Cztery zielone dni — Irlandia

 
     Jakiś czas temu świa­tem tanich lotów wstrzą­snę­ły zmia­ny w opła­tach dwóch naj­tań­szych linii lot­ni­czych. Naj­pierw Wiz­za­ir wpro­wa­dził płat­ny bagaż pod­ręcz­ny, a następ­nie Ryana­ir zażą­dał dodat­ko­wej opła­ty sze­ściu euro na każ­dej tra­sie. Ozna­cza to, że teraz naj­tań­sze pro­mo­cyj­ne bile­ty moż­na kupić nie za dwa zło­te, lecz sześć­dzie­siąt. Era absur­dal­nie tanich lotów zakoń­czy­ła się pozo­sta­wia­jąc żal w ser­cu ubo­gich i ską­pych podróż­ni­ków. Dwa tygo­dnie wcze­śniej, ja i Iwon­ka sie­dzie­li­śmy na wyso­ko­ści kil­ku tysię­cy metrów w samo­lo­cie linii Ryana­ir. Lecie­li­śmy do Irlan­dii. Za dzie­więć zło­tych.

    
     Bile­ty w tak niskiej cenie uda­ło się kupić jesz­cze w cza­sie waka­cji. Głu­pio by jed­nak było, gdy­by lot do Irlan­dii wyniósł nas mniej, niż prze­jazd z Kra­ko­wa na lot­ni­sko w War­sza­wie, skąd miał wyla­ty­wać nasz samo­lot. Zaczą­łem więc szu­kać alter­na­ty­wy i jakiś czas póź­niej mia­łem już dwa bile­ty do sto­li­cy linii Pol­ski­Bus. Za osiem zło­tych. 
    
     Ale dość o pie­nią­dzach.
  
     Chmu­ry — tyl­ko tyle widać przez małe okien­ko w samo­lo­cie. Pod­cho­dzi­my do lądo­wa­nia, prze­bi­ja­my się przez war­stwę nim­bo­stra­tu­sów i naszym oczom nie­śmia­ło uka­zu­je się Irlan­dia. Pierw­sze wra­że­nie — fak­tycz­nie jest zie­lo­na!
  
IMG_8571  
     Lądu­je­my w Cork, spo­rym mie­ście, któ­re sto lat temu było ostat­nim przy­stan­kiem Titanic’a przed wypły­nię­ciem w tra­gicz­ny rejs. Słyn­ne­go por­tu nie odwie­dza­my, gdyż mimo histo­rycz­nej war­to­ści, jest to jedy­nie nie­cie­ka­wy, współ­cze­sny, sza­ry port.
   
IMG_8599  
     Czas zła­pać pierw­sze­go sto­pa na Zie­lo­nej Wyspie. Wysta­wia­my kciu­ki i po chwi­li zatrzy­mu­je się irlandz­kie auto, a w nim… Polak. Jedzie­my z nim wprost do uro­czej miej­sco­wo­ści Lime­rick, w któ­rej poziom świą­tecz­ne­go kli­ma­tu osią­gnął już ten stan, co w Pol­sce tydzień przed wigi­lią.
  
     Na mojej liście marzeń wid­nie­ją dwa wpi­sy doty­czą­ce Irlan­dii. Pierw­szy z nich: “wypić Guinness’a w irlandz­kim pubie” mogę wykre­ślić już pierw­sze­go wie­czo­ra. Zanim jed­nak opróż­nię kufel ciem­ne­go piwa, prze­mie­rza­my całe mia­sto w poszu­ki­wa­niu naj­bar­dziej irlandz­kiej knajp­ki. Nie moż­na wszak delek­to­wać się sma­kiem tra­dy­cyj­ne­go trun­ku w jakimś tam zwy­kłym pubie. Wresz­cie znaj­du­je­my satys­fak­cjo­nu­ją­ce miej­sce i mimo wyso­kiej ceny wypi­ja­my Guin­nes­sa… na pół. 
    
IMG_8661   
IMG_8976  
     Noc spę­dza­my u sym­pa­tycz­ne­go Davi­da z Couch­Sur­fin­gu. Rano otwie­ram oczy i od razu wpa­dam w dobry humor, bo przez zasłon­kę prze­bi­ja­ją się ostre pro­mie­nie słoń­ca. Znów jest pięk­na pogo­da, co cie­szy tym bar­dziej, że dziś jedzie­my w naj­pięk­niej­sze miej­sce tej podró­ży. Miej­sce, któ­re nie raz spo­wi­te jest mgłą krzy­żu­jąc pla­ny tury­stom spra­gnio­nym pięk­nych wido­ków. Po dro­dze jed­nak nie­bo zasnu­wa się desz­czo­wy­mi chmu­ra­mi, a nasze nastro­je sza­rze­ją wraz z pogo­dą. Zaczy­na padać, ale po kil­ku­na­stu kilo­me­trach znów wycho­dzi słoń­ce, a po chmu­rach nie ma śla­du. Kie­dy opo­wia­dam kolej­nym kie­row­com, o tych pogo­do­wych ano­ma­liach, żaden z nich nie wyka­zu­je spe­cjal­ne­go zdzi­wie­nia. Prze­cież to Irlan­dia…
 
IMG_8708   
     Cliffs of Moher — jed­no­znacz­nie koja­rzą­ca się Pola­ko­wi nazwa nie ma jed­nak nic wspól­ne­go z żad­nym radiem, ani opcją poli­tycz­ną — to potęż­ne kli­fy, jed­no z naj­bar­dziej popu­lar­nych miejsc Irlan­dii. Pio­no­we ścia­ny opa­da­ją­ce ponad dwie­ście metrów do spie­nio­ne­go oce­anu. Nie spo­sób oddać w sło­wach ich potę­gi. Nie spo­sób oddać jej na zdję­ciach. Nawet na żywo cięż­ko dostrzec, jak są ogrom­ne, a kie­dy już się to uda i tak trud­no uwie­rzyć wła­snym oczom.
 
IMG_8791  
IMG_8832 
IMG_8940 
IMG_8966  
     Spa­ce­ru­je­my wzdłuż kli­fów do zacho­du, upa­ja­jąc się pięk­ną pogo­dą, a wie­czo­rem wra­ca­my do Davi­da. Nasz gospo­darz nie kry­je zdzi­wie­nia, że uda­ło nam się prze­je­chać dziś pra­wie dwie­ście kilo­me­trów. Jest w szo­ku, że auto­stop może być tak efek­tyw­nym i szyb­kim środ­kiem trans­por­tu. Fak­tycz­nie, w Irlan­dii sto­po­wa­nie jest zaska­ku­ją­co łatwe i przy­jem­ne, a czas ocze­ki­wa­nia na oka­zję to śred­nio pięć minut.
  
     Trze­cie­go dnia naszej irlandz­kiej przy­go­dy uda­je­my się do leżą­ce­go nad oce­anem Din­gle. Cały dzień, o dzi­wo, świe­ci słoń­ce, ale w momen­cie dotar­cia do celu, spa­da­ją na nas pierw­sze kro­ple desz­czu. Plan prze­je­cha­nia wido­ko­wej pętli po malow­ni­czym pół­wy­spie spa­la na panew­ce. Cho­dzi­my więc po mie­ście i szu­ka­my naj­tań­sze­go hoste­lu, bo Couch­Sur­fe­rów nie­ste­ty w pobli­żu nie było. 
 
IMG_9039  
     Wie­czo­rem uda­je­my się do kli­ma­tycz­nej tawer­ny, gdzie aku­rat roz­po­czy­na się kon­cert. Uwiel­biam irlandz­ką muzy­kę, a moż­li­wość posłu­cha­nia jej na żywo, na Zie­lo­nej Wyspie, z Guin­nes­sem w ręku, było marze­niem trud­nym do zre­ali­zo­wa­nia pod­czas tak krót­kiej, auto­sto­po­wej wyciecz­ki. A jed­nak, uda­ło się!
   
IMG_9074  
     Następ­ne­go dnia słoń­ce znów świe­ci ostry­mi pro­mie­nia­mi. Jest cie­pło i pięk­nie, a my… musi­my wra­cać. Żeby zdą­żyć na poran­ny lot już dziś wie­czo­rem powin­ni­śmy być w odda­lo­nym o ponad dwie­ście kilo­me­trów Cork. Z dru­giej stro­ny, być na tym pięk­nym pół­wy­spie i nie obje­chać tra­sy wido­ko­wej. W taką pogo­dę nie zoba­czyć, co to miej­sce ma nam do zaofe­ro­wa­nia. Podej­mu­je­my ryzy­ko. Łapie­my sto­pa w stro­nę oce­anu i wkrót­ce zatrzy­mu­ją się prze­sym­pa­tycz­ni Ruth i Tony.
  
IMG_9098  
     Ruth i Tony wybra­li się na wyciecz­kę bez celu. Nie wie­dzą gdzie chcą jechać, więc zga­dza­ją się jechać wszę­dzie tam, gdzie my zapro­po­nu­je­my. Od sło­wa do sło­wa usta­la­my, że obje­dzie­my pół­wy­sep, zoba­czy­my naj­cie­kaw­sze miej­sca na tra­sie, a wie­czo­rem uda­my się… na lot­ni­sko. Ryzy­ko się opła­ci­ło!
  
IMG_9139   
IMG_9163  
IMG_9207  
     Pół­wy­sep Din­gle urzekł mnie jesz­cze na eta­pie pla­no­wa­nia tej wypra­wy. Jego zdję­cia przed­sta­wia­ły taką Irlan­dię, jaką sobie wyobra­ża­łem i jaką chcia­łem zoba­czyć. Na mojej liście marzeń jest nawet pozy­cja: “Zoba­czyć zie­lo­ność Irlan­dii” i wła­śnie tutaj chcia­łem je speł­nić. Tęt­nią­ce zie­le­nią łąki, opa­da­ją­ce ska­li­stym zbo­czem do wzbu­rzo­ne­go morza, pastwi­ska peł­ne owiec, roz­dzie­lo­ne kamien­ny­mi ogro­dze­nia­mi i roz­rzu­co­ne gdzie­nie­gdzie sza­re domy, wycią­gnię­te nie­mal ze śre­dnio­wie­cza. To widok, któ­ry chcia­łem zoba­czyć na Zie­lo­nej Wyspie i muszę przy­znać, że jestem w stu pro­cen­tach usa­tys­fak­cjo­no­wa­ny. 
 

IMG_9233  
IMG_9253  
IMG_9291  
     Wie­czo­rem zwie­dza­my jesz­cze abso­lut­nie nie­cie­ka­we sta­re mia­sto w Cork. Noc spę­dza­my na lot­ni­sku, a nad ranem wzno­si­my się w powie­trze. W samo­lo­cie pod­su­mo­wu­je­my wyciecz­kę. Mia­ło padać, a świe­ci­ło słoń­ce. Mia­ło być cięż­ko z auto­sto­pem, było bajecz­nie łatwo. Mia­ło być pięk­nie, a było prze­pięk­nie! Irlan­dia jest nie­zwy­kła, a jej kra­jo­bra­zy są nie­mal wycią­gnię­te ze snów. Bo ta podróż była jak sen. Sen, któ­ry nagle z sza­rej rze­czy­wi­sto­ści prze­no­si w pięk­ny, kolo­ro­wy świat. Sen, któ­ry szyb­ko i zupeł­nie nie­spo­dzie­wa­nie koń­czy się, pozo­sta­wia­jąc jedy­nie zamglo­ne wspo­mnie­nia. Wspo­mnie­nia obra­zów, zapa­chów, dźwię­ków, ludzi i emo­cji, któ­re są naj­cen­niej­szą pamiąt­ką jaką moż­na przy­wieźć z każ­dej podró­ży.
 
IMG_9308

 

Tabe­la z port­fe­la, czy­li pod­su­mo­wa­nie kosz­tów na oso­bę
Noc­le­gi 55 zł
• dwa dar­mo­we noc­le­gi u Davi­da z CouchSurfing’u,
• w Din­gle, małej rybac­kiej miej­sco­wo­ści, nie uda­ło się zna­leźć niko­go z CouchSurfingu’s więc śpi­my w hoste­lu. Mimo, że jest naj­tań­szy w oko­li­cy, kosz­tu­je nas całe 13€/os,
• ostat­nią noc śpi­my na lot­ni­sku, bez żad­nych pro­ble­mów.
Trans­port 49 zł
• Pol­ski­Bus z Kra­ko­wa do War­sza­wy – 8zł,
• auto­bus ze sto­li­cy do lot­ni­ska Modlin – 8zł,
• lot w obie stro­ny, w sumie 18zł,
• dwa razy korzy­sta­my z nie­praw­do­po­dob­nie dro­giej komu­ni­ka­cji miej­skiej w Lime­rick. Jeden bilet kosz­tu­je tam 1,8€ (dla porów­na­nia, bilet metra w Pary­żu na wszyst­kie linie to koszt 1,2€.),
• w Irlan­dii poru­sza­my się wyłącz­nie auto­sto­pem,
• powrót z Modli­na do Kra­ko­wa rów­nież auto­sto­pem.
Jedze­nie i picie 49 zł
• przy­wo­zi­my z Pol­ski spo­ro pasz­te­tów, poza tym jemy pro­duk­ty z super­mar­ke­tów, choć nawet tam jest dosyć dro­go,
• woda z kra­nu w Irlan­dii jest zdat­na do picia,
• grze­chem było­by nie napić się Guinness’a, więc robi­my to mimo wyso­kiej ceny (4,5€).
Bile­ty wstę­pu 0 zł • jedy­na płat­na atrak­cja jaką odwie­dzi­li­śmy to kli­fy Moher (6€), jed­nak teraz, po sezo­nie kasy były poza­my­ka­ne.
Inne 4 zł  • trzy pocz­tów­ki za 1€,
SUMA 157 zł  
Dzien­nie (4 dni) 40 zł  

 

  • Jola

    Gra­tu­lu­ję umie­jęt­no­ści szyb­kie­go zjed­ny­wa­nia sobie sym­pa­tii ludzi!

    Pięk­ne zdję­cia i zgrab­ny fil­mik 🙂

  • Ano­ny­mo­us

    kie­dy dokład­nie byłeś tam? świet­na rela­cja, pozdro:)

    • 14–18 listo­pa­da 🙂

    • Ano­ny­mo­us

      dzię­ki za odp. mogę mieć jesz­cze kil­ka pytań?
      - jacy ludzie zabie­ra­ją auto­sto­po­wi­czów tam? czy napraw­dę tak krót­ko cze­ka­li­ście?
      - czym foto­gra­fu­jesz, jakie obiek­ty­wy? 🙂
      - czy byli­ście tam na pla­ży, na dole? czy nad morzem wia­ło?
      a na kli­fie? 😀
      dzie­ki:)

    • - Ludzie zabie­ra­ją tacy sami jak wszę­dzie indziej. Naj­czę­ściej face­ci, ale zda­rzy­ły się też jed­na kobie­ty i kil­ka par. Cze­ka­li­śmy napraw­dę bar­dzo krót­ko.
      - mam Cano­na 500d a obiek­tyw, któ­ry zabie­ram w podró­że to Sig­ma 17–50 F2.8.
      - na tej pla­ży, z któ­rej mamy zdję­cia? Byli­śmy. Czy cho­dzi o jakąś inną? Tam w ogó­le nie wia­ło, pogo­da była bar­dzo ład­na. Podob­nie na kli­fie. Kli­fy Moher sły­ną z pory­wi­stych wia­trów, któ­re cza­sem zwie­wa­ją tury­stów do morza. Tra­fi­li­śmy jed­nak na taką pogo­dę, że nie wia­ło w ogó­le, ale to w Irlan­dii praw­do­po­dob­nie rzad­kie zja­wi­sko 😉

  • ag

    wspa­nia­ła wyciecz­ka i nie­sa­mo­wi­cie tania 🙂 dla spro­sto­wa­nia: teraz już metro w Pary­żu kosz­tu­je 1,7€ (przy­naj­mniej tyle pła­ci­łam mie­siąc temu)

    zazdrosz­czę, że uda­ło Wam się latać za gro­sze i ubo­le­wam, że mnie to omi­nę­ło i już raczej nie mam szans, by tego spró­bo­wać 🙁 że tez musie­li wpro­wa­dzić te paskud­ne opła­ty.. ;(

  • Sześć­dzie­siąt zło­tych u Ryana­ira to też nie jest dużo jak na podróż w dwie stro­ny. A w Wiz­za­irze bez­płat­ny bagaż pod­ręcz­ny jest mały, ale da się w nie­go spa­ko­wać na wyciecz­kę 😉
    Więc nadal tanio latać moż­na!
    Co do Pary­ża, to fakt bilet jest za 1,7€ i też tyle pła­ci­łem, ale jak się kupi dzie­sięć sztuk na raz, to wte­dy pła­ci się 12€, dla­te­go napi­sa­łem 1,2€ 🙂

  • Ano­ny­mo­us

    Oje­eej, jaki tani bilet na Modlin! 🙂 Jaki to śro­dek trans­por­tu i gdzie taki bilet moż­na dostać? Bo zda­je się, że auto­bu­sy na lot­ni­sko nadal kosmicz­nie dro­gie, a kole­ją też dro­żej o poło­wę 😉

    • Fir­ma trans­por­to­wa Trans­lud. Sprzed Pała­cu Kul­tu­ry odjeż­dża do Nowe­go Dwo­ru Mazo­wiec­kie­go za 8zł. A w Nowym Dwo­rze już cze­ka mały busik, któ­ry w cenie tego bile­tu zawo­zi wprost na lot­ni­sko 🙂 Pole­cam 🙂

    • Ano­ny­mo­us

      Dzię­ku­ję pięk­nie 🙂

  • Cie­ka­we zdję­cia, faj­na rela­cja i garść poży­tecz­nych info 🙂 Super 🙂

  • Joan­na Maj

    Nawet nie wiesz jak masa­krycz­nie Ci zazdrosz­czę tej Irlan­dii, też jest na mojej Liście Marzeń, w pierw­szej piąt­ce nawet.

    Jakie kolej­ne pla­ny?

    • Słusz­nie, bo było fan­ta­stycz­nie. Ale ja też mam Ci spo­ro do zazdrosz­cze­nia 😉
      A kolej­ne pla­ny… jutro do Tron­dhe­im. Jak się uda, to oglą­dać zorzę 🙂

  • Możesz mi powie­dzieć jakim cudem znaj­du­jesz tak tanio połą­cze­nia na Pol­ski­Bus z Kra­ko­wa?
    Gdzie byś nie poje­chał tam czy­tam o Pol­skim­Bu­sie za kil­ka, kil­ka­na­ście zło­tych. Spraw­dzi­łem na stro­nie i nawet z dużym wyprze­dze­niem (np. 1 czer­wiec) bilet do War­sza­wy z Kra­ko­wa kosz­tu­je wię­cej niż u Cie­bie w rela­cjach… Hmm.

    • Pol­ski­Bus ma jakiś dziw­ny sys­tem ceno­wy, któ­re­go jesz­cze nie ogar­ną­łem 😉
      Myślę, że dzia­ła to tak, że pierw­sze bile­ty są tanie, następ­ne droż­sze a ostat­nie naj­droż­sze, choć chy­ba nie zawsze tak to dzia­ła. Pew­nie jest tak jak z tani­mi linia­mi lot­ni­czy­mi — raz jest lot za 4zł, a następ­ne­go dnia za 800zł, nie wia­do­mo dla­cze­go. Nie wiem od cze­go zale­ży cena tych bile­tów.

      Ja korzy­sta­łem z Pol­skie­go­Bu­sa dwa razy w życiu — wte­dy kie­dy na inte­re­su­ją­cy mnie ter­min zna­la­złem inte­re­su­ją­cą cenę. Cza­sem też było tak, że szu­ka­łem tanie­go połą­cze­nia Pol­skim­Bu­sem, ale nie zna­la­złem satys­fak­cjo­nu­ją­cej ceny, więc rezy­gno­wa­łem na rzecz np. auto­sto­pu.

      (Przed chwi­lą wpi­sa­łem pierw­szą lep­szą datę — 4 kwiet­nia — na tra­sie Kra­ków — War­sza­wa. Na godzi­nę 01:35 cena wyno­si 10zł. Sprawdź 😉 Może jest tak jak z bile­ta­mi lot­ni­czy­mi, że naj­lep­sze pro­mo­cje są 1–2 mie­sią­ce przed podró­żą)

    • (śro­da 15 maja, ta sama tra­sa — 5zł 😉

  • Daria

    Zapo­dział mi się adres, co szczę­ście po dłuż­szej chwi­li odna­la­złam 🙂
    Chy­ba moja ulu­bio­na rela­cja…
    W Irlan­dii naj­bar­dziej za ser­ce zła­pa­ły mnie kli­fy, rze­czy­wi­ście zdję­cia tego nie odda­ją, trze­ba tam być stać zaraz przy kra­wę­dzi i poczuć ten ogrom, tą wiel­kość na wła­snych oczach/skórze.
    Ludzie 🙂 tra­fi­łam na okres mar­co­wy, a w tym Dzień Świę­te­go Patry­ka. Ich gościn­ność, zaba­wa, uśmie­chy i życz­li­wość robi swo­je, nawet w cza­sie, gdy w cią­gu godzi­ny spo­ty­kasz się z każ­dą porą roku.

    • Masz rację! Ludzie są bar­dzo życz­li­wi i pomoc­ni 😉
      A Irlan­dia prze­pięk­na — chy­ba naj­pięk­niej­szy kraj jaki odwie­dzi­łem. Szko­da tyl­ko, że tak czę­sto pada deszcz. W słoń­cu wyglą­da znacz­nie lepiej 🙂

  • Ano­ny­mo­us

    Witam, bar­dzo chcia­ła­bym pole­cieć do Irlan­dii, naj­le­piej do Dubli­na, miesz­kam koło Byd­gosz­czy. Teraz jest pro­blem, kie­dy lecieć, by bilet był oka­zją. Mam tam Rodzi­nę i chcia­ła­bym zro­bić im nie­spo­dzian­kę w przy­szłym roku, no ale nigdy nie lata­łam… Poza porad­ni­kiem przy­da­dzą się każ­de dodat­ko­we infor­ma­cje:) Chcia­ła­bym pole­cieć z dwój­ką dzie­ci i z mężem, ale nie wiem czy to się opła­ci:) Ser­decz­nie pozdra­wiam

  • Ano­ny­mo­us

    Świet­nie, pięk­nie opo­wie­dzia­ne, gdy się czy­ta czu­je się tą nie­sa­mo­wi­tą irlandz­ką atmos­fe­rę i bli­skość tego cze­goś, o czym pew­nie nie­któ­rzy wie­dzą marząc o takich podró­żach, trud­no to opi­sać w sło­wach. Życzę speł­nie­nia wszyst­kich marzeń i cią­głych rela­cji z podróży:D
    MP