Cud natury prawie za darmo – Preikestolen

     Preikestolen to jeden z największych cudów natury na świecie. Przedstawiany we wszystkich rankingach miejsc, które trzeba zobaczyć przed śmiercią. Zamieszczany na okładach większości przewodników po Norwegii. Malownicza półka zawieszona sześćset metrów nad błękitnym fiordem. Wydawać by się mogło – nieosiągalna. A jednak! Przez dłuższy czas bilety lotnicze do pobliskiego Stavanger kosztowały nawet cztery złote. Potem Wizzair wprowadził trzydziestozłotową opłatę manipulacyjną i obecnie ceny zaczynają się od 34 złotych. To jednak wciąż absurdalnie mało, jak na możliwość stanięcia w tak magicznym miejscu. 
  
 
     Polowałem na te loty dość długo. Dopiero w październiku udało się zgrać promocyjne ceny z naszym wolnym czasem. Wyszło 68 złotych za lot z Polski do Stavanger i z powrotem. 
 
IMG_4612
     Po opuszczeniu pokładu samolotu, już na norweskiej ziemi, pojawia się niepokój. Pogoda nie jest zachwycająca – mgła i deszcz. Co gorsze, według wszystkich prognoz, aura wcale nie zamierza się poprawić. 
 
     Port lotniczy Stavanger jest idealnym miejscem do spędzenia nocy. A to za sprawą tzw. „kissing point” – ustronnego kąta z wygodnymi sofami i miękkimi poduszkami. 
 
IMG_5044
 
IMG_4630
 
     Spotykamy tam parę polskich turystów, którzy własnie wrócili z wycieczki na Preikestolen. A właściwie z wycieczki „prawie na Preikestolen”. Nie dość, że wydali mnóstwo pieniędzy na drogi norweski transport (nie jechali autostopem), to jeszcze deszcz przemoczył ich do suchej nitki, a wszystkie widoki spowiła gęsta mgła. W połowie drogi zawrócili i do celu w ogóle nie doszli. Nieco nas tym przygnębiają. A jeżeli z nami będzie tak samo?
 
     Po porannej lotniskowej toalecie, wyciągamy kciuki i łapiemy stopa w kierunku centrum. O godzinie ósmej jest jeszcze całkowicie ciemno! Wreszcie zatrzymuje się… Polka. „Miejscowi nie zabierają autostopowiczów” – mówi.

IMG_4633

     Jest niedziela, więc decydujemy się iść do kościoła, tym bardziej, że jest tu polska parafia. Tracimy przy tym sporo, już i tak krótkiego, dnia, ale wierzymy, że wyjdzie nam to na dobre. „Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem” – słyszymy kojące słowa psalmu. I faktycznie, po mszy wszystko świetnie się układa. Przypadkowo zapytany przechodzień prowadzi nas do promu, przez co w ostatniej chwili zdążamy na rejs. Preikestolen znajduje się bowiem po drugiej stronie fiordu.

IMG_4640

IMG_4648

     Stopa też łapie się bardzo łatwo. Tyle, że cały czas pada deszcz, a na niebie utrzymują się niskie chmury. Czyżby za mało modlitw?

     Skądże! Kiedy tylko wyruszamy na szlak, deszcz ustaje. Po półtoragodzinnym marszu, nieśmiało wychodzi nawet słońce, a chmury odsłaniają wijący się w dole fiord.
 
IMG_4688
 
IMG_4702
 
IMG_4747
 
IMG_4753
 
IMG_4769
 
IMG_4788
 
     Zziębnięci, zmęczeni i uśmiechnięci, stajemy na wymarzonej skalnej półce, nie mogąc powiedzieć z zachwytu ani słowa. Robimy mnóstwo zdjęć, wciąż nie dowierzając, w ilość otrzymanego szczęścia. Po raz kolejny utwierdzamy się w mniemaniu, że Norwegia jest jednym z piękniejszych krajów, jaki mięliśmy okazję zobaczyć. 
 
IMG_4806
 
IMG_4808
 
IMG_4851

     Robi się późno, a od miejsca noclegowego, dzieli nas jeszcze sporo kilometrów. Znowu stop, znowu prom i jesteśmy w Sandnes. Tam spotykamy się z Natalią i Czarkiem, znalezionymi na CouchSurfing’u. Spędzamy miły wieczór i spokojną noc u rodaków. Na następny dzień nie mamy planów. Czarek proponuje, wybrać się do pobliskiego rezerwatu Dalsnuten. I to jest strzał w dziesiątkę!

 
     W rezerwacie Dalsnuten jest kilka uroczych jeziorek i całkiem wybitny szczyt Dalsnuten (324 m n.p.m.). Długi marsz opłacił się, bo jest tu naprawdę pięknie. Brodzimy przez gęste błoto, pod górę między stadami owiec. Cały ten rezerwat do złudzenia przypomina Irlandię!
 
IMG_4874
 
IMG_4902
 
IMG_4921
 
IMG_4949
 
IMG_4965
 
     Na szczycie wiatr niemal urywa nam głowy. Ale widoki rekompensują zimno i zmęczenie. Przed nami rozpościera się panorama na cały fiord! Widać maleńkie domki, przylepione do brzegu, statki wypływające w morze, a nawet „nasze” lotnisko oddalone o dwadzieścia kilometrów! 
 
IMG_4986
 
     Na wieczór jeszcze kilka stopów i już jesteśmy na Stavanger Airport. Idziemy na pobliską plażę zażyć kąpieli. Woda jest jednak na tyle zimna, że kąpiel kończy się na kostkach. 
 
IMG_5018

     Wracamy do terminalu i idziemy spać na przykrótkich sofach w „kissing poincie”. Dokładnie tych samych, na których spaliśmy dwa dni wcześniej. Wtedy pełni obaw o pogodę, widoki i powodzenie wycieczki. Dziś, szczęśliwi, że wszystko jak zwykle poszło po naszej myśli. Nawet deszcz padał tylko wtedy, kiedy nie było to zbyt uciążliwe. Właściwie to kiepska pogoda wyszła nam na dobre. Dzięki niej, słynąca z tłumów turystów atrakcja, była zupełnie pusta.

     Zasypiamy w towarzystwie kilkunastu bacpakerów z Polski, którzy przylecieli tu w tym samym celu co my – zobaczyć jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi – Preikestolen. Nic dziwnego, że każdego dnia jest tu tylu polskich turystów. Skoro za takie pieniądze można odwiedzić tak niezwykłe miejsce, to grzechem jest nie wykorzystać takiej szansy!

 

Tabela z portfela, czyli podsumowanie kosztów na osobę
Noclegi 0 zł • Pierwszą noc spędzamy na lotnisku w Stavanger, które jest idealnym lotniskiem do spania. Jest specjalny, wydzielony kącik z kanapami i poduszkami, gdzie można się bezpiecznie i wygodnie przespać. Drugą noc spędzamy u polskiej pary znalezionej na CouchSurfing’u. Trzecią noc również śpimy na lotnisku.
• Noclegi w Norwegii są kosmicznie drogie, jak wszystko w tym kraju. Najtańsza noc w schronisku pod Preikestolen kosztuje ponad 300 zł.
Transport 106 zł
• loty do Stavanger i z powrotem kosztują nas w sumie 68 zł za osobę. Wizzair sprzedaje takie bilety z Katowic, Szczecina i Gdańska. Czasem ciężko trafić, żeby tak tanie loty zgrały się na obie strony, więc trzeba cierpliwości. 34 zł to najniższa możliwa cena biletu w Wizzair, dla członków klubu WizzClub (koszt wstąpienia do klubu – 130 zł / rok – zniżki obowiązują dla członka klubu i jego towarzyszy).
• prom ze Stavanger do Tau to koszt 24 zł / os. Kontrolerowi łatwo się schować i sporo Polaków to wykorzystuje. My jednak uczciwie płacimy.
• prom w drodze powrotnej, na drodze z Preikestolen do Sandnes, kosztuje 14 zł / os.
• Po Norwegii poruszamy się autostopem. Nie ma z tym większych problemów. W razie, gdyby ktoś nie chciał jechać na stopa, spod przystani gdzie cumuje prom startuje autobus. W sezonie jeździ na sam parking pod Preikestolen (z parkingu jest jeszcze ok. 1,5h piechotą), a poza sezonem, ostatnie 5 kilometrów do parkingu (pod górę) trzeba przejść pieszo. Ceny biletu autobusowego nie sprawdzałem, ale znając Norwegię to poniżej 30 zł nie schodzi (za 20 km)
Jedzenie i picie 20 zł
• kanapki z trzech bochenków chleba zrobione jeszcze w Polsce, wystarczają na cały wyjazd.
• Woda z norweskich kranów.
Bilety wstępu 0 zł • za żadną ze zwiedzanych przez nas atrakcji nie trzeba płacić.
Inne  
SUMA 126 zł  
Dziennie (3 dni) 42 zł  

 

  • Hej, sorry, że męczę, ale daj ciuteńkę więcej. Gdzie najlepiej wejść na szlak? Ile się idzie? Jeśli się nie uda ze stopem, co to radzisz w miarę tanio albo choćby średniotanio? itd itp

    pzdr

  • Marta

    Będzie się na czym wzorować, bo Preikestolen również jest na mojej liscie podrozniczych marzen 😉 Pomimo tego, co mowila ta Polka, to chyba calkiem niezle wyszlo wam z tym stopem? Dlugo musieliscie czekac na poszczegolne podwozki (tak ogolem)?
    Podeslalbys jakas strone, gdzie mozna sprawdzic godziny i ceny promów?
    Czy jeden dzien wystarczyl Wam spokojnie na odcinek lotnisko-Sandnes? Tzn wiem, ze wystarczyl, bo to wynika z Twojego wpisu, ale o której wyruszyliscie i o ktorej byliscie u hostów? 😉

    • Stop poszedł znakomicie. Pierwszego stopa z lotniska złapaliśmy ok. 8:00 (było jeszcze ciemno i lekko mżyło, a to kiepskie warunki dla autostopowiczów). Łapaliśmy może 10 minut. Na 8:30 byliśmy w kościele, ok. 10 wsiedliśmy na prom, a o 10:40 znaleźliśmy się po drugiej stronie fiordu. Stopa złapaliśmy chyba w 5 min, pod sam parking, bo starszy Norweg był tak miły, że nas podwiózł. Potem około 1,5h wejście i o 13 byliśmy na Preikestolen. Potem powrót z obiadem w międzyczasie i o 15:30 zeszliśmy do parkingu, gdzie podeszliśmy do jakichś ludzi z prośbą o podwiezienie. Specjalnie dla nas zmienili trasę i pojechali przez Sandnes, gdzie byliśmy o 17:30.
      Fakt, że mieliśmy dużo szczęścia, ale ta trasa jest spokojnie do zrobienia w nawet październikowy, krótki dzień.
      Jeśli chodzi o godziny wyruszania promów, to znalazłem coś takiego:
      http://www.norled.no/uploads/documents/Ferjeruter/2011_Rogaland/Stavanger-Tau.pdf

    • Marta

      Ooo dzięki za taką szczegółowość, tego właśnie mi było trzeba do planowania własnej wycieczki 🙂 Myślałam, że jakoś po nocy dotarliście do hostów, a tutaj całkiem przyzwoita godzina, super 🙂

  • Anonymous

    A co trzeba zrobić, by dostać członkostwo w WizzClubie? 😉

    • Podczas kupowania jakichś biletów w Wizzie, zaznaczasz opcję, że chcesz wstąpić do klubu (nie będzie problemu z jej znalezieniem). Wtedy do ceny biletów dolicza się 130 zł za członkostwo, a same bilety już są liczone cenach promocyjnych (dla Ciebie i wszystkich współpasażerów, na których dokonujesz rezerwacji). Przez następny rok można kupować bilety w niższych cenach.

    • Anonymous

      A nie jest to jakoś uzależnione od jakiejś karty w Citi Banku? Że niby trzeba mieć dochody 1500 zł miesięcznie udokumentowane? Albo nie trzeba jednorazowo wpłacać 1400 zł na to konto? Bo już tyle wersji słyszałam, że namieszało mi się 🙁

    • Bo to się często zmienia. Kiedyś faktycznie z opłat rezerwacyjnych byli zwolnieni posiadacze określonych kart kredytowych zarówno w Wizzie jak i w Ryanairze. Jednak odeszło to do lamusa. Przez pewien czas Wizzair miał także zniżki dla osób, które płaciły bezpośrednio ze specjalnego Wizzair’owego konta bankowego (na które można było wpłacić jednorazowo minimum 1500zł). Z tego również zrezygnowano. Obecnie w Wizzie zniżki przysługują jedynie osobom, które mają WizzClub, natomiast w Ryanairze zrezygnowano z jakichkolwiek zniżek i wszyscy płacą tyle samo.

    • Anonymous

      Ah, dziękuję Ci bardzo 🙂

    • Anonymous

      A czy Ty jako członek WizzClubu możesz kupować takie bilety innym?

      M.

    • Tylko w sytuacji, kiedy ja też kupię sobie bilet. Tzn. zniżka obowiązuje członka klubu, oraz tych, z którymi on leci. Członek klubu nie może kupić biletów innej osobie w promocyjnych cenach, jeżeli nie leci z nim.

    • Temat Preikestolen przewija się u mnie już od dawna. Teraz wszystko się rozjaśniło! Czas na realizację projektu, który chyba nie jest tak trudny jak mogłoby się wydawać.
      Jedno tylko pytanie: Czy na szlaku można spotkać trudności, czy jest niebezpiecznie? Wiadomo, że do krawędzi podchodzi się na własne ryzyko, chodzi mi bardziej o to, czy szlak zmusza do zbliżenia się do przepaści czy jest dość szeroko?

      Pozdrawiam i dziękuję!

    • Towarzyszka Kuby

      Według mnie szlak w ogóle nie jest niebezpieczny. Początkowo wiedzie przez lasy i polany, natomiast na odcinku, gdzie biegnie wzdłuż przepaści, ścieżka jest na tyle szeroka, że nie ma się czego obawiać.
      Powodzenia!

  • Anonymous

    Dobry pomysł na wyprawę. Sprawdziłam już wyloty i niskie ceny są sierpień/wrzesień a pogoda jak na te miesiące powinna być jeszcze ładna. Na dodatek znalazłam, że całkiem nie daleko od Preikestolen jest Kjerag czyli sławny głaz zaklinowany w szczelinie. Fajnie, że trafiliście na ładną pogodę i brak tłumów czy w ogólne innych osób.
    Anna

    • Ten Kjeragbolten też planuję, ale wtedy nam nie wystarczyło czasu. On niby w lini prostej jest blisko, ale w rzeczywistości znajduje się po drugiej stronie fiordu, który trzeba cały objechać i tak naprawdę droga z Preikestolen do Kjeragbolten jest długa. Więc zostawiłem to sobie na kolejny raz w Stavanger 😉 Powodzenia!

    • Anonymous

      Nie jest tak źle aby za jednym razem zobaczyć oby dwa. Z Songesand (10 km od Preikestolen) kursuje prom do Lysebont (8 km od Kjerag).
      Anna

    • O, dobrze wiedzieć na przyszłość 🙂 Dzięki 🙂

  • no i dzięki jeszcze raz 😀 przyda się na sierpień 😉

  • Anonymous

    Wybitnie katolickie podejście, „kontrolerowi można uciec”. No przepięknie…

    • A wystarczyło przeczytać o dwie linijki więcej i już by był jeden powód do hejtowania katolików mniej 😉
      Wobec tego, zacytuję: „My jednak uczciwie odżałowaliśmy te 38 zł.” Napisałem, że można uciec, bo dla niektórych tanie podróżowanie wiąże się również z oszukiwaniem – spotkaliśmy w Norwegii parę, która właśnie to zrobiła. Ja jednak, właśnie jako katolik, tnę koszty podróży wyłącznie tam, gdzie jest to uczciwe. Dlatego za prom zapłaciliśmy. Pozdrawiam!

  • culinarium

    Uczciwie byłoby zatem ominąć ten instruktaż 😉

  • Anonymous

    Hej 🙂 Czy da się dojechać z lotniska Stavanger do fiordu,wejść na niego i wrócić na samolot, jeśli czas pomiędzy lotami to 1 dzień i 5 h ? Chciałabym się tam wybrać,ale nie wiem ,czy fizycznie jest to możliwe w tak krótkim czasie 🙂 Pozdrawiam !

    • Jesli masz na mysli autostop, to wedlug mnie tak. To nie jest duza odleglosc. Ale tez nie chce brac odpowiedzialnosci, zebys nie byla zla na mnie, gdy nie zdazysz na samolot 😉 Z autostopem wszak nigdy nie wiadomo. Jezeli zas bedziesz uzywac komunikacji publicznej, to zdazysz 🙂 Pozdrawiam i powodzenia!

  • Dorota

    Hej!:) Uważasz-jako doświadczony autostopowicz, czy lecąc na 4dni do Oslo opłaca się transportować do Stavanger i iść na Preikestolen? 🙂 Pozdrawiam!

    • Plecak Wspomnień

      Osobiście bym nie jechał… 🙂

  • Magda

    Za 1,5 miesiąca też będę z chłopakiem zdobywać Preistekolen i Kjerag, Twoja relacja dodaje ducha i cennych informacji, zwłaszcza, że ma być to wyprawa „na dziko” 🙂
    Bardzo ciekawi mnie ten szałas, w którym jesteś opatulony futrem. Czy to jakiś schron należący do DNT? I gdzie on się znajduje? Pozdrawiam! 🙂

    • Plecak Wspomnień

      To było indiańskie tipi. Stoi ono zaraz przy parkingu i schronisku, przy rozpoczęciu szlaku na Preikestolen. Nie wiem czy stoi tam na stałe, czy może jest zwijane. I nie jest to schron należący do DNT. Generalnie nie wiem czyje to było. My odplątaliśmy sznurki od wejścia, żeby się tam dostać. W sumie to chyba było coś na kształt włamania, ale strasznie wtedy wiało, a chcieliśmy coś zjeść, więc tam schroniliśmy się przed wiatrem 😉

  • Paweł

    Czy idzie ktoś na podbój Preikestolen na początku sierpnia?

  • No nie!! Nie mogę czytać blogów podróżniczych, bo już chcę gdzieś jechać!! 😛

  • Niki

    Hej 😉
    Planujemy z kumpelą wybrać się na Preikestolen.
    Widzę, że Twoje posty są ze stycznia, wspominałeś również o październiku, a pogoda wydaje się całkiem przyjemna, zero śniegu itd…
    Kiedy dokładnie miała miejsce Wasza podróż? Myślę o takiej wycieczce pod koniec września/początek października i zastanawia mnie, jakiej pogody można się wtedy spodziewać? 😉
    I jeszcze jedno pytanie: jak rozumiem za wejście do rezerwatu Dalsnuten nie ma żadnych opłat?

    Świetny blog!
    Pozdrawiam serdecznie
    Niki

    • Plecak Wspomnień

      1. 24-26 października. Może padać, może być mgła. A może być słońce.
      2. Niema opłat.

  • Piotr

    Cześć,

    pytanko mam, skąd braliście ciepła wode na zupki chińskie itp?

    • Plecak Wspomnień

      Z restauracji, stacji benzynowej, sklepu etc. Wystarczy poprosic 😉

  • Justyna

    Cześć, za dwa tygodnie wybieramy się na weekend właśnie do Stavanger i naszym celem jest oczywiście Preikestolen. Na lotnisku będziemy rano o 9:25 i chcemy stamtąd łapać stopa w stronę miasta. Czy mógłbyś powiedzieć skad wy startowaliście? Tzn. chodzi mi o konkretną miejscówkę przy lotnisku, czy jest tam jakaś zatoczka czy coś?
    Pozdrawiam
    Justyna

    • Plecak Wspomnień

      Coś tam takiego było. Znajdziecie bez problemu 😉

  • Paweł

    Hej, mam pytanie jak bym chciał za wszystko zapłacić w sensie transport ze Stavanger na miejsce i powrót pomijając oczywiście lot to wiecie jak się tam dostać i jakie są ceny? czy nocleg w Stavanger jest tańszy niż blisko klifu ?

    • Plecak Wspomnień

      Jak pisałem wyżej, „Ceny biletu auto­bu­so­wego nie spraw­dza­łem”.
      Nie wiem

  • Maciej Świniarski

    Znalazłem twoją działalność internetową przypadkiem, Na YT, stopem do Dubaju. Potem przeglądałem bloga i nie mogę się od niego uwolnić. Dzięki tobie też spróbowałem stopa, po Polsce. Miało być 2 dni, wyszło 5 i już czekam na następne wakacje! Matura! Norwegia to moje marzenie. Pojadę tam, obiecuję 😀