Dzień 9. Tureckie stacje benzynowe

     Auto­sto­po­wicz jest w pew­nym sen­sie ska­za­ny na sta­cje ben­zy­no­we. To tu czę­sto wysia­da, łapie sto­pa, myje się. Czę­sto pra­cow­ni­cy sta­cji patrzą krzy­wo na takich włó­czę­gów. Ale nie w Tur­cji. W Tur­cji jest zupeł­nie ina­czej. 

Ten post został napi­sa­ny pod­czas podró­ży: 
autostopem do dubaju
Klik­nij, aby dowie­dzieć się wię­cej

tureckie stacje benzynowe

     Z same­go rana idzie­my pod pobli­ską sta­cję a pra­cow­ni­cy zaraz robią nam po szkla­necz­ce her­ba­ty. Jak tu nie kochać Tur­ków?

     Szyb­ki stop i zaraz jeste­śmy w cen­trum Anka­ry. Pyta­my pchod­niów o infor­ma­cję tury­stycz­ną, ale nikt nic nie wie, jed­nak jed­na z pyta­nych Tur­czy­nek nagle wycza­ro­wu­je dla nas dwie mapy mia­sta. Idzie­rze­my zwie­dzać.

tureckie stacje benzynowe

 

      Pierw­szy punkt to pobli­ski park. Roz­kła­da­my kari­ma­ty, wycią­ga­my pasz­tet i zaczy­na­my jeść śnia­da­nie. Pod­cho­dzi do nas Turek z koszem i wiel­ki­mi ter­mo­sa­mi, sprze­da­ją­cy her­ba­tę. Jeste­śmy na tyle egzo­tycz­nym zja­wi­skiem, że od razu do nas zaga­du­je. Lecą stan­dar­do­we tek­sty, jak “Polo­nia, Tur­key, auto­stop” i zaraz dosta­je­my dar­mo­wy napój. Jak tu nie kochać Tur­ków?

     Wspi­na­my się na zamek w cen­trum Anka­ry. Co cie­ka­we, stro­me mury ruin są niczym nie­za­bez­pie­czo­ne, a wstęp wol­ny. Po murach cho­dzą więc tury­ści, dzie­ci, a pod noga­mi mają kil­ku­na­sto­me­tro­wą prze­paść. Jeden z kie­row­ców, z któ­rym będzie­my jechać następ­ne­go dnia, powie nam nawet, że kie­dyś spadł z tych ruin łamiąc sobie nogi.

tureckie stacje benzynowe

tureckie stacje benzynowe

tureckie stacje benzynowe

      Scho­dzi­my z zam­ku, kie­dy zaga­du­je nas mło­dy Turek. Po chwi­li zapra­sza na her­ba­tę i udzie­la lek­cji turec­kiej histo­rii. Pra­wie godzi­nę opo­wia­da o Otto­ma­nie, Ata­tur­ku i współ­cze­snej poli­ty­ce. Jak tu nie kochać Tur­ków?

      Odwie­dza­my jesz­cze mau­zo­leum wiel­kie­go wodza — Ata­tur­ka, po czym idzie­my na wylot. W środ­ku mia­sta, na pasach przy ron­dzie, uśmie­cha­my do kie­row­cy w prze­jeż­dża­ją­cym samo­cho­dzie. Po chwi­li ten woła nas do sie­bie i pro­po­nu­je pod­wóz­kę na wylot z mia­sta. Jak tu nie kochać Tur­ków?

tureckie stacje benzynowe

 

tureckie stacje benzynowe

      Sia­da­my przy sta­cji ben­zy­no­wej gdzieś na obrze­żach i od razu pod­cho­dzą do nas pra­cow­ni­cy. Wypy­tu­ją skąd jeste­śmy i co tu robi­my. Po chwi­li pije­my już her­ba­tę z nimi i sze­fem sta­cji. Po ponad godzin­nych poga­węd­kach, dosta­je­my od nie­go dwa wor­ki jedze­nia. Jak tu nie kochać Tur­ków? 

tureckie stacje benzynowe

        Idzie­my kawa­łek dalej, szu­ka­jąc miej­sca na noc­leg. Przy­sia­da­my przy innej sta­cji (jest ich tu napraw­dę spo­ro!) i jemy kola­cję. Po chwi­li przy­cho­dzi jeden z pra­cow­ni­ków i wrę­cza nam opa­ko­wa­nia z gorą­cym mię­snym posił­kiem i colą. I… jak tu nie kochać Tur­ków!?

tureckie stacje benzynowe

tureckie stacje benzynowe

  • jacek

    Dzię­ku­je już jest następ­ny odci­nek z podró­ży gra­tu­lu­je jeżdz­cie szczę­śli­wie i do celu do DUBAJU,