Dzień 25. Autostop w Iranie

     Pierw­szą czyn­no­ścią dzi­siej­sze­go dnia jest uro­czy­stość zdję­cia gip­su! Jak przy­ka­zał dok­tor Hüsey­in, po dwóch tygo­dniach pozby­wam się tego cię­ża­ru. Nie jest to łatwe, mając do dys­po­zy­cji jedy­nie tępy nóż, któ­ry do tej pory słu­żył głów­nie do sma­ro­wa­nia kana­pek pasz­te­tem. Męczę się dwa­dzie­ścia minut, prze­ci­na­jąc cen­ty­metr po cen­ty­me­trze. Wresz­cie! Po dwóch tygo­dniach moja noga znów jest wol­na!

Ten post został napi­sa­ny pod­czas podró­ży: 
autostopem do dubaju
Klik­nij, aby dowie­dzieć się wię­cej
 

autostop w iranie

     Noga już pra­wie nie boli — mogę bez pro­ble­mu cho­dzić, jest już nie­mal zdro­wa. Nie­ste­ty, nie moż­na tego powie­dzieć o moim żołąd­ku, któ­ry cały dzi­siej­szy dzień będzie mi uprzy­krzał życie. Tak jak Piotr­ka kil­ka dni temu, tak mnie dzi­siaj dopa­dła tzw. zemsta suł­ta­na. Trud­no, trze­ba to prze­cier­pieć.

autostop w iranie

     Zwie­dza­my bazar w Tabri­zie, ale nie robi on na nas wiel­kie­go wra­że­nia. Bar­dziej podo­ba­ją nam się zacisz­ne par­ki, któ­rych odwie­dza­my kil­ka tego dnia. Moż­na się tam spo­koj­nie poło­żyć i dać odpo­cząć moje­mu brzu­cho­wi.

     Na wylot dosta­je­my się… auto­sto­pem. Oka­zu­je się, że łapa­nie sto­pa w środ­ku mia­sta nie jest takie idio­tycz­ne, jak mogło­by się wyda­wać. Nie­mal natych­miast zatrzy­mu­ją nam się auta, któ­re chęt­nie nas pod­rzu­cą. Przez cały pobyt w Ira­nie, będzie­my w ten spo­sób poru­szać się po mia­stach. Jest to spo­sób szyb­szy, łatwiej­szy, tań­szy i znacz­nie przy­jem­niej­szy niż komu­ni­ka­cja publicz­na. Irań­czy­cy tak bar­dzo lubią kon­takt z obco­kra­jow­ca­mi, że chęt­nie nam poma­ga­ją. Nawet tak­sów­ki czę­sto nas pod­wo­żą, mimo, że uprze­dza­my, że nie mamy pie­nię­dzy.

autostop w iranie

     Ale auto­stop w Ira­nie nie jest taki różo­wy. Więk­szość kie­row­ców ocze­ku­je zapła­ty za prze­jazd. Mamy więc przy­go­to­wa­ny zwrot “man pul nada­ram”, któ­ry w języ­ku far­si zna­czy “nie mam pie­nię­dzy”. Kie­dy tyl­ko zatrzy­mu­je się auto (a zatrzy­mu­je się w cią­gu pierw­szych trzy­dzie­stu sekund łapa­nia), wita­my się z kie­row­cą i infor­mu­je­my o bra­ku kasy. Wte­dy on reagu­je na jeden z trzech spo­so­bów:

  1. Dzi­wi się nie­sa­mo­wi­cie, pyta­jąc — jak to nie macie pie­nię­dzy!? Na pew­no macie! Co jecie, co pije­cie, gdzie śpi­cie? Kła­mie­cie, musi­cie mieć pie­nią­dze! — My zaprze­cza­my, cza­sem tłu­ma­cząc, że śpi­my w namio­cie, a jedze­nie mamy z Pol­ski. Wresz­cie taki kie­row­ca, nie­co zmie­sza­ny, odjeż­dża. 
  2. Kie­row­ca odjeż­dża bez zbęd­ne­go gada­nia.
  3. Od razu mówi - no pro­blem — i zapra­sza do auta. My upew­nia­my się dwa razy czy zro­zu­miał, że mu nie zapła­ci­my i wresz­cie wsia­da­my.

autostop w iranie 
autostop w iranie

     Zazwy­czaj trze­ba spo­tkać się z kil­ko­ma reak­cja­mi 1 i 2, żeby wresz­cie tra­fi­ło się 3. Ale jak się już tra­fi, to kie­row­ca zawsze jest świet­nym gościem! Auto­stop w Ira­nie dzia­ła fan­ta­stycz­nie!

     Inna spra­wa, że w Ira­nie nie powin­no się łapać na tzw. kciu­ka. W tam­tych rejo­nach, gest ten ozna­cza tyle samo co u nas środ­ko­wy palec. Co praw­da, w dobie facebook’owych laj­ków i ame­ry­kań­skich fil­mów, Irań­czy­cy nie powin­ni już gor­szyć się widząc ten gest, bo wie­dzą, że bia­li nie uży­wa­ją go w obraź­li­wych celach, jed­nak lepiej łapać sto­pa otwar­tą dło­nią.

autostop w iranie

     Tego dnia jedzie­my jesz­cze kil­ko­ma oso­bów­ka­mi i cię­ża­rów­ka­mi. Oko­ło pół­no­cy lądu­je­my na sta­cji ben­zy­no­wej, trzy­sta kilo­me­trów od Tehe­ra­nu. Tam chcie­li­śmy dziś doje­chać. Nie pod­da­je­my się i idzie­my łapać na auto­stra­dzie, pod latar­nią. Po chwi­li zatrzy­mu­je się auto­bus do Tehe­ra­nu. Nie chce­my nim jechać, więc powta­rza­my nasze uko­cha­ne “man pul nada­ram”. Kie­row­ca jed­nak wciąż zapra­sza nas do środ­ka. Nie chce pie­nię­dzy, więc wsia­da­my, a po trzech godzi­nach lądu­je­my w Tehe­ra­nie.