Dlaczego tanie linie są tanie?

     Parafrazując staropolskie powiedzenie o tanim winie, można by powiedzieć: „Dlaczego tanie linie są dobre? Bo są dobre i tanie!” Ale dlaczego są tanie? Otóż, przewoźnicy stosują masę sztuczek, dzięki którym ich zyski delikatnie wychodzą na plus. I nie chodzi o popularne mity, jak obniżone standardy bezpieczeństwa, płatne toalety, czy miejsca stojące na pokładzie. Sztuczki te, polegają na minimalizowaniu kosztów własnych, a także na zastawianiu pułapek na pasażerów. Dlatego pamiętaj! Zasada „klient nasz pan”, w tanich liniach nie obowiązuje!
  

IMG_1157

 

Oto kilka sposobów tanich linii na zminimalizowanie kosztów:
   
• Samoloty lądują na peryferyjnych lotniskach, które są tańsze, niż te blisko centrum. Na przykład, z Oslo wylatywaliśmy z portu lotniczego Oslo – Sandefjord, który znajdował się sto dwadzieścia kilometrów od miasta.
   
• Tanie linie używają jednego typu samolotu. Dzięki temu, zamawiane hurtem części zamienne są tańsze, a koszty serwisowania niższe.
   
• Ograniczony jest czas postoju na płycie lotniska. Samolot przylatuje, następuje szybki przegląd, tankowanie, wymiana pasażerów i po dwudziestu minutach maszyna znów wznosi się w powietrze. Każda minuta na płycie lotniska kosztuje bowiem przewoźnika niemałe pieniądze. 
 
• Tanie linie stale optymalizują połączenia i eliminują trasy nie przynoszące zysków. Na przykład w zimie próżno szukać lotów na Cypr. W lecie natomiast jest ich sporo. 
   
• Fotele w samolotach są upchane ciaśniej niż w niejednym busie. Dzięki temu, na pokład wchodzi więcej pasażerów, niż w tradycyjnych liniach. Jeżeli natomiast chcemy mieć pierwszeństwo wejścia na pokład, lub usiąść na jednym z nielicznych miejsc z powiększoną przestrzenią na nogi, musimy dopłacić.
  
IMG_0688
 
• Posiłki i napoje na pokładzie są płatne.
 
• Ograniczenie ilości personelu, zarówno zarządzającego, jak i latającego.
  
• Podczas lotu załoga sprzedaje papierosy, kosmetyki czy losy na loterię.
 
• Na pokładzie samolotu znajdują się reklamy.
 
IMG_9316
 
• Bagaż jest dodatkowo płatny. W cenie biletu przysługuje nam jedynie bagaż podręczny. W Ryanair’ze duży, natomiast w Wizzair’ze mały (duży jest płatny).
 
• Tanie linie zazwyczaj nie stosują autobusów, czy rękawów przy przejściu z terminala na podkład samolotu.
  
• Loty sprzedawane są bez przesiadek. Można kupić bilet jedynie z punktu A do punktu B. Kolejny lot, z punktu B do C, kupujemy na własną odpowiedzialność. Jeżeli pierwszy samolot się spóźni, z karty pokładowej na lot drugi, możemy sobie zrobić zakładkę do książki. Przebukowanie takiego biletu będzie nas kosztować więcej, niż wszystkie pozostałe bilety razem.
  
• Przy zamawianiu biletów, przewoźnik oferuje nam dodatkowe usługi, jak wypożyczenie samochodu, rezerwacja hotelu czy ubezpieczenie.
 
• Wszystkich operacji dokonujemy przez internet, więc przewoźnik nie musi prowadzić kosztownych biur, ani płacić pośrednikom (biurom podróży).
  
• Odprawy dokonujemy przez internet, a kartę pokładową drukujemy sami.
 
IMG_0698
  
     Ale to wciąż nie tłumaczy, dlaczego tanie linie sprzedają czasem bilety za cztery złote. Cóż, na pokładzie i tak zawsze jest kilka wolnych miejsc. Lepiej sprzedać je w takiej cenie, niż wysyłać w niebo puste fotele. Natomiast, pojawiające się w systemie rezerwacyjnym bilety w jednocyfrowych cenach szokują, a to świetna reklama dla przewoźnika.
 
     Trzeba też pamiętać, że nawet jeżeli klient kupi tak tani bilet, to wcale nie znaczy, że na tym skończy się jego wydawanie pieniędzy. Wyobraźmy sobie Mariana. Marian patrzy w system rezerwacyjny, a tam bilet do Oslo za cztery złote. Patrzy i oczom nie wierzy, wszak zawsze chciał polecieć do Oslo! Co prawda, bilet powrotny kosztuje już sto pięćdziesiąt złotych, ale takiej okazji nie można przegapić. Kupuje jeszcze bilet dla żony, bo sam przecież nie poleci. Ten dla żony już nie był tak bardzo tani, ale trzydzieści złotych, to też świetna okazja. Przy rezerwacji, muszą jeszcze niestety zapłacić prowizję, bo nie mają specjalnej karty kredytowej, ale to wciąż świetna cena. Kupują też bagaż rejestrowany, bo żona nie zmieści kosmetyków do bagażu podręcznego. Zaaferowani wyjazdem, zapominają z domu wydrukowanej karty pokładowej. Otrzymanie jej na lotnisku, to koszt kilkudziesięciu euro. Na pokładzie, Marian kupuje dwa drinki i perfumy dla żony. Pozwala sobie na taki gest, bo to strefa bezcłowa i jest stosunkowo tanio. Przez stronę przewoźnika zarezerwowali również hotel – przecież gdzieś trzeba spać.
  
     W ten sposób, z taniego biletu, robi się wycieczka za kilkaset złotych. Przewoźnik wyciągnął z Mariana dużą kasę. 
  
IMG_1191
  
     Oczywiście historia Mariana jest przesadzona. Niemniej jednak, trzeba być świadomym tego, że przewoźnicy, niczym myśliwi, polują na każdą naszą złotówkę. Jeżeli jednak poznamy wszystkie zastawiane przez nich pułapki, wykażemy się ostrożnością i zrezygnujemy z przesadnych wygód podczas podróży – zyskamy przewagę. Wówczas ze zwierzyny staniemy się łowcami, polującymi na okazje. Naszym terytorium będą systemy rezerwacyjne. Naszą zwierzyną – tanie bilety lotnicze, a naszym trofeum – niezapomniane wspomnienia z tanich, powietrznych podróży. 

 

  • Anonymous

    Pod koniec można zacząć się bać 😀 Świetny post, mam nadzieję, że kiedyś będę mogła użyć tych rad 🙂
    Pozdrawiam!
    Marta Kusz

  • Anonymous

    a jakie macie pomysły i poglądy na łącznie taniego lotu z autostopem? głównie w kwestiach bagażu. W sensie jak się spakować, żeby zmieścić w 1O kg podręcznego (żeby nie bulić kasy na dodatkowe opłaty w tanich liniach) i jednocześnie wziąć wszystko co na kilkudniowego stopa się przyda: karimata, śpiwór itd. ?

    • Nie było takiego taniego lotu w moim życiu, który nie byłby połączony z autostopem. Lecieliśmy nawet w zimie do Norwegii z małym podręcznym bagażem (mały podręczny Wizzair’a) i tam jeździliśmy stopem. Przy czym zawsze spaliśmy z Couchsurfingu więc nie trzeba było brać namiotu i karimaty. Sam śpiwór zawsze wystarczał, a do małego plecaka spokojnie można się spakować na te kilka dni.
      W piątek lecimy na Cypr Ryanairem i zabieram namiot. Z moich obliczeń wynika, że się zmieszczę 😉

    • Arek

      Sztuczka prosta, ale skuteczna – choć pewnie większość z Was o tym wie 🙂
      Najgrubsze rzeczy (kurtki, bluzy, polary) ubieramy na siebie na czas odprawy samolotowej – choć wówczas trzeba się liczyć z tym, że spocimy się jak Eskimos na równiku 🙂 Można zaoszczędzić parę kilogramów w bagażu.

  • Ania

    Obserwuję bloga od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz udało mi się wszystko przeczytać. Masz bardzo lekkie pióro, potrafisz zbudować słowami fajny obraz rzeczywistości. Twoje wspomnienia inspirują. Dziękuję za to. Teraz mogę jedynie życzyć Ci udanego wyjazdu na Cypr i szerokich horyzontów oraz szczęścia na przyszłe podróże. Pozdrawiam:)

    • Przeczytałaś wszystko!? No nieźle 😉
      Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa. To, że blog się podoba mocno motywuje do działania 😉
      Pozdrawiam i życzę wielu wspaniałych podróży! 🙂

  • Anonymous

    kiedy ruszasz na wyprawe do ameryk? http://www.miejodwage.pl/800

    • Ta podróż musi poczekać. Póki co ogranicza nas brak czasu i brak pieniędzy 😉

  • Anonymous

    moge sie jedynie przylaczyc do kolezanki Ani!
    bardzo fajnie sie czyta twoje wpisy.
    a gdybym chciala kupic bilety do np. Rzymu dla 25 osob…da sie upolowac tyle sztuk za jednym razem?
    pozdrawiam bardzo;)

    • Dać się da, ale prawdopodobnie będzie ciężko znaleźć tak dużo biletów w okazyjnej cenie 😉