Dzień 12. Podróżowanie z nogą w gipsie

     Kapa­do­cja jest miej­scem nie­zwy­kłym. Tutej­sze kra­jo­bra­zy są abso­lut­nie nie­po­wta­rzal­ne. Wyglą­da­ją zupeł­nie kosmicz­nie. Nawet nie­któ­re sce­ny Star Wars były krę­co­ne wła­śnie tutaj. Ale Kapa­do­cja naj­bar­dziej nie­sa­mo­wi­cie wyglą­da o wscho­dzie słoń­ca. Zobacz­cie dla­cze­go.

Ten post został napi­sa­ny pod­czas podró­ży: 
autostopem do dubaju
Klik­nij, aby dowie­dzieć się wię­cej
 
     Noc spę­dzi­li­śmy pod chmur­ką, na jed­nym ze wzgórz. Nad ranem budzi mnie cha­rak­te­ry­stycz­ny dźwięk palą­ce­go się w balo­nie gazu. Otwie­ram oczy i ze swo­je­go “łóż­ka” mam taki widok…
 
podróżowanie z nogą w gipsie
 
podróżowanie z nogą w gipsie
 
     Każ­de­go ran­ka dzie­siąt­ki balo­nów wyno­szą tury­stów nad zie­mię, aby ci podzi­wia­li wschód słoń­ca. Atrak­cja taka jest nie­zwy­kle dro­ga. Z zie­mi jed­nak widok jest rów­nie fascy­nu­ją­cy. Po tym nie­zwy­kłym przed­sta­wie­niu zasy­pia­my, żeby na dobre obu­dzić się po dwóch godzi­nach. Wów­czas słoń­ce pali już tak moc­no, że nie da się spać.

podróżowanie z nogą w gipsie

podróżowanie z nogą w gipsie

     Łapie­my sto­pa ponad pół godzi­ny. To dużo jak na Tur­cję. Ale potem idzie z gór­ki. Trzy sto­py i jeste­śmy kil­ka­set kilo­me­trów dalej — w miej­sco­wo­ści Sivas.

     Kie­row­ca pyta gdzie nas wysa­dzić. Poka­zu­ję mu więc spuch­nię­tą nogę i mówię “hospi­tal, dok­tor”. Tro­skli­wy kie­row­ca pod­rzu­ca nas więc pod same drzwi szpi­ta­la.

podróżowanie z nogą w gipsie

     Tu nikt nie mówi po angiel­sku, ale spuch­nię­ta kost­ka mówi sama za sie­bie. Po chwi­li cze­kam już na wizy­tę do orto­pe­dy — dok­to­ra Hüseyin’a.

podróżowanie z nogą w gipsie

     - Nawet gdy­by mnie wsa­dzi­li w gips, jedzie­my dalej - mówię do Piotr­ka.

      Jakimś cudem w pocze­kal­ni spo­ty­ka­my Polkę. Choć na pierw­szy rzut oka, na Polkę wca­le nie wyglą­da. Ubra­na jest bowiem jak miej­sco­wa kobie­ta — w dłu­gi płaszcz zakry­wa­ją­cy całe cia­ło oraz chu­s­tę na gło­wie. Oka­zu­je się, że wyszła za Tur­ka i miesz­ka tu od dwóch lat. Polka peł­ni rolę tłu­ma­cza pod­czas mojej wizy­ty.

     Dok­tor Hüsey­in stwier­dza jasno — gips. — Auto­stop z gip­sem… to dopie­ro będzie wyzwa­nie — myślę sobie.

podróżowanie z nogą w gipsie

podróżowanie z nogą w gipsie

     Po chwi­li mam już usztyw­nio­ną nogę, a dok­tor nie­co nas dołu­je, mówiąc, że przez kil­ka dni mam leżeć z nogą w górze… Ale niby jak? Jeź­dzi­my sto­pem, śpi­my w namio­cie. Nie­re­al­ne!

podróżowanie z nogą w gipsie

     Ale szczę­ście nas nie opusz­cza — pięć minut póź­niej, w kory­ta­rzu zaga­du­je nas jeden z pra­cow­ni­ków szpi­ta­la, zacie­ka­wio­ny zamie­sza­niem (jeste­śmy tu spo­rą atrak­cją dla pra­cow­ni­ków). Pyta czy zna­my Couch­sur­fing. Oka­zu­je się, że sam z nie­go korzy­sta i pro­po­nu­je nam noc­leg w jego miesz­ka­niu! Może­my zostać jak dłu­go będzie­my chcie­li! Fart nie­sa­mo­wi­ty! W momen­cie kie­dy naj­bar­dziej potrze­bu­je­my noc­le­gu, on sam do nas przy­cho­dzi.

podróżowanie z nogą w gipsie

     Cze­ka­my więc w szpi­tal­nej kawiar­ni, aż Burak (serio, tak ma na imię) skoń­czy pra­cę. Nie­co się nudzi­my więc urzą­dza­my wyści­gi na wóz­kach inwa­lidz­kich. Póź­nym wie­czo­rem wyjeż­dżam jed­nym z nich ze szpi­ta­la i wła­śnie tym środ­kiem trans­por­tu uda­je­my się do miesz­ka­nia nasze­go hosta, gdzie moja noga będzie mogła nie­co odpo­cząć.

podróżowanie z nogą w gipsie

  • Karo­li­na

    czesc 🙂
    jak noga? ze wzmian­ki o sinie­niu wnio­sku­je, ze masz zwich­nie­ta kost­ke… mam racje? Mia­lam to samo — zalo­zy­li mi gips nad Baj­ka­lem i musia­lam 7 tys km poko­nac sto­pem do domu — z tym gip­sem, o kulach itd. Ja tez nie chcia­lam sie pod­da­wac i brac samo­lo­tu, ale po cza­sie powiem Ci, ze to jest jed­nak nie­sa­mo­wi­cie ciez­kie i mecza­ce.… W kaz­dym razie spac w namio­cie mozna pod­kla­da­jac pod noge 5litrowa butel­ke tyl­ko, ze nie da sie nosic za bar­dzo ple­ca­ka na ple­cach… Rozej­zyj­cie sie moze za jakims wozecz­kiem albo cho­ciaz ste­la­zem z kol­ka­mi zeby baga­ze przy­mo­co­wac… No i jak Ci zdej­ma gips to tez nie mozesz cho­dzic od razu za bar­dzo tyl­ko naj­pierw sta­bi­li­za­tor albo opa­ska, zeby noge trzy­mac, a potem napraw­de trze­ba oszcze­dzac noge, bo zle sta­niesz i ja jesz­cze bar­dziej uszko­dzisz — na amen, rze­kla­bym. I co z wie­lo­go­dzin­nym laze­niem, zwie­dza­niem, spa­ce­ro­wa­niem itd? w gip­sie to jest mega trud­ne, chy­ba, ze sie napraw­de zaprzesz — ale wte­dy tez masz tem­po sli­ma­cze… My wra­ca­li­smy juz prak­tycz­nie do domu z tych Chin sto­pem i ta Rosja byla ostat­nim kra­jem przed wiel­kim powro­tem do domu, wiec az tak bar­dzo tego nie odczu­lam, ale gdy­by gips mnie spo­tkal na samym poczat­ku dro­gi to z per­spek­ty­wy cza­su — nie wiem czy bym sie nie roz­my­sli­la… jestes uzie­mio­ny, nie­mo­bil­ny, cho­dze­nie jest trud­ne, mecza­ce i bar­dzo wie­le atrak­cji Ci odpa­da bo zwy­czaj­nie ‘nie doj­dziesz‘, a jesli juz nawet- to bedziesz na tyle zme­czo­ny, ze nie bedziesz duzo z tego mial. Ale to jest moja opi­nia i moje odczu­cia:) cala Moskwe na pie­szo o kulach zwie­dzi­lam, ale latwo nie bylo. Bedziesz widzial jak sie czu­jesz i jak idzie Ci poru­sza­nie sie, ale pamie­taj, ze wycie­czek cze­ka Cie jesz­cze 50, a noge masz jed­na do kon­ca zycia. pozdra­wiam i powo­dze­nia! 🙂

    • Ple­cak Wspo­mnień

      Dzię­ki za rady 😉
      Na szczę­ście noga nie jest zwich­nię­ta, a jedy­nie skrę­co­na. Oczy­wi­ście będę się oszczę­dzał, ale jed­nak po skrę­ce­niu cho­dze­nie jest nawet wska­za­ne, z tego co czy­ta­łem. Jak­by było bar­dzo zle to pew­nie bym zrezygnował,ale póki co myślę, że jest ok 🙂 dzię­ki!

  • jacek

    Pro­szę o wia­do­mość
    jak noga i gdzie pan jest teraz z kole­gą pozdra­wiam.

  • Pau­la

    Widok prze­pięk­ny! Wyobra­zi­łam sobie, jak­by to było obu­dzić się i zoba­czyć coś takie­go.. niesamowite.Nie mia­łeś ocho­ty pole­cieć wte­dy balo­nem? Ja bym chy­ba nie wytrzy­ma­ła ;).Jesz­cze nigdy nie lecia­łam, ale bar­dzo bym chciała.A co do tego szpi­ta­la to nie­sa­mo­wi­ty fart :D.

    • Ple­cak Wspo­mnień

      Lot balo­nem kosz­to­wał wię­cej niż cała ta nasza podróż 😉

      • Pau­la

        Tak myślałam.Generalnie takie loty są strasz­nie dro­gie, i ogól­nie dużo atrak­cji 😉