Pierwsi polscy autostopowicze

     Ponad pół wie­ku temu dwaj stu­den­ci AGH w Kra­ko­wie, Bogu­sław Laitl i Tade­usz Sowa, wybra­li się w pierw­szą w Pol­sce auto­sto­po­wą podróż. Pre­kur­so­rzy tej for­my podró­żo­wa­nia obje­cha­li cały kraj, macha­jąc zro­bio­nym przez sie­bie pro­por­czy­kiem z napi­sem: “Ten kie­row­ca faj­ny chłop, co popie­ra auto­stop”. Zwie­dza­li fabry­ki, huty i inne zakła­dy pra­cy zwią­za­ne z meta­lur­gią — kie­run­kiem swo­ich stu­diów. W dzien­ni­ku podró­ży skrzęt­nie noto­wa­li wszyst­kie szcze­gó­ły oraz zbie­ra­li pod­pi­sy od kie­row­ców. Włó­czy­ki­jów, jak sami się nazwa­li, za odwa­gę podzi­wiał cały kraj. Ich podróż, opi­sy­wa­na na bie­żą­co przez wie­le cza­so­pism, była inspi­ra­cją dla spra­gnio­nych przy­gód, mło­dych ludzi. Dzię­ki nim, auto­stop zyskał na popu­lar­no­ści i wkrót­ce zało­żo­no Spo­łecz­ny Komi­tet Auto­sto­pu. Tym samym Pol­ska sta­ła się pierw­szym na świe­cie kra­jem, w któ­rym wła­dza zale­ga­li­zo­wa­ła i pro­mo­wa­ła podró­że za jeden uśmiech.
 

IMG_2998    
     “Było lato ’57. Sie­dząc na kra­kow­skich plan­tach zasta­na­wia­li­śmy się, co zro­bić z waka­cja­mi. Chcie­li­śmy prze­żyć przy­go­dę!” — wspo­mi­na Bogu­sław Laitl, jeden z pierw­szych pol­skich auto­sto­po­wi­czów. Jego kole­ga ze stu­diów, Tade­usz Sowa, usły­szał kie­dyś, że za oce­anem jeź­dzi się na sto­pa. “Ale u nas to było nie­moż­li­we. Prę­dzej czy póź­niej, mili­cja by nas skon­tro­lo­wa­ła.” — tłu­ma­czy Pan Bogu­sław. Mimo to spryt­ni mło­dzień­cy zna­leź­li spo­sób. Uprze­dzi­li wła­dzę i sami poszli na komen­dę. Komi­sa­rzo­wi spodo­bał się ich pomysł i sam wypi­sał im sto­sow­ne upo­waż­nie­nie do podró­ży auto­sto­pem na tere­nie Pol­ski.
    
IMG_2965  
     “To był nasz glejt!” — wspo­mi­na Pan Bogu­sław — “otwie­rał nam każ­de drzwi. Jak to poka­zy­wa­li­śmy, to wszy­scy życzy­li nam sze­ro­kiej dro­gi.” W tych cza­sach podró­żo­wa­nie przy­god­nie zatrzy­ma­ny­mi samo­cho­da­mi było zabro­nio­ne. W szo­fer­ce samo­cho­dów cię­ża­ro­wych mogły sie­dzieć jedy­nie oso­by z dele­ga­cją. Kie­row­cy zabie­ra­li cza­sem pasa­że­rów, tzw. łeb­ków, ale na krót­kie dystan­se i za drob­ną opła­tą. “My nie pła­ci­li­śmy. Od razy mówi­li­śmy: «jeste­śmy bied­ny­mi stu­den­ta­mi, zabie­rze pan?». Tyl­ko dwóch kie­row­ców odje­cha­ło.” — tłu­ma­czy auto­sto­po­wicz.
   
IMG_3037
Bogu­sław Laitl ze swo­im dzien­ni­kiem podró­ży 
 
     Mło­dzi podróż­ni­cy skrzęt­nie doku­men­to­wa­li swo­ją podróż. Zbie­ra­li pod­pi­sy od kie­row­ców i spo­tka­nych w dro­dze osób; wkle­ja­li wycię­te z gazet arty­ku­ły na swój temat. Do dziś Pan Bogu­sław ma tę nie­zwy­kłą pamiąt­kę. Ele­ganc­ko opra­wio­ny zeszyt, z dużym tytu­łem: Dzien­nik podró­ży Włó­czy­ki­jów. 
  
     “Pomy­śle­li­śmy sobie, że trze­ba by zro­bić coś, żeby się wyróż­niać” — opo­wia­da Pan Bogu­sław. O dżin­sach mogli tyl­ko marzyć, ale poży­czy­li jed­ne, odry­so­wa­li i sami uszy­li sobie spodnie. Mia­ły nawet zamek bły­ska­wicz­ny, a to rzu­ca­ło się w oczy. “Nazwa­li­śmy je auto­stop­ki” — śmie­je się Pan Bogu­sław. Oprócz tego podróż­ni­cy mie­li na sobie zie­lo­ne blu­zy, z bia­ło-czer­wo­ny­mi lam­pa­sa­mi. “Moim pomy­słem było, żeby wyciąć her­by miast z pla­ka­tu «cały naród odbu­do­wu­je swo­ją sto­li­cę»” — wspo­mi­na - “Wycię­li­śmy te her­by, poprzy­kle­ja­li­śmy na kar­to­nik i to na blu­zy. Całe szczę­ście, nie zła­pał nas deszcz.” 
  
     “Wyglą­da­li­śmy jak cuda­ki!” — śmie­je się pierw­szy pol­ski auto­sto­po­wicz — “ale jak dwóch takich cuda­ków sta­nę­ło przy dro­dze to się wszy­scy zatrzy­my­wa­li.”
  
IMG_2962
  
     Po dwóch e tapach prób­nych, do Zako­pa­ne­go i Byto­mia, przy­szedł czas na podróż dooko­ła Pol­ski. Mło­dzi stu­den­ci meta­lur­gii chcie­li, aby wyjazd wią­zał się z ich przy­szłą pro­fe­sją. Zwie­dza­li więc huty i zakła­dy pra­cy. “Szli­śmy do kie­row­ni­ka, poka­zy­wa­li­śmy legi­ty­ma­cje stu­denc­kie AGH, oraz dzien­nik podró­ży. Nie było pro­ble­mów.” - wspo­mi­na Pan Bogu­sław. 
  
     Aby zaro­bić na waka­cje chłop­cy zatrud­ni­li się przy mon­ta­żu Ołta­rza Wita Stwo­sza w Koście­le Mariac­kim. “Ale pie­nią­dze nie były potrzeb­ne. Czę­sto zda­rza­li się dobrzy ludzie, któ­rzy przy­gar­nia­li nas do sie­bie.” Podróż­ni­cy zabra­li nawet namiot, ale tuż za Czę­sto­cho­wą ode­sła­li go do domu. “Oka­za­ło się, że nie jest nam potrzeb­ny”.
  
     Wjeż­dża­jąc do mia­sta, od razu kie­ro­wa­li się do aka­de­mi­ków. Tam zawsze dosta­wa­li dar­mo­wy noc­leg, a cza­sem nawet śnia­da­nie. W Pozna­niu spy­ta­li mili­cji, gdzie są domy stu­denc­kie. W odpo­wie­dzi dosta­li zapro­sze­nie na noc do izby wytrzeź­wień. “Ale my jeste­śmy trzeź­wi!” — prze­stra­szy­li się mło­dzi auto­sto­po­wi­cze. Mili­cjan­ci ugo­ści­li ich naj­le­piej jak potra­fi­li. Podróż­ni­cy wyspa­li się i zje­dli śnia­da­nie na koszt pań­stwa. 
  
     W Gdań­sku chłop­cy poszli na kon­cert zespo­łu Śląsk. Potem uda­li się za kuli­sy po wpis do dzien­ni­ka podró­ży. Zapro­szo­no ich na kola­cję, gdzie pozna­li kapi­ta­na stat­ku Bato­ry. “Tak mu się spodo­ba­ło nasze «Tour de Polo­gne», że na kil­ka dni udo­stęp­nił nam swój apar­ta­ment hote­lo­wy w Sopo­cie.” — opo­wia­da Pan Bogu­sław.
  
IMG_3007
     “Nie dzi­wię się, że włó­czy­ki­je, ale że tak wspa­nia­le umie­ją nawet słu­żyć do Mszy Św. to mnie tro­chę zdzi­wi­ło” — wpi­sał się do dzien­ni­ka podró­ży pro­boszcz para­fii w Skwie­rzy­nie. Na ple­ba­nii spę­dzi­li noc i dosta­li śnia­da­nie. Podob­ne histo­rie zda­rza­ły się bar­dzo czę­sto. “Wszę­dzie spo­ty­ka­my się z taką ser­decz­no­ścią i gościn­no­ścią, że to nas po pro­stu żenu­je.” — mówi Pan Bogu­sław w jed­nym z wywia­dów, któ­rych udzie­li­li jesz­cze pod­czas podró­ży — “W takiej podró­ży pozna­je się, że osła­wio­na pol­ska gościn­ność to napraw­dę coś real­ne­go”.
  
     Nie­zwy­kła podróż zakoń­czy­ła się szczę­śli­wie, a chłop­cy wró­ci­li do domów z ogrom­nym baga­żem wspo­mnień. Auto­stop zyskał w Pol­sce na popu­lar­no­ści. Komen­dy mili­cji zaczę­ły zale­wać wnio­ski o pozwo­le­nie na takie podró­że. Wkrót­ce powstał spo­łecz­ny komi­tet auto­sto­pu, poja­wi­ły się ksią­żecz­ki auto­sto­po­we (wię­cej w “Histo­rii auto­sto­pu”). Tym samym Pol­ska sta­ła się pierw­szym kra­jem, w któ­rym wła­dza wspie­ra­ła auto­sto­po­wi­czów.
  
     W pięć­dzie­się­cio­le­cie podró­ży Pan Bogu­sław chciał znów poje­chać auto­sto­pem. Marzy­ła mu się medial­na wypra­wa, upa­mięt­nia­ją­ca ich daw­ny wyczyn. “To będzie taka podróż wspo­mnień” — prze­ko­ny­wał Tade­usza Sowę, ale on nie chciał — “To już nie te cza­sy”.
   

• Czar­no-bia­łe zdję­cia pocho­dzą ze zbio­rów Bogu­sła­wa Laitla. Autor: L. Fogiel.

  

  • Jola

    A czy z Tade­uszem Sową też nawią­za­łeś kon­takt? Czy on już zupeł­nie nie wra­ca do tam­tych spraw?

    • Z B. Laitlem było dużo łatwiej, bo ma dość nie­spo­ty­ka­ne nazwi­sko i jest zaan­ga­żo­wa­ny w wie­le akcji, dzię­ki cze­mu łatwo było go zna­leźć w inter­ne­cie. Kon­tak­tu do T. Sowy po pro­stu nigdzie nie zna­la­złem.

  • Jola

    A poprzez B. Laitla nie pró­bo­wa­łeś?

    • Nie. Jak już nawią­za­łem kon­takt z B. Laitlem, oka­za­ło się, że to on ma wszyst­kie pamiąt­ki z podró­ży. Od nie­go dowie­dzia­łem się tego co chcia­łem się dowie­dzieć i wię­cej nie drą­ży­łem 😉

  • ludzie z AGH maja zawsze sza­lo­ne pomy­sly 🙂 faj­ny blog!!!!

    bar­dzo pro­szę o gło­sik w kon­kur­sie: https://apps.facebook.com/axa_przygodazmartyna/index.php?id=18&zgloszenie=155 z góry dzię­ku­ję 🙂

  • zagat­ka

    świet­na spra­wa z tym auto­sto­pem, teraz się wyda­je, ze co to takie­go, ale jak na tam­te cza­sy, to był napraw­dę sza­lo­ny pomysł 🙂 świet­na histo­ria, mam nadzie­ję, ze się jed­nak uda panu Laitlo­wi wyru­szyć w jubi­le­uszo­wą podróż 🙂

  • Świet­ny arty­kuł — wywiad, rewe­la­cyj­nie się czy­ta­ło, ogrom­ne zdzi­wie­nie, że w Pol­sce zale­ga­li­zo­wa­no auto­stop i tak… popie­ra­no 😀

  • jacek

    Jeże­li to kogoś zain­te­re­su­je posia­dam kom­plet maga­zy­nu tury­stycz­ne­go Świa­to­wid z 1961 i 1962 roku a wkaż­dym z nich wspo­mnie­nia z podró­ży auto­sto­pem dooko­ła Pol­ski wte­dy stu­dent­ki Jolan­ty Jaśmin fan­ta­stycz­ne wspo­mnie­nia ja to prze­ka­że moż­na opu­bli­ko­wać minę­ło już 50 lat a pismo to nie ist­nie­je cze­kam na pro­po­zy­cje j.grzybala@wp.pl

  • jacek

    Zna­la­złem okład­kę MT ŚWIATOWID jest na niej Karin Sta­nek z gitar,ą jak stoi na dro­dze i łapie sto­pa .Karin Sta­nek śpie­wa­ła wte­dy pio­sen­kę / jedzie­my auto­sto­pem, jedzie­my auto­sto­pem w ten spo­sób możesz poznać bra­cie całą Europę.Autostop ‚auto­stop sia­daj bra­cie dalej hop , dziś będzie wióżł nas ten wóz./.Skan tej okład­ki oraz treść tej pio­sen­ki łącz­nie z zapi­sem nuto­wym prze­sy­łam jutro lub za dwa dni do wła­ści­cie­la tego blo­gu aby był łaskaw to zamie­ścić na tej witry­nie, Oczy­wi­ście z adno­ta­cją ze zbio­ru Jac­ka Grzy­ba­ły z KIELC. Ser­decz­nie dzię­ku­je o ile spra­wa będzie mogła być zała­twio­na pozy­tyw­nie, zgod­nie z moją proś­bą.