Wędrówka bez pieniędzy, śladami Św. Franciszka

     Mała wieś pod Biłgorajem. Tam, w domku ludzi zaprzyjaźnionych z kapucynami pewnego letniego dnia zjeżdża się 22 facetów. Do tekturowego pudełka wrzucamy wszystkie zabezpieczenia: telefony, pieniądze, dokumenty, a nawet zegarki, czy mapy okolicy. Wieczorem wyruszamy przed siebie, na wiejskie tereny, których żaden z nas nie zna. Nie mamy jedzenia, nie mamy namiotów, nie mamy pieniędzy, ale mamy coś więcej – dobry humor, czas, ręce gotowe do pracy i wiarę w to, że Pan Bóg ześle na naszą drogę dobrych ludzi. Tego dnia, każdy z nas staje się Świętym Franciszkiem.
 

DSC_2910
 
 – Dzień dobry, jesteśmy grupą młodzieży wędrującą śladami Świętego Franciszka. Nie mamy pieniędzy i chcieliśmy poprosić o trochę wody, a gdyby była jakaś praca, chętnie pomożemy – W ten sposób, z uśmiechami na twarzach, zdając sobie sprawę jak absurdalne jest to zdanie, prosimy o jedzenie, picie, nocleg. Reakcje są różne, choć w większości przypadków początkowe zaskoczenie ustępuje miejsca sympatii i chęci pomocy.
  
     Nie mamy problemów z dostaniem jedzenia. Podzieleni na dwuosobowe grupki pukamy do przypadkowych domów i już po 10 minutach cieszymy się świeżym chelbem, smalcem, kiełbasą, dżemami, owocami i warzywami, a nawet czekoladą. Nie jemy dużo, tylko tyle, żeby zaspokoić głód. Nie bierzemy nic na drogę. Nawet wody. Kiedy będziemy spragnieni, popoprosimy o picie. I wiemy, że je dostaniemy. A jak nie, to trudno. Nic nam nie będzie.

     „Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichlerzy, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! (…) I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni! O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie. Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane.”
Łk 12, 24-31

 

DSC_3003Zbieranie tytoniu

 
     Podczas tego niezwykłego tygodnia pracuję w tartaku, utwardzam drogę w lesie, zbieram tytoń, układam kostkę brukową, buduję suszarnię do tytoniu, zasypuję studnię, rozkuwam betonową podłogę. W zamian dostaję wszystko co jest mi niezbędne do życia, a czasem nawet więcej, jak możliwość pływania w basenie jednego z naszych „pracodawców”.
 

DSC_2943 
     Nocleg dostajemy w stodołach, garażach. Nie ma z tym problemu, poza jedną nocą, kiedy śpimy na poczekalni dworca w Zwierzyńcu. Sympatyczny stróż zgadza się nie zamykać jej na noc. Na szesnastu metrach kwadratowych tłoczymy się ściśnięci jak sardynki. Przynajmniej jest ciepło. Następnego dnia pracujemy u zwierzynieckiego organisty, który po pracy organizuje nam grilla, a potem udziela schronienia na noc we własnym domu. W ten sposób zostają zrekompensowane niewygodny ostatniej nocy.
 

DSC_2968Jedziemy do pracy 

 
     Co w wędrówce bez pieniędzy jest najlepsze? Może to, że poznaje się niesamowitych ludzi, którzy wolą przeżyć przygodę niż siedzieć przed komputerem. Może to, że poznaje się samego siebie, kiedy pomimo głodu odstępujesz swoją kromkę chleba koledze, który zjadł mniej. Może beztroski czas prawdziwego i szczerego życia chwilą, nie przejmowania się przeszłością czy przyszłością. Może obcowanie z naturą, kąpanie się w strumieniach i odpoczywanie na zielonej łące skąpanej w letnim słońcu. Może sprawianie ludziom radości, pomagając w ciężkiej pracy, czy po prostu pokazując, że młodzież nie zawsze jest zła. Może utwierdzenie się w przekonaniu, że ludzie są dobrzy, że pomogą Ci kiedy będziesz w potrzebie; świadomość, że nie trzeba całe życie gonić za pieniędzmi, bo bez nich da się żyć. Wystarczy zaufać Bogu, i zwrócić się w stronę innych. Otworzyć się, rozmawiać i nie bać się prosić.
 

DSC_3194

5 komentarzy do wpisu „Wędrówka bez pieniędzy, śladami Św. Franciszka

  1. Świetna sprawa. Sama z chęcią bym tak spędziła trochę czasu. Czy taka inicjatywa to był spontaniczny pomysł czy odbywa się corocznie? I jest dostępny też dla dziewczyn?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.