Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

     Jak wiadomo, Izrael i Iran się nie lubią. Ten konflikt i obawy przed terroryzmem sprawiają, że wjazd do Ziemi Świętej, po wizycie w Persji jest nieco utrudniony. Przed lotem do Eilatu pytałem internety i okazało się, że większość podróżników było długo przesłuchiwanych, a potem wypuszczanych. Słyszałem jednak też o przypadkach zamknięcia w areszcie do czasu lotu powrotnego. Jak to wyglądało u mnie?

Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

Przylot

     Ogromna pustynia, bezkresne suche połacie. Na środku tego terenu, stoi pomarańczowy, blaszany budynek. Wygląda jak stary magazyn. Tymczasem, jest to międzynarodowe lotnisko Eilat Ovda. Ląduję.

     Wchodzę do małej hali przylotów i ustawiam się w kolejce. Wreszcie podchodzę do pani w okienku i daję paszport. Proszę też o wbicie pieczątki na osobnej karteczce, a nie do paszportu (poniżej opisuję jakie są wówczas procedury). 

Dlaczego nie chcesz pieczątki w paszporcie? – pyta celniczka.
Bo wiele krajów by mnie z nią nie wpuściło. – odpowiadam zgodnie z prawdą.
To po co jechać do tych krajów?

Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

     Wreszcie pani zauważa wizę irańską i od razu dzwoni po kogoś „wyżej”. Przychodzi inna celniczka i zaprasza mnie do swojego, nieco obskurnego biura. Sympatyczna pani zabiera mój paszport i po jakimś czasie (w którym pisała jakieś smski na swoim telefonie) zrzuca na mnie lawinę pytań. Po co byłem w Iranie, w jakich miastach, kogo tam poznałem, nazwiska, adresy, czy mam z nimi kontakt, jak długo byłem, kiedy wjechałem, kiedy wyjechałem, gdzie ostatnio podróżowałem, co robię na co dzień, gdzie mieszkam, jakie mam adresy email, jaki jest adres mojego pracodawcy, co będę zwiedzał w Izraelu i tak dalej. Trwa to dobre pół godziny.

     Wreszcie pani zamyka paszport, kończy pytania i już wydaje mi się, że to koniec przesłuchania. Niestety – mój paszport niespodziewanie ląduje w małej szafeczce, a celniczka każde wyjść i czekać. Na korytarzu, w podobnej sytuacji jest kilkanaście osób. Wszyscy czekamy.

     Od czasu do czasu, ktoś z kolejki odzyskuje swój paszport i może odejść. Wreszcie zostaję tylko ja i jeszcze jeden Polak. Całe lotnisko jest puste. W końcu celniczka wychodzi i oddaje mój paszport. Jestem wolny!

     Całość, od wyjścia z samolotu do wyjścia z lotniska, trwa 1,5 godziny.  

Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

Wylot

     Dojeżdżam na lotnisko ponad trzy godziny przed lotem i zastaję zamkniętą bramę. Dopiero po jakimś czasie otwierają halę odlotów, gdzie od razu tworzą się długie kolejki do pierwszej kontroli. Jest nią wywiad z pracownikiem lotniska.

     Przychodzi moja kolej i po kilku standardowych pytaniach (ile byłem w Izraelu, co widziałem, gdzie spałem etc.) pracownik znajduje wizę irańską w moim paszporcie. Od razu dzwoni po przełożonego i każe mi czekać. Po jakimś czasie przychodzi ktoś starszy stopniem, bierze mnie na stronę i przez 15 minut zadaje pytania. Są to pytania o Iran, o inne moje podróże, o moich towarzyszy, o to co robiłem w Izraelu i czy coś od kogoś dostałem. Na koniec pyta czy rozumiem, dlaczego mnie tak przepytuje. Tłumaczy, że nie uważają mnie za terrorystę, ale że boją się, że mogę być nieświadomie wykorzystany. Bo przecież ktoś mógł wiedzieć, że tu lecę i zaszyć mi coś w plecaku.

     Tu muszę podkreślić, że mimo bardzo solidnych kontroli na izraelskich lotniskach, mimo wywiadów i przesłuchań, wszystko zawsze było (w moim przypadku, a byłem w Izraelu trzy razy) przeprowadzane bardzo profesjonalnie i sympatycznie. Funkcjonariusze rozmawiali ze mną miło i uprzejmie, a gdy mówiłem, że w Izraelu jeździłem stopem i spałem w namiocie, albo z CouchSurfingu – byli pod wrażeniem. Nie ma sensu więc ukrywać tych faktów. Patrzą na niskobudżetowych podróżników bardzo pozytywnie. 

Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

     Po wywiadzie przychodzi kolej na pierwszą kontrolę bagażu. Plecak dostaje kod kreskowy, po czym przejeżdża przez długą rurę (znacznie dłuższą niż na innych lotniskach). Następnie trafia na pobliskie stanowisko, gdzie pracownik, specjalnym sprzętem sprawdza ślady materiałów wybuchowych na plecaku i moich butach. Wynik jest negatywny, więc idę dalej.

     Mijam stanowisko odprawy bagażu. Mimo, że bagażu rejestrowanego nie mam, pani woła mnie do siebie i sprawdza paszport. 

     Zobacz relację z niskobudżetowej (500 zł za wszystko) pielgrzymki do Ziemi Świętej, którą odbyłem w 2014 roku.

     Chwilę potem, ku mojemu zaskoczeniu, bagaż znów przechodzi kontrolę. Przejeżdża przez kolejnego rentgena, po czym pracownik otwiera plecak, bo nie podoba mu się moje krzesiwo. Ogląda je, stwierdza, że nikomu nic nim nie zrobię i puszcza mnie dalej. Co ciekawe, nie ma nic przeciwko półtoralitrowej butelce wody, którą mam przytroczoną do plecaka.

     Tym sposobem docieram do hali odlotów. Odtąd wszystko toczy się jak na standardowym lotnisku, bez żadnych dodatkowych kontroli. Od wejścia do budynku lotniska, do dojścia na halę odlotów mija 2 godziny.

Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

Pieczątka na oddzielnej karteczce

     Na lotnisku w Tel Awiwie automatycznie dostaje się specjalną karteczkę z kodem kreskowym zamiast pieczątki w paszporcie. Niestety, w Ovdzie nie ma tak nowoczesnego systemu. Celnicy wciąż wbijają pieczątki, które uniemożliwią nam potem wjazd do wielu krajów. Można jednak poprosić ich, żeby wbili pieczątkę na oddzielnej karteczce.

     W tym celu musimy zaopatrzyć się w specjalnie przeznaczony do tego świstek papieru. Ich stosik leży przy stanowiskach, na których zaraz po przylocie sprawdzane są paszporty. Zamiast więc czekać w długiej kolejce, warto najpierw podejść do okienka i zabrać karteczkę, potem ustawić się w kolejce i czekając, wypełnić wymagane pola. Kartka ta, wygląda tak:

Irańska wiza w paszporcie a wjazd do Izraela

       Jeżeli więc masz wizę irańską w paszporcie, nie powinieneś mieć problemu z wjazdem do Ziemi Świętej. A może ktoś z was ma inne doświadczenia? Napiszcie w komentarzu! 

  

  • Grzesiek

    Mam wbitą wizę do Arabii Saudyjskiej. Ciekawe czy by mnie wpuścili do Izraela…

    • Plecak Wspomnień

      Spróbuj i daj znać 😉

  • Witaj 🙂

    Byłem w styczniu 2015 w Izraelu (lot i powrót z Tel Avivu) i tam bez problemu dostałem wizę wjazdową i wyjazdową na osobnych kartkach. Po przylocie bez większych problemów. W drodze powrotnej też krótka rozmowa z pracownikiem lotniska na temat pobytu w Izraelu, zawartości plecaka, znajomości zawartych w Izraelu, miejsc pobytu wraz z pytaniami czy ktoś mi czegoś nie wrzucił do plecaka 🙂 W paszporcie żadnych podejrzanych pieczątek nie miałem więc padały tylko pytania o dwukrotny pobyt w Turcji. Gdy już myślałem, że mam już wszystko za sobą czekała mnie jeszcze dodatkowo kontrola plecaka w poszukiwaniu śladów materiałów wybuchowych. Tak to na szczęście bez dłuższego przetrzymywania 🙂

    • Plecak Wspomnień

      Dwukrotnie leciałem też do Tel Awiwu i wówczas wszystko wyglądało dokładnie tak samo jak opowiadasz.
      W Ovdzie niestety sytuacja była odmienna, bo 1. nie dają karteczek, tylko chcą wbijać pieczątki do paszportu, 2. miałem tę nieszczęsną wizę irańską.

  • Ja przez wizytę w tym „kraju”: http://nakreconakreceniem.blogspot.com/2015/12/bakanska-przygoda-cz4-kosova-1-welcome.html miałam przeszukiwane sakwy na granicy Serbia-Węgry. pan miły zagaduje ale widzi stamp i zawołał koleżkę i koleżka przeszukał….mnie nawet to rozbawiło, mimo, że od ponad dwóch dób nie spałam porządnie (ale tak byle jak się udało coś gdzieś), miałam za sobą prawie 500 km, była 4 rano….pan pogrzebał w moich brudach, wziął paszport gdzieś z nim poszedł, wrócił i oddał (nie miałam presłuchania, jak Ty). najlepsze: koleżanka nie miała rewizji..tylko ja…no fakt polskiej urody to ja nie mam…a z tego „kraju” tak uciekają ludzie…ale czy na rowerze o 4 rano…..?