się dopie­ro o siód­mej, kie­dy ze spa­ko­wa­nym już ple­ca­kiem, jem spo­koj­nie śnia­da­nie. Dziś wja­dę auto­sto­pem do Chin!
 

Czy­taj dalej

Dzień 39. Mongolskie drogi

     Całą noc jedzie­my sta­rą cię­ża­rów­ką, prze­ci­na­jąc pusty­nię Gobi. Mimo kiep­skie­go sta­nu pojaz­du, warun­ki mam cał­kiem kom­for­to­we — śpię na tyl­nym łóż­ku w kabi­nie. Nad ranem otwie­ram oczy, wyglą­dam przez okno, a nad pusty­nią wła­śnie wscho­dzi czer­wo­ne słoń­ce. Dla takich chwil war­to jeź­dzić sto­pem!
 

Czy­taj dalej

Dzień 37,38. Autostop w Mongolii

     Mój czas w Mon­go­lii dobie­ga koń­ca. Czas na pod­su­mo­wa­nia, reflek­sje i rady dla tych, któ­rzy zamie­rza­ją odwie­dzić kraj zie­lo­nych gór, koni i jurt. Czy war­to? Czy Mon­go­ło­wie rze­czy­wi­ście są tacy gościn­ni? No i czy auto­stop w Mon­go­lii fak­tycz­nie jest nie­moż­li­wy?
 

Czy­taj dalej

Dzień 34, 35, 36. Nocleg w jurcie

     Roz­su­wam zamek namio­tu i moim oczom uka­zu­je się błę­kit­na tafla jezio­ra Caagam Nuur. Za nim zie­lo­ne góry, na któ­rych pasą się sta­da jaków, gdzieś w tle wul­kan, któ­ry utwo­rzył ten pięk­ny rezer­wat, a wszę­dzie, gdzie nie spoj­rzeć, poroz­rzu­ca­ne małe, bia­łe jur­ty. Zosta­ję tu na cały dzień!
 

Czy­taj dalej