Jeden dzień w Bergamo, czyli wypad na obiad do Włoch

     A gdyby tak wyjść rano, teleportować się do obcego kraju, a wieczorem wrócić do domu? Czemu nie! Transport lotniczy to prawie jak teleportacja! Wylatujemy jeszcze przed świtem. Podziwiamy wschód słońca nad Tatrami, a za chwilę nad Alpami i po godzinie jesteśmy w słonecznej Italii. Niesamowite! A wieczorem znów na lotnisko żeby zdążyć do domu na kolację. I to wszystko tak tanio, że mogą sobie na to pozwolić biedni studenci. Żyjemy w fantastycznych czasach!
 

IMG_5985

IMG_6023

     Dzień zaczynamy nie inaczej, jak od włoskiego cappuccino. Jeszcze przed chwilą byliśmy w Polsce, a teraz pijemy włoską kawę, we włoskiej kawiarni. Jak tu nie porównywać transportu lotniczego do teleportacji?

IMG_6041

 
     W Bergamo kursują dwie szynowe kolejki. Jedna (z 1887 roku!) do położonego wyżej Citta Alta – starej części miasta. Druga natomiast, jeździ jeszcze wyżej – na pobliskie wzgórze. Można stamtąd podziwiać całe miasteczko, trochę Alp i sporą część Lombardii. W tych niecodziennych okolicznościach konsumujemy (przywiezione z Polski) śniadanie.

IMG_6072

IMG_6093

IMG_6176

IMG_6184

IMG_6212

IMG_6224

IMG_6055

IMG_6261 
     Po kolei zwiedzamy najbardziej atrakcyjne miejsca Bergamo. Nie ma ich zbyt dużo, ale to bez znaczenia. Sam spacer po mieście jest fantastyczny, bo wyraźnie daje się odczuć włoski klimat. Wąskie uliczki, wyłożone czarnym bazaltem, wszechobecne skutery i Włosi, krzyczący w swoim dźwięcznym języku.
IMG_6344
 
     Punktem kulminacyjnym naszego pobytu w Italii jest obiad. Idziemy do prawdziwej, włoskiej pizzerii i zamawiamy… najtańszą margaritę. Obiad, jak na tutejsze zwyczaje przystało, popijamy winem, polecanym jako „specjalność lokalu”. Kiedy kelner przynosi rachunek, nieco nas zaskakuje dodatkowe dziesięć euro, którego nie przewidzieliśmy. Okazuje się, że we Włoszech popularny jest zwyczaj tzw. wymuszonych napiwków. Za każdą osobę dolicza się „servicio”, warte w tym przypadku dwa i pół euro. Ale cóż… nie co dzień można zjeść obiad we włoskiej pizzerii.
 
IMG_6384

     Po posiłku wracamy na wspomniane wcześniej wzgórze, aby zobaczyć zachód słońca. Tym akcentem żegnamy się z Bergamo i kończymy naszą męską wyprawę. Autobusem miejskim jedziemy na lotnisko i chwilę później jesteśmy już w Krakowie.

W akademiku spotykam sąsiada.
– Dopiero skończyłeś zajęcia? – pyta.
– Nie. Wracam z Włoch. Byłem na obiedzie 😉
 

Tabela z portfela, czyli podsumowanie kosztów na osobę
Noclegi 0 zł
• Wyjazd jest jednodniowy, więc poza przysypianiem w samolocie, nie śpimy nigdzie. 
Transport 94 zł
• Lot z do Bergamo linią Wizzair kosztuje nas po 34 zł na osobę. Rezerwując odpowiednio wcześnie, można znaleźć sporo biletów w tej cenie z Gdańska, Katowic, Poznania i Warszawy. Jednakże tak niska cena jest zazwyczaj wyłącznie dla członków klubu WizzClub (koszt wstąpienia do klubu – 130 zł / rok. Zniżki przysługują członkowi klubu i wszystkim jego towarzyszom).
• Bilet powrotny linią Ryanair kosztuje nas 43 zł na osobę. Taka oferta trafiła nam się na listopadowej fali tańszych biletów przy zamawianiu przez aplikację mobilną. Obecnie jednak Ryanair sprzedaje najtańsze bilety do Bergamo za 74 zł.
• Dobowy bilet komunikacji miejskiej, na którym jedziemy z lotniska do centrum i z powrotem, oraz kilka razy wspomnianymi wyżej kolejkami szynowymi, kosztuje 4 € i można go kupić na lotnisku. Wieczorem, po dojechaniu do lotniska trafiła nam się kontrola – wszyscy wysiadający musieli pokazać bilet. Wobec tego, polecam kupić.
Jedzenie i picie 51 zł
• Z Polski bierzemy kilka kanapek i słodyczy.
• Na miejscu pijemy cappuccino za 1,20 €.
• Odwiedzamy restaurację, gdzie jemy po pizzy, pijemy litr wina na czterech i płacimy haracz, w postaci obowiązkowego napiwku 2,5 € na głowę. W sumie wychodzi 11 € za osobę.
• We Włoszech popularny jest zwyczaj obowiązkowych napiwków. Trzeba o tym pamiętać idąc do restauracji. Nie zawsze jest o tym informacja w karcie.
Bilety wstępu 0 zł • Nie zwiedzamy żadnej płatnej atrakcji.
Inne  
SUMA 145 zł  
  

20 komentarzy do wpisu „Jeden dzień w Bergamo, czyli wypad na obiad do Włoch

  1. Spieszmy się kochać Bergamo, tak szybko dochodzi. Z powodu remontu – będzie przeprowadzka wszystkich lotów na Malpensę 🙁 Dużo nudniejsze miejsce, ale lepsze z punktu widzenia ogromnej siatki easyjet

  2. Byłam w Bragamo ale nomen omen tylko przelotem. Z niego jechałam dalej koleją. Mając chwilę czasu dotarłam tylko do placu z trawnikami przed chyba jakimś urzędem. Nie wiem czy w listopadzie też mieliście tą nieprzyjemność co ja w kwietniu w postaci bardzo namolnych sprzedających okulary, bransoletki itp. murzynów. Co do autobusów lotnisko-Bergamo-lotnisko to w drodze powrotnej nie udało nam się kupić biletów wcześniej a kierowca nie sprzedaje czy już nie miał i pozwolił nam przejechać na lotnisko za darmo 🙂
    Wymiana zdań z kolegą z akademika bezcenna. Brzmisz zupełnie jak jakiś oligarcha co to je śniadanie w Paryżu, obiad w Londynie a kolację w Barcelonie.
    Anna

  3. Za każdym razem jak lecę samolotem (nie za często, ale czasem się zdarza ;P) to nie mogę się nadziwić, że sie tak szybko mozna przemieszczać :)) Zgadzam się, że jest to jak teleportacja 🙂
    Świetny wypad, ciekawe co sobie pomyślał ten Twój sąsiad, chyba Ci nie uwierzył, albo stwierdził, ze sobie jaja robisz; albo zna Cie już na tyle, że się nie zdziwił ;))

  4. Mam takie pytanie ogólne co do bagażu podręcznego. Czy latając Wizzairem udaje Ci się zapakować w ten ich podręczny mniejszy i bezpłatny czy bierzesz większy płatny?

    • Oczywiście pakuję się w mały bagaż podręczny. I zawsze ten bagaż mam nieco za duży, ale szczerze mówiąc, ani razu jeszcze mi go nie skontrolowali. Plecak, ma tę wyższość nad sztywnymi walizkami, że w razie, gdyby nawet skontrolowali mi wielkość bagażu, to mogę wyciągnąć ubrania i założyć na siebie, aparat założyć na szyję, drobniejsze przedmioty upchnąć po kieszeniach i wtedy plecak się zmieści.
      Ostateczną opcją (której jeszcze nie próbowałem) jest wykorzystanie jednego z punktów regulaminu Wizzaira, mówiącego, że można wnieść na pokład samolotu, oprócz bagażu podręcznego, koc. Z tego co pytałem pracowników lotniska, uznaliby śpiwór jako koc. Można więc wyciągnąć go z plecaka i wnieść oddzielnie, a w plecaku zrobi się sporo miejsca 😉
      Namiotu raczej już nie weźmiesz w mały bagaż podręczny, ale poza tym mieści on cały niezbędny ekwipunek.

  5. Anonimowy, pozwolę sobie odpowiedzieć – większość z nas stara się pakować do podręcznego darmowego, bo po co przepłacać, jak jest się osobą ze studenckim budżetem, a w takim bagażu spokojnie można zmieścić wszystkie potrzebne rzeczy (jedzenie, ubrania itd.).

    Kuba chyba tylko raz (ale nie dam sobie ręki uciąć) pisał, że dokupili dodatkowy bagaż …

  6. Zgadza się! Do Trondheim braliśmy duży bagaż podręczny w jedną stronę. Jechaliśmy we trzy osoby, a że jedzenie jest w Norwegii bardzo drogie, to zrobiliśmy jeszcze w Polsce kanapki na trzy dni (które nie zmieściłyby się w mały bagaż) i zabraliśmy ze sobą.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.