PolskiBus vs. Luxexpress, czyli kilka słów o tanich liniach autobusowych

     Kilka lat temu na polskie drogi wyjechał PolskiBus (niestety nie do końca polski – firma jest brytyjska). Bilety za złotówkę i niespotykany dotąd komfort podróżowania, sprawiły, że wkrótce czerwonego przewoźnika znał cały kraj. Zaczęła się rewolucja. Powstawały kolejne firmy – NeoBus, TaniBus, AlbatrosBus etc., również sprzedające bilety za złotówkę. Tego posta piszę siedząc w wygodnym fotelu autobusu kolejnej nowej, luksusowej linii – LuxExpress. Jak wypada ona na tle PolskiegoBusa? Przedstawiam swoje subiektywne porównanie Polskibus vs. Luxexpress.
  
IMG_0641   
PolskiBus
      
     Z usług tego przewoźnika korzystam właściwie od kiedy się pojawił. Pierwszy raz pojechałem tylko po to żeby pojechać. Ówczesne reklamy gorąco do tego zachęcały! Wi-fi na pokładzie, gniazdka pod siedzeniami, wygodne pojazdy z toaletą, darmowe napoje, bułeczki, czy lody na niektórych trasach. A to wszystko dało się upolować nawet za 1 złoty. Upolowałem więc i pojechałem, tylko po to, żeby przetestować. Byłem zachwycony!
    
     W pewnym momencie nasz rodzimy PKS się zaniepokoił. Zamiast brać przykład z firmy, która świadczy usługi lepiej i taniej, zaczął oskarżać ją o niezgodne z prawem praktyki. Konkretnie o dumping, czyli sprzedawanie biletów w zaniżonych cenach. Na szczęście w porę się opamiętali i ostatnio PKSy niektórych miast zaczęły nawet sprzedawać bilety za złotówkę. Brawo!

IMG_0644  
     W międzyczasie Polskę zaczęli zalewać kolejni autobusowi przewoźnicy, oferujący bilety za złotówkę – SimpleExpress, NeoBus, TaniBus, AlbatrosBus. Ciężko się oprzeć wrażeniu, że walczą oni o klientów nie tylko ceną, ale też jakością obsługi. AlbatrosBus, zaskoczył mnie kiedyś niesamowicie. Kupiłem bilet za złotówkę, ale później zmieniły mi się plany i nie mogłem go wykorzystać. Kierowca autobusu zauważył, że nie ma mnie na pokładzie, więc… zadzwonił, z pytaniem czy wszystko w porządku i czy ma chwilę poczekać. Szok!
   
LuxExpress
   
     Ostatnio pojawił się kolejny przewoźnik, którym właśnie mam przyjemność podróżować. „Przyjemność”, to celowo użyte słowo. Autobus jest jeszcze bardziej luksusowy niż PolskieBusy. Oto kilka zalet, które według mnie są istotne:
 
– Przede wszystkim, tablety do dyspozycji każdego z pasażerów – to rzuca się w oczy najbardziej. Po drodze można oglądać filmy (całkiem duży wybór), seriale, słuchać muzyki, grać w gry, czytać ebooki, słuchać audiobooki, czy wreszcie przeglądać internet.
– Jeżeli mamy swój sprzęt, możemy oczywiście skorzystać z darmowego wifi, ale to już staje się standardem, nawet w PKSach.
– Samoobsługowy automat z darmowymi napojami. Mamy do dyspozycji kawę, herbatę (wiele smaków) czy kakao, w nieograniczonych ilościach. To duża różnica, porównując z PolskimBusem, gdzie napój dostajemy tylko raz i to jedynie na wybranych trasach.
– Stoliki przy każdym siedzeniu – tego bardzo brakuje mi w PolskimBusie. Uwielbiam pracować w podróży – bardzo łatwo mi się wówczas skoncentrować. Wiele postów na blogu napisałem właśnie w autobusach i pociągach. W PolskimBusie, stoliki dostępne są jedynie przy ośmiu siedzeniach, w dodatku tylko w niektórych autokarach. Tymczasem LuxExpress wyposażył każde miejsce w stolik. Może nie specjalnie solidny, ale na laptopa spokojnie wystarczy.
– Więcej miejsca! Zarówno między siedzeniami, jak i w toalecie. Ten kto korzystał z WC w PolskimBusie, wie, że to nie lada wyzwanie. Tymczasem w LuxExpressie mogę się nawet prawie swobodnie wyprostować!
– Fotele są naprawdę wygodne! Nie są co prawda obite elegancką skórą, w przeciwieństwie do „czerwonej konkurencji”, ale komfort siedzenia jest bardzo wysoki. Tym bardziej, że wyposażone są w podłokietniki, również pomiędzy miejscami. 
– Możliwość rezerwacji miejsc, na etapie kupowania biletu. Rzecz jasna, bez dodatkowej opłaty. To nie Ryanair!
    
IMG_20150324_102028  
Wady? Są, a jakże!

– Na dwa fotele przypada tylko jedno gniazdko. Może to stanowić problem, gdy usiądziemy obok innego, skomputeryzowanego pasażera.
– Brak obsługi dodatkowej. W PolskimBusie oprócz kierowcy, zatrudniona jest „stewardessa”, która obsługuje pasażerów. Nie jest to konieczne do szczęścia, szczególnie, gdy mamy do dyspozycji samoobsługowy automat, ale uśmiechnięta pani w obsłudze to zawsze duży plus. 
– Imienne bilety. W PolskimBusie, możemy je odsprzedać lub oddać. W LuxExpressie, bilety są na konkretne nazwisko. Co prawda w moim przypadku kierowca w ogóle tego nie sprawdzał, ale może trafiłem na mniej kompetentnego pracownika.
– Cena. Ja swój bilet na trasie z Krakowa do Warszawy kupiłem za 15 złotych. Potem pojawiały się nawet w cenie dziesięciu złotych, ale są to stawki „na zachętę”, bo LuxExpress dopiero otworzył tę linię. Zobaczymy jakie ceny będą za kilka miesięcy, ale biletów za 1, czy 5 zł, jak PolskiBus, ten przewoźnik sprzedawać nie zamierza. Informuje natomiast, że za podróż między Krakowem a Warszawą, zapłacimy nie więcej niż 59 zł. W porównaniu do PKP cena jest atrakcyjna. Podróż Intercity, kosztuje niecałe sto złotych, natomiast Pendolino – sto pięćdziesiąt. Luxexpress jest więc lepszym rozwiązaniem, pod warunkiem, że nie zależy nam na czasie. Autobus dojedzie do Warszawy 4,5 godziny, natomiast pociąg, odpowiednio 3 i 2,5 godziny. 
    
IMG_20150324_093749  
     Rewolucję w krajowym transporcie kontynuuje Ryanair, który loty krajowe między Warszawą, Wrocławiem i Gdańskiem sprzedaje za 19 złotych (jest ich naprawdę dużo!). Czasem robi nawet obniżki do dziewięciu złotych! Wkrótce opublikuję post, w którym porównam cenowo i czasowo, krajową podróż naziemną, z nadziemną.
    
     Zmiany zapoczątkowane przez PolskiegoBusa, z pewnością wychodzą na dobre nam – pasażerom. Stare autobusy, zastąpiły nowe – luksusowe i wygodne. Gburowatego kierowcę, zastąpił uśmiechnięty pan pod krawatem. Papierowe bilety, zastąpił e-bilet, kupowany bez kolejki, przez internet, a zasada „klient nasz pan” wreszcie zaczęła być stosowana w autobusowym transporcie. I mimo, że PolskiBus wcale nie jest polski, to z pewnością przyczynił się do powstania wielu krajowych przewoźników, stosujących praktyki „czerwonego” kolegi. W pewnym momencie nawet InterRegio zaczęło sprzedawać bilety za złotówkę. Jak widać rewolucja wywołana przez PolskiegoBusa mocno wpłynęła na cały rynek transportowy naszego kraju. I to na dobre!
  
     Ciekaw jestem czy macie podobne doświadczenia i przemyślenia na temat tych przewoźników. Podzielcie się!
    

Źródła: materiały prasowe PolskiBus, materiały prasowe Luxexpress

3 komentarze do wpisu „PolskiBus vs. Luxexpress, czyli kilka słów o tanich liniach autobusowych”

  1. Polski bus już od jakiegoś czasu chamieje.
    Obsługa opryskliwa, a zakupu w kasie nie polecam, bo chamstwo aż kipi.
    Lux Express, to nie tylko niespotykany dotąd komfort, ale również wysoka kultura osobista.
    Odkąd poznałem Lux Express, to nie korzystam z tego popierniczonego Polskiego Busa.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.