Dzien 1,2,3 — autostopem do Moskwy

     Dzień 1. Wresz­cie wyje­cha­łem! 22 lip­ca, Beł­cha­tów. Zarzu­cam ple­cak na ple­cy. Ten dwu­dzie­sto­ki­lo­gra­mo­wy bagaż będzie wszyst­kim co mam przez naj­bliż­sze dwa mie­sią­ce. Idę na wylot, “włą­czam” stan­dar­do­wy uśmiech auto­sto­po­wi­cza i wycią­gam kciuk. Cze­kam cale 15 minut — już nawet zaczy­nam się nie­co dener­wo­wać, kie­dy wresz­cie zatrzy­mu­je się Wale­ria — uro­cza, wąsa­ta sta­rusz­ka.

Ten post został napi­sa­ny pod­czas podró­ży:
autostopem do pekinu
Klik­nij, aby dowie­dzieć się wię­cej
  
autostopem do moskwy  
     Wale­ria to kil­ku­dzie­się­cio­let­ni, kolo­ro­wy van, inspi­ro­wa­ny Volks­wa­ge­nem T1, nie­gdyś popu­lar­nym wśród Dzie­ci Kwia­tów. W środ­ku sie­dzi dwóch Cze­chow — Michal i Lucas. Uśmiech­nię­te chło­pa­ki wyraź­nie lubią­cy hipi­sow­skie kli­ma­ty. Pro­po­nu­ją pod­wóz­kę do sto­li­cy, ale szyb­ko oka­zu­je się, ze spę­dzę z nimi wię­cej cza­su.
 
- “Dokąd jedziesz” — pyta Michal
- “Do Peki­nu.” - odpo­wia­dam
- “Awe­so­mee!!!”
  
autostopem do moskwy
 
     Obiad jemy razem, na sta­cji ben­zy­no­wej. Chło­pa­ki gotu­ją, jak sami mówią, “chiń­ski maka­ron z Czech”. Po obie­dzie rusza­my dalej kolo­ro­wa Wale­ria, któ­ra ewi­dent­nie rzu­ca się w oczy innym uczest­ni­kom ruchu. Nie wie­dzieć cze­mu Wale­ria ma na masce nama­lo­wa­ne wąsy.
  
     Wraz z moimi nowy­mi, cze­ski­mi kole­ga­mi szu­ka­my jakie­goś jezior­ka, gdzie moza­ra­by roz­bić obóz. Po nie­uda­nych poszu­ki­wa­niach decy­du­je­my się zostać w uro­czym miej­scu na skra­ju lasu. Roz­pa­la­my ogni­sko, otwie­ra­my piwo, wycią­ga­my gita­rę i tak, przy dźwię­kach cze­skiej muzy­ki, mija mi pierw­szy wie­czór tej podro­ży.
  
autostopem do moskwy
  
autostopem do moskwy
  

Dzień 2.

     Od rana nadal jadę z Micha­lem i Luca­sem, ich hipi­sow­skim mer­ce­de­sem. W oko­li­cach Augu­sto­wa chło­pa­ki skrę­ca­ją w las, chwi­le jada, aż w koń­cu naszym oczom uka­zu­je się dzi­kie jezio­ro. Nie wiem skąd wie­dzie­li, ze tam trze­ba skrę­cić. Wska­ku­je­my do wody!!
  
autostopem do moskwy
  
autostopem do moskwy
  
     Opusz­cza­my Pol­skę i pod litew­skim Kau­nas zegnam się z Cze­cha­mi. Wkrót­ce oka­zu­je się że tro­chę za dale­ko poje­cha­łem i jestem na zlej dro­dze. Kosz­mar auto­sto­po­wi­cza! Na szczę­ście rów­nie szyb­ko co wpa­dłem w kło­po­ty, to z nich wypa­dam. A wła­ści­wie zosta­je z nich wycią­gnię­ty przez Litwin­kę w śred­nim wie­ku. Zatrzy­ma­ła się na zasa­dzie “zabio­rę cie bo nigdy tu nie zła­piesz” — fakt, miej­sce mia­łem kiep­skie.
  
     Kolej­nych kil­ka sto­sów na Litwie roz­wie­wa mity:
- mło­de kobie­ty nie bio­rą auto­sto­po­wi­czów,
- łysi kie­row­cy BMW nie bio­rą auto­sto­po­wi­czów.
  
autostopem do moskwy
  
     Wresz­cie dojeż­dżam do Łotwy. Kie­row­ca, z któ­rym prze­kra­czam gra­ni­ce, bez prze­rwy nawi­ja do mnie po rosyj­sku. Myśla­łem ze będę wię­cej rozu­miał — nie­ste­ty, nie rozu­miem pra­wie nic. Uda­je mi się jed­nak zro­zu­mieć, ze ów kie­row­ca jest nauczy­cie­lem ezo­te­ry­ki i ze ma czar­ny pas kara­te. Na szczę­ście wypusz­cza mnie z auta bez pro­ble­mu. Ina­czej bym mu doko­pał.
  

Dzień 3.

autostopem do moskwy
  
     Dzień zaczy­nam od dwu­go­dzin­ne­go łapa­nia sto­pa. Upal, zero cie­nia, a wczo­raj skoń­czy­ła mi się woda. Ale zazwy­czaj tak jest, ze im dłu­żej się cze­ka tym lep­sze­go sto­pa się łapie. Tak tez jest w tym przy­pad­ku — zatrzy­mu­je się Miko­laj, któ­ry cala dro­gę zaga­du­je na tema­ty zwią­za­ne z jedze­niem. Gdzie jem, co jem etc. — bar­dzo go to inte­re­su­je. Wresz­cie zabie­ra mnie na łotew­ski obiad.
  
     Po połu­dniu dojeż­dżam na gra­ni­ce. Z prze­kro­cze­niem gra­ni­cy nie ma pro­ble­mow. Łotew­ska straż­nicz­ka ruty­no­wo pyta:
- “nar­ko­ty­ki masz?”
- “niet!”
- “bron?”
- “adin Kalasz­ni­kov” — odpo­wia­dam widząc, ze straż­nicz­ka sama śmie­je się ze swo­ich pytań.
  
autostopem do moskwy
  
     Pusz­cza mnie bez pro­ble­mu. Pól godzi­ny póź­niej jestem już po rosyj­skiej stro­nie.
   
     Łapię z napi­sem “Moskva”. Wkrót­ce zatrzy­mu­je się Sasza. Z począt­ku nie wyda­je się być zbyt sym­pa­tycz­ny. Kto by pomy­ślał, ze dziś wie­czo­rem wylą­du­ję z nim w jed­nym łóż­ku…
  
     Jedzie­my pra­wie 10 godzin roz­ma­wia­jąc bez prze­rwy. Sasza bowiem za język pol­ski. W pew­nym momen­cie widzę ze mój kie­row­ca przy­sy­pia! W pani­ce szu­kam w gło­wie tema­tów do roz­mo­wy, żeby go roz­bu­dzić. Wcho­dzi­my na temat poli­ty­ki i Sasza aż zanad­to się roz­bu­dza.
  autostopem do moskwy
  
     Dojeż­dża­my do Moskwy, ale jest trze­cia rano. Sasza nie pozwa­la mi spać w namio­cie i zapra­sza mnie do miesz­ka­nia swo­je­go dziad­ka, w któ­rym sam spę­dzi noc przed dal­sza podróż do Nowo­gra­du. Jego dzia­dek począt­ko­wo nie jest zbyt zado­wo­lo­ny z Pola­ka pod jego dachem.
  
- “Wy nie lubi­cie Ruskich!”
- “Czło­wiek to czło­wiek” — odpo­wia­dam — “ja lubię”
  
     Od tej pory star­szy pan jest znacz­nie mil­szy i nawet czę­stu­je kotle­tem, a z bra­ku tema­tów do roz­mo­wy tłu­ma­czy mi spo­sób na mno­że­nie ułam­ków — wszak to eme­ry­to­wa­ny inży­nier. O 3:30 idę spać w poko­ju gościn­nym, na wiel­kim łóz­ko z Sasza.
  
     Jestem w Moskwie!!
  
  • Ano­ny­mo­us

    wię­cej zdjęć pro­si­my! 🙂

  • zagat­ka

    Zasta­na­wia mnie dla­cze­go tą sta­rusz­kę van nazwa­łeś wąsa­tą? Zdję­cie nie wyja­śnia zagad­ki 😉

  • Ano­ny­mo­us

    Super spra­wa, powo­dze­nia 😀

  • witam, mam pytan­ko, czy podró­żu­jąc przez tery­to­rium Rosji musia­łeś zała­twiać coś z wizą?

    • Jola

      Kuba chy­ba nie zauwa­żył pyta­nia, powiem więc za nie­go, że wiza jest koniecz­na i Kuba ją ma (zała­twiał przez pośred­ni­ka).

    • Doklad­nie tak 😉

  • Bra­wo Kuba!
    Sze­ro­ko­ści i gra­tu­la­cje za odwa­gę. Powo­dze­nia w każ­dym dniu podró­ży!